`

Ceny paliw po wyborach pójdą w górę? Eksperci przypomnieli „scenariusz węgierski”

2 min. czytania
08.09.2023 10:47
Obserwuj nas na Google

Wybory parlamentarne mogą być powodem zawirowań na rynku paliw. Eksperci w rozmowie z Money.pl ostrzegli przed scenariuszem węgierskim, który ujawnił, w jaki sposób polityczna ingerencja w ceny paliw może przełożyć się na ogólnokrajowy kryzys.

Ceny paliw po wyborach pójdą w górę? Eksperci przypomnieli „scenariusz węgierski”
fot. ADRIAN SLAZOK/REPORTER/East News

Ceny paliw utrzymują się na stabilnym poziomie, ale niewykluczone, że jest to kwestia czasu. Analitycy e-petrol.pl podali, że średnia cena litra benzyny 95-oktanowej spadła o 8 groszy, a diesla o 6 groszy w stosunku do końca sierpnia. Z kolei paliwo LPG podrożało o 6 groszy. Zdaniem ekspertów szanse na podwyżki cen paliw przed wyborami są z politycznego punktu widzenia niskie, co może odbić się po kieszeni kierowców po wyborach.

Ceny paliw a wybory parlamentarne

Obecnie za „95-tkę” płacimy średnio 6,60 zł za litr, zaś za diesla 6,43 zł. LPG w stosunku do końca sierpnia podrożało o 6 groszy i jego litr kosztuje dziś przeciętnie 2,82 zł za litr. Jak będzie kształtowały się ceny w okresie wyborczym?

- Orlen nie może pozwolić sobie ani na to, by przed wyborami ceny paliwa wzrosły, ani na to, by tego paliwa na stacjach zabrakło. To wyglądałoby jeszcze gorzej – mówił dla serwisu Money.pl Dawid Czopek, zarządzający w Polaris FIZ, ekspert rynku paliwowego. Gdyby czarny scenariusz miał się jednak ziścić, to, jego zdaniem, "Orlen skądś paliwo sprowadzi na polski rynek, choćby miał to zrobić po kosztach".

Redakcja poleca

 Serwis przypomniał o sytuacji na Węgrzech sprzed dwóch lat. W listopadzie 2021 roku tamtejszy rząd postanowił, że na stacjach paliw obowiązywać będą czasowe limity cen. Węgrzy przez rok tankowali taniej, a gdy rząd Orbana ogłosił koniec taryfy ulgowej, na stacjach paliw ustawiły się kolejki. Paliw zaczęło brakować, a nieco później ich ceny poszybowały w górę. Jak czytamy „w efekcie kryzys gospodarczy się pogłębił, a inflacja podskoczyła”.

„Katastrofa paliwowa na Węgrzech to efekt zbytniej ingerencji w zasady wolnego rynku. Teraz brakuje tam paliw i jest drożej niż na polskich stacjach. Ostrzegałem przed takim scenariuszem, kiedy politycy opozycji nawoływali, by ceny paliwa sztucznie obniżać” – napisał wówczas na Twitterze (obecnie X.pl) prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Czy powyższy scenariusz wobec zbliżających się wyborów parlamentarnych zagraża także Polsce? - Moim zdaniem po wyborach cena paliwa pójdzie w górę, jeśli nic się nie zmieni. Oczywiście, nie będzie tak, że w poniedziałek 16 października obudzimy się rano i na dystrybutorach zobaczymy 7 zł za litr. Jednak już przy braku presji związanej z wyborami, cena będzie zmierzała w kierunku realnych cen rynkowych - ocenił ekspert w rozmowie Money.pl.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET