USA tworzą „antyrosyjski kartel”. Przyłączyć się mogą nawet Chiny
Utworzenie „antyrosyjskiego kartelu nabywców” zamierzają zaproponować Stany Zjednoczone na szczycie G7. Największe gospodarki miałyby ustalić, że będą kupować rosyjską ropę naftową tylko w cenie niższej o połowę od obecnej. - Dlaczego Chiny i Indie miałyby walczyć o droższe zakupy? – skomentował szansę na powodzenie inicjatywy Pierre Andurand, specjalista od handlu energią.
Sankcje na Rosję mają być bolesne dla Putina, a nie dla nakładających ograniczenia państw – przypomniały Stany Zjednoczone. Szefowa resortu finansów USA Janet Yellen chce zastąpić dotychczasowe obostrzenia, polegające na ograniczeniu ilości kupowanej od Rosji ropy, na „antyrosyjski kartel nabywców”. Wchodzące w jego skład kraje miałyby zadeklarować, że będą kupować ropę naftową z Rosji tylko za 50 dolarów za baryłkę lub za 51 procent jej wyceny – w zależności od tego, która kwota byłaby niższa.
Porozumienia w sprawie ilości wydobycia i co za tym idzie, cenie ropy naftowej, realizowane są przez kraje OPEC, z którymi współpracuje Rosja. Pomysł USA na wyznaczenie kwoty maksymalnej zakupu rosyjskiej ropy, będący niejako odwróceniem już obecnego rozwiązania, ma według specjalistów duże szanse powodzenia. Do kartelu „natychmiast” przystąpić miałaby Japonia i Korea Południowa. Także kraje, które „ratowały” Rosję, kupując więcej ropy niż dotychczas i zastępując po części kraje Zachodu, mogą – we własnym interesie – przyłączyć się do dyktatu cen. - Nie przychodzą mi do głowy żadne wady. Dlaczego Chiny i Indie miałyby walczyć o droższe zakupy? Uwielbiają okazje – podsumował pomysł USA Pierre Andurand.
Antyrosyjski kartel nabywców ropy. Może zastąpić sankcje na Rosję
Sankcje nałożone na Rosję wywołały duży wzrost cen nośników energii w krajach Zachodu i na dodatek nie przyniosły spadku przychodów dla Rosji. Dodatkowo kraje, które są konkurentami gospodarczymi UE i USA, czyli Indie i Chiny, zyskały przewagę konkurencyjną dzięki kupowaniu oferowanej im taniej rosyjskiej ropy.
Szefowa resortu finansów USA Janet Yellen zaproponowała rozwiązanie, które ma tę sytuację zmienić: stworzenie antyrosyjskiego kartelu nabywców ropy naftowej. Temat zostanie poruszony na szczycie G7, który odbędzie się w weekend w niemieckim Elmau.
- Celem jest zabezpieczenie dostaw rosyjskiej ropy na rynki światowe i uniknięcie dalszego wzrostu cen, przy jednoczesnym zmniejszeniu dochodów Putina – wyjaśniła Yellen. USA więc chcą „zjeść ciastko i mieć ciastko”. Eksperci przyznali, że to może się udać.
Claudio Galimberti z Rystad Energy potwierdził, że obecnie zakaz importu, uchwalony przez UE, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego, ponieważ Putin wciąż sprzedaje swoją ropę z rabatem do Indii i Chin. - W ten sposób UE jedynie wzmacnia azjatycką konkurencję, nie uderzając w agresora w Moskwie. W tej chwili Europa strzela sobie w stopę – podkreślił Galimberti.
Plan Yellen zakłada, że Europejczycy i Amerykanie mogliby zgodzić się na płacenie w przyszłości za rosyjską ropę tylko 50 procent aktualnej ceny baryłki ropy Brent lub stałą cenę 50 dolarów za 159-litrową baryłkę – w zależności od tego, co jest tańsze.
- Japonia i Korea Południowa natychmiast przyłączyłyby się do takiej kontroli cen. Chiny i Indie prawdopodobnie powiedziałyby, że płacą 51 procent. Ale dostawa do Indii zajmuje dwa miesiące, a do Europy dwa tygodnie. W istocie Putin byłby zmuszony sprzedawać do Europy – ocenił Galimberti.
Pierre Andurand dodał, że trudno się spodziewać, żeby w takiej sytuacji Indie czy Chiny walczyły, żeby móc kupować rosyjską ropę drożej, niż w cenach dyktowanych przez antyrosyjski kartel. Jest więc szansa, że dołączyłyby do dyktowania niskich cen w swoim własnym interesie.
RadioZET.pl/PAP/Spiegel
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET