`

Bankructwo kultowej sieci barów po 60 latach. Teraz wraca w nowym stylu

3 min. czytania
09.07.2025 13:50
Obserwuj nas na Google

Po ogłoszeniu upadłości legendarna sieć restauracji postanowiła zacząć od nowa. Czy „Wielki Powrót” TGI Fridays okaże się sukcesem, czy tylko ostatnią próbą ratunku?

TGI Fridays
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co doprowadziło do upadku jednej z najbardziej rozpoznawalnych sieci restauracyjnych.
  • Jakie zmiany TGI Fridays wprowadza, by odzyskać dawnych klientów.
  • Czy radykalna przebudowa to desperacja, czy przemyślany powrót do korzeni.

Upadłość i wielki powrót TGI Fridays: Jak kultowa sieć restauracji próbuje odzyskać dawny blask

Po sześciu dekadach działalności, setkach lokalizacji na całym świecie i milionach gości, TGI Fridays znalazło się na krawędzi przepaści. W 2024 roku amerykańska sieć restauracji ogłosiła bankructwo na podstawie Rozdziału 11 prawa upadłościowego, zamknęła ponad połowę swoich lokali w USA i rozpoczęła gruntowną restrukturyzację. Dziś – w znacznie okrojonym składzie, ale z nowym pomysłem na siebie – Fridays próbuje udowodnić, że jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa.

W latach świetności TGI Fridays posiadało ponad 600 lokali w 56 krajach i generowało ponad 2 miliardy dolarów rocznie. Dla wielu Amerykanów i turystów była to kwintesencja casual dining – nieformalnych spotkań przy burgerach, żeberkach i drinkach. Jednak do 2023 roku przychody sieci stopniały do niespełna 730 milionów dolarów.

Przyczyn było wiele: rosnąca konkurencja ze strony nowoczesnych konceptów gastronomicznych, zmieniające się gusta konsumentów, problemy z łańcuchami dostaw, inflacja, a także rosnące oczekiwania względem jakości składników i obsługi. Dodatkowo, kontrowersje wizerunkowe – takie jak ujawnione oszustwa przy podawaniu alkoholu czy niejasna postawa wobec rosyjskiego rynku po 2022 roku – osłabiły zaufanie klientów.

Po ogłoszeniu bankructwa TGI Fridays nie zniknęło całkowicie. 113 lokali w USA pozostało otwartych, a franczyzy za granicą kontynuowały działalność. Kluczowy okazał się powrót Raya Blanchette'a – wieloletniego CEO i właściciela kilku franczyz – który zapowiedział całkowitą zmianę strategii.

Pod hasłem „Wielkiego Powrotu”, Fridays postawiło na połączenie nostalgii z nowoczesnością. Aż 85% menu zostało zmodyfikowane – co wywołało spore poruszenie. Jednak, jak podkreślają przedstawiciele firmy, nie chodzi o zerwanie z przeszłością, lecz o jej odświeżenie. W klasycznych pozycjach – takich jak paluszki mozzarelli, skórki ziemniaczane czy żeberka – poprawiono składniki, sosy i sposób podania. Nowe dania mają być bardziej dopracowane, ale nadal rozpoznawalne.

Redakcja poleca

Sieć szuka własnej tożsamości

Ostatnie lata pokazały, że TGI Fridays miało problem z własną tożsamością. Próby wprowadzenia dań wegetariańskich, tofu czy bardziej „fit” menu nie spotkały się z entuzjazmem klientów. W efekcie nowa strategia zakłada powrót do korzeni: sportowy bar z klasyczną kuchnią amerykańską – z nowym sznytem, ale bez eksperymentów, które mogłyby zrazić lojalnych gości.

Pojawiły się jednak pytania, czy tak głęboka zmiana – ponad 80% pozycji menu – nie oznacza, że TGI Fridays próbuje być kimś, kim już nie jest. Czy sieć, która musi przeprojektować niemal wszystko, nie powinna po prostu odejść? Porównania do związku, w którym jedna ze stron tak bardzo się zmienia, by zadowolić drugą, że przestaje być sobą, nie są bezzasadne. Ale w praktyce – mimo nowego menu – Fridays nie zrezygnowało z najważniejszych dań. Zmieniły się receptury, nie same pozycje. Wciąż znajdziemy burgery, żeberka i kultowe przystawki – po prostu w lepszym wydaniu.

Czy TGI Fridays przetrwa?

Z mniej niż 100 lokalizacjami w Stanach i ambitnym planem rebrandingu, TGI Fridays wciąż walczy o przetrwanie. Postawiło na jakość, mocniejszy wizerunek i nowoczesne podejście do klasycznej oferty. Czy to wystarczy? To pokażą najbliższe lata.

Jedno jest pewne – Fridays nie zamierza zniknąć bez walki. Po 60 latach w branży, mimo bolesnej restrukturyzacji i wciąż niepewnej przyszłości, sieć pokazuje, że „piątek” wciąż może smakować dobrze – tylko trochę inaczej.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET