Afera wokół wiceministra z KO. "Przyznał się do wyłudzania świadczeń"
Poseł Platformy Obywatelskiej Arkadiusz Myrcha wytłumaczył się Komisji Etyki Poselskiej, z jakiego powodu pobiera środki na wynajem mieszkania w Warszawie. Swoją argumentacją wiceminister sprawiedliwości wywołał jeszcze większe kontrowersje – wśród polityków PiS pada nawet stwierdzenie, że przedstawiciel władzy wyłudza świadczenie.
Parlamentarzyści spoza Warszawy mogą korzystać ze zwrotu na wynajem lokum w stolicy. Z Kancelarii Sejmu przysługuje im ryczałt, maksymalnie do 4 tys. zł miesięcznie. Niedawno okazało się, że para posłów, małżeństwo Arkadiusz Myrcha i Kinga Gajewska, pobiera z tego tytułu blisko 8 tys. zł miesięcznie na to samo mieszkanie.
Do sprawy postanowił odnieść się wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, który przekazał na piśmie swoje wyjaśnienie do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej. Polityk KO wykazał, dlaczego realnie pobiera wspomniane świadczenie. Powód wywołał jednak spore kontrowersje.
"Wyjaśniając wątpliwości, powstałe po kontroli oświadczenia majątkowego, stwierdzam: moje stałe miejsce zamieszkania (także meldunek) jest w […]. Z uwagi na obowiązki poselskie dużą część roboczych dni spędzam w Warszawie. Aby zapewnić dzieciom miejsce w publicznych placówkach wychowawczych, musiałem zostać podatnikiem w Warszawie. Zatem warszawskie miejsce zamieszkania jest na potrzeby czysto podatkowe" – napisał poseł do Komisji Etyki Poselskiej. Druk jego pisma wypłynął w czwartek do sieci w serwisie X.
Tłumaczenie, że posłowie pobierają świadczenie na mieszkanie, by potem ich dzieci korzystały z warszawskich placówek, momentalnie podchwycili politycy opozycji i część internautów. "Arkadiusz Myrcha przyznał się do wyłudzania świadczeń od samorządu. Wszystko po to, by uprzywilejowane dzieciaki dwojga posłów Platformy miały miejsce w publicznych przedszkolach w Warszawie" – ocenił w serwisie X poseł PiS Michał Moskal.
Źródło: Radio ZET/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET