Asystent Mejzy z posadą w PKO BP. „Nie mogę uwierzyć w taką niesprawiedliwość”
Franciszek Przybyła, asystent posła Łukasza Mejzy, z którym namawiał na drogą i niesprawdzoną terapię rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, został zatrudniony przez PKO BP – poinformowała Wirtualna Polska. - Ten człowiek powinien za to ponieść karę. A nie dostać ciepłą posadę – skomentowała Dagmara Mędrek, mama chłopca z adrenoleukodystrofią, której proponowano „leczenie” za 80 000 dolarów. AKTUALIZACJA: Franciszek Przybyła wydał oświadczenie, w którym przyznał, że złożył wypowiedzenie umowy o pracę.
AKTUALIZACJA: Franciszek Przybyła dzień po artykule Wirtualnej Polski wydał oświadczenie, w którym przyznał, że złożył wypowiedzenie umowy o pracę.
Łukasz Mejza proponował rodzicom śmiertelnie chorych dzieci niesprawdzone terapie. Działał pod szyldem spółki Vinci NeoClinic, w której za „konsultanta medycznego” w kontaktach z potencjalnymi klientami przedstawiał się Franciszek Przybyła. Asystent posła został właśnie specjalistą w zespole organizacji w pionie zarządzania personelem w PKO BP, w największym polskim banku kontrolowanym przez państwo – podała Wirtualna Polska. W sprawie możliwego oszustwa w przypadku Vinci NeoClinic śledztwo prowadzi prokuratura. Gdy szczegóły dotyczące działalności Łukasza Mejzy zostały upublicznione, polityk złożył dymisję z funkcji wiceministra sportu.
Asystent Mejzy zatrudniony przez PKO BP
Wirtualna Polska ujawniła, że spółka Łukasza Mejzy oferowała kontrowersyjną terapię na nieuleczalne choroby za wysokie sumy. Propozycję przedstawiał rodzinom sam Mejza – trafiała ona do umierających na raka, chorych na Alzheimera, czy rodziców dzieci z autyzmem. „Spółka Mejzy miała się zajmować organizowaniem w Polsce terapii «pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi». To metoda uznawana przez lekarzy w Polsce i na całym świecie za niesprawdzoną i niebezpieczną. Pomysł nie wypalił” – informował portal.
Propozycje zakupu terapii rozsyłał do rodziców śmiertelnie chorych dzieci także Franciszek Przybyła, asystent posła, który przedstawiał się jako „asystent medyczny”. Zatrudnienie go w PKO BP to kolejna decyzja personalna odczytywana za polityczną: wcześniej posadę w państwowym banku otrzymał Oskar Szafarowicz, działacz młodzieżówki PiS, który stał się znany po atakach na posłankę PO Magdalenę Filiks. Młodzieżowiec został specjalistą. Obie decyzje miał według WP podjąć Jakub Kowaleczko, który kadrami zarządza w PKO BP od początku marca. Business Insider podał, że to „zaufany człowiek wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina”, który w PKO BP ma stać na straży jego „interesów politycznych”.
Czym dokładnie ma zajmować się Franciszek Przybyła w PKO BP? Tego nie wiadomo – bank odpisał na pytanie stwierdzeniem, że „nie komentuje spraw kadrowych”. Żadnej odpowiedzi nie udzielił Franciszek Przybyła. Wiadomo, że w teorii powinien pracować w siedzibie PKO BP na Chmielnej, w praktyce będzie pracował w trybie pracy zdalnej z Zielonej Góry, okręgu wyborczego Łukasza Mejzy.
- Żartuje pan? Ja nie mogę uwierzyć w taką niesprawiedliwość… Przecież złożyłam zawiadomienie do prokuratury w sprawie oszustwa pana Łukasza Mejzy i pana Franciszka Przybyły. I to śledztwo się toczy. Jak to jest, że prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie tych panów, a pan Przybyła dostaje nową posadę? Chętnie spotkam się z osobą, która zatrudniła go w PKO BP i opowiem, co mnie spotkało z jego strony – zareagowała na informację WP o nowej posadzie dla Przybyły Paulina Materna, której córkę Mejza i Przybyła chcieli wyleczyć z nieuleczalnej mukowiscydozy.
- To było naciąganie. Ten człowiek powinien za to ponieść karę. A nie dostać ciepłą posadę - nie kryła oburzenia Dagmara Mędrek, mama chłopca z adrenoleukodystrofią, której także oferowano drogą terapię.
RadioZET.pl/WP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET