Przez obligacje w Getin Banku stracili oszczędności. „Kolejna afera i to w majestacie prawa”
Przymusowa restrukturyzacja Getin Noble Banku to przyśpieszona lekcja na temat ryzyka inwestycyjnego dla poszkodowanych i ostrzegawcza opowieść o gigantycznej luce w przepisach dla wszystkich. Klienci, którzy nabyli tam obligacje, najprawdopodobniej zostaną z niczym, a straty można liczyć w milionach.
Obligacje w Getin Noble Banku były łakomym kąskiem nie dla największych inwestorów, ale dla przeciętnego Kowalskiego. Wierzycieli zapewniano, że na tym „interesie” nie stracą. Obligatariusze założyli grupę na Facebooku, która zrzesza obecnie kilkaset osób. Jej administrator napisał w mailu do redakcji, że „wyparowało ponad 700 milionów złotych należących do właścicieli obligacji GNB”. Nominalna wartość obligacji banku przekraczała bowiem 680 mln złotych. Dziś wszystkie jej papiery wartościowe warte są równe zero złotych. Bank umorzył je bowiem, by móc wszcząć procedurę restrukturyzacji. Innymi słowy, podreperował finanse, ale kosztem wierzycieli, co w świetle prawa nie jest zabronione.
Podmiot ten od 2016 roku nieustannie odnotowywał straty, a pracownicy tym czasie nadal oferowali klientom papiery wartościowe. W 2022 roku bank publicznie informował „o wystąpieniu przesłanki zagrożenia upadłością”. Pod koniec września 2022 roku Bankowy Fundusz Gwarancyjny poinformował o przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku. Akcje i obligacje umorzono.
Stracili oszczędności życia
„Dlaczego KNF nie zabezpieczył interesów klientów takich jak ja, którzy zostali wmanewrowani w niebezpieczne instrumenty i stracili często oszczędności życia. GNB nieuczciwie wręcz namawiał ludzi bez wiedzy do zakupu ryzykownych obligacji” – napisał jeden z wierzycieli.
Panią Izabelę przeszło pięć lat temu zapewniono, że obligacje w Getin Banku to bezpieczna inwestycja, która przyniesie zyski wyższe niż lokata. Jak sama pisze, „oszczędności życia” powiększone o odsetki miała odzyskać w 2024 roku. „Teraz się dowiaduję, że bank nie dotrwał do końca terminu wykupu i nie otrzymam swoich pieniędzy, na które ciężko pracowałam. Wpłaciłam oszczędności mojego życia, które odkładałam przez kilkanaście lat ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Mój świat runął, nikt mnie nie poinformował, że tak to się może skończyć” – napisała jedna z klientek.
Pani Ewa opisała, że doradca w oddziale nie poinformował jej, że Bankowy Fundusz Gwarancyjny nie odpowiada za zakupione obligacje. Nie działa w tym przypadku gwarancja, tak jak np. przy lokatach. BFG zwraca klientom wówczas równowartość maksymalnie 100 tys. euro. „Nie zostałam o tym poinformowana i podpisując umowę zgodziłam się na ulokowanie pieniędzy na 7 lat bez możliwości ich wycofania i bez żadnych gwarancji” – napisała klientka.
Podobną wiadomość do naszej redakcji przesłał pan Arkadiusz, który napisał, że „został okradziony i to w majestacie prawa”. Nasz czytelnik wpłacił prawie 100 tys. zł na rzecz obligacji, które miał wykupić w przyszłym roku, zyskując na odsetkach. Pan Jerzy z kolei został namówiony na obligacje przez pracowników instytucji. „Proszę mi powiedzieć, komu mogę zaufać, jeśli nie profesjonalistom w danej dziedzinie? Nie rozumiem, regularnie dostaję telefon od Pani z Getin Banku o kolejnej ofercie kredytu, a nie zostałem na czas poinformowany, że moje obligacje zostaną umorzone i stracę całość majątku” – czytamy w mailu do redakcji.
Czy uda się odzyskać pieniądze?
O możliwości odzyskania pieniędzy przez wierzycieli zapytaliśmy adwokat Karolinę Pilawską, wspólniczkę w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. Ekspertka skomentowała, że mamy do czynienia z „kolejną aferą finansową, ale tym razem w świetle prawa”.
- Wszyscy łapaliśmy się za głowę niecałą dekadę temu, jak upadało Amber Gold. „Jak ktoś mógł do tego dopuścić?” – myśleliśmy wszyscy na głos. Spóźniła się prokuratura, spóźniły się inne instytucje, ludzie stracili pieniądze. Ale tamta afera wyglądała inaczej - ludzie utracili pieniądze na skutek defraudowania ich środków. Afera Getin Noble Bank S.A. jest inna. Tu ludzie stracili pieniądze bezpośrednio na skutek decyzji wydanej „zgodnie z prawem”, czyli teoretycznie w ramach obowiązujących przepisów – mówiła ekspertka.
Wielu poszkodowanych początkowo nie rozumiało, co się dzieje: OK, umorzyli akcje i obligacje, to zaraz dostaniemy zwrot środków. Otóż nie – umorzenie dokonane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny odbyło się bez jakiejkolwiek rekompensaty. Nie jest więc tak, jak w wypadku klasycznego umorzenia udziałów – wtedy co prawda je tracimy, ale dostajemy zwrot środków. Tutaj straciliśmy instrumenty finansowe, a w zamian nie dostaliśmy nic. Powstaje pytanie, jak długo będziemy jeszcze pozwalać na takie zachowania banków i instytucji rządowych? Co musi się stać, żeby ktoś w końcu przerwał ciąg afer finansowych, w których osoby prywatne potraciły już łącznie kilka miliardów złotych?
Prawniczka odnosząc się do informacji o konieczności umorzenia przez bank obligacji zapytała: dlaczego za niefrasobliwość instytucji finansowej mają płacić zwykli ludzie? Mowa o klientach, których – jak wynika z maili do naszej redakcji – nikt nie ostrzegał przed ryzykiem. Warto nadmienić, że podobna sytuacja miała miejsce w przypadku klientów Idea Banku, spółki GetBack, czy Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku po restrukturyzacji. Tysiące klientów walczyło wówczas przed sądem o odzyskanie kapitału. Jakie szanse na wygraną mają wierzyciele Getin Noble Bank?
- Na pierwszy rzut oka nie ma wielu możliwości – mówiła prawniczka. - Jedyną szansą dla nich jest to, że sądy administracyjne stwierdzą, że decyzja Bankowego Funduszu Gwarancyjnego została wydana z naruszeniem prawa – to otworzyłoby im prostą drogę do odpowiedzialności skarbu państwa. Moi klienci taką skargę również złożyli. Ale szansa na to jest wręcz nikła, co pokazują doświadczenia choćby z Idea Bankiem. Cały czas pracuję nad tym, aby znaleźć równie skuteczną drogę, niejako trochę obok wprost obowiązujących przepisów. Mamy na szczęście prawo unijne, mamy też Konstytucję, z której jasno wynika, że własność prywatna winna być przez państwo chroniona (art. 64), a nasz kraj jest demokratycznym państwem prawnym (art. 2). Nadzieja umiera ostatnia, aczkolwiek obecne regulacje z dużą pieczołowitością zadbały, żeby poszkodowanym te walkę utrudnić – podsumowała Karolina Pilawska.
Przedstawiciele BFG w odpowiedzi na nasze pytanie dotyczące roszczeń wierzycieli odpowiedzieli, że bank kierował się „zasadą niepogarszania ich praw”. Obligatariusze będą mogli upomnieć się o odszkodowanie, ale tylko w przypadku, kiedy BFG stwierdziłby, że umorzenie obligacji nie było koniecznie.
„BFG dokonuje oceny, czy strata jaką ponieśli wierzyciele podmiotu w restrukturyzacji nie jest wyższa, niż miałoby to miejsce w przypadku, gdyby BFG nie podjął działań wobec zagrożonego podmiotu i zostałby on zlikwidowany w ramach standardowej procedury upadłościowej. W przypadku stwierdzenia na podstawie ww. oceny, że wierzyciele zostali obciążeni w większym stopniu niż miałoby to miejsce w upadłości, Fundusz wypłaci im odszkodowania w wysokości różnicy pomiędzy tym co otrzymali w przymusowej restrukturyzacji, a tym co mogliby uzyskać w postępowaniu upadłościowym” – czytamy w odpowiedzi biura prasowego.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET