Ceny paliw po wyborach pójdą w górę? Eksperci przypomnieli „scenariusz węgierski”
Wybory parlamentarne mogą być powodem zawirowań na rynku paliw. Eksperci w rozmowie z Money.pl ostrzegli przed scenariuszem węgierskim, który ujawnił, w jaki sposób polityczna ingerencja w ceny paliw może przełożyć się na ogólnokrajowy kryzys.
Ceny paliw utrzymują się na stabilnym poziomie, ale niewykluczone, że jest to kwestia czasu. Analitycy e-petrol.pl podali, że średnia cena litra benzyny 95-oktanowej spadła o 8 groszy, a diesla o 6 groszy w stosunku do końca sierpnia. Z kolei paliwo LPG podrożało o 6 groszy. Zdaniem ekspertów szanse na podwyżki cen paliw przed wyborami są z politycznego punktu widzenia niskie, co może odbić się po kieszeni kierowców po wyborach.
Ceny paliw a wybory parlamentarne
Obecnie za „95-tkę” płacimy średnio 6,60 zł za litr, zaś za diesla 6,43 zł. LPG w stosunku do końca sierpnia podrożało o 6 groszy i jego litr kosztuje dziś przeciętnie 2,82 zł za litr. Jak będzie kształtowały się ceny w okresie wyborczym?
- Orlen nie może pozwolić sobie ani na to, by przed wyborami ceny paliwa wzrosły, ani na to, by tego paliwa na stacjach zabrakło. To wyglądałoby jeszcze gorzej – mówił dla serwisu Money.pl Dawid Czopek, zarządzający w Polaris FIZ, ekspert rynku paliwowego. Gdyby czarny scenariusz miał się jednak ziścić, to, jego zdaniem, "Orlen skądś paliwo sprowadzi na polski rynek, choćby miał to zrobić po kosztach".
Serwis przypomniał o sytuacji na Węgrzech sprzed dwóch lat. W listopadzie 2021 roku tamtejszy rząd postanowił, że na stacjach paliw obowiązywać będą czasowe limity cen. Węgrzy przez rok tankowali taniej, a gdy rząd Orbana ogłosił koniec taryfy ulgowej, na stacjach paliw ustawiły się kolejki. Paliw zaczęło brakować, a nieco później ich ceny poszybowały w górę. Jak czytamy „w efekcie kryzys gospodarczy się pogłębił, a inflacja podskoczyła”.
„Katastrofa paliwowa na Węgrzech to efekt zbytniej ingerencji w zasady wolnego rynku. Teraz brakuje tam paliw i jest drożej niż na polskich stacjach. Ostrzegałem przed takim scenariuszem, kiedy politycy opozycji nawoływali, by ceny paliwa sztucznie obniżać” – napisał wówczas na Twitterze (obecnie X.pl) prezes Orlenu Daniel Obajtek.
Czy powyższy scenariusz wobec zbliżających się wyborów parlamentarnych zagraża także Polsce? - Moim zdaniem po wyborach cena paliwa pójdzie w górę, jeśli nic się nie zmieni. Oczywiście, nie będzie tak, że w poniedziałek 16 października obudzimy się rano i na dystrybutorach zobaczymy 7 zł za litr. Jednak już przy braku presji związanej z wyborami, cena będzie zmierzała w kierunku realnych cen rynkowych - ocenił ekspert w rozmowie Money.pl.
- UOKiK skontrolował Orlen. „Ceny paliw malały wolniej”
- Zyski Orlenu wzrosły dwukrotnie. Obajtek: działania przynoszą wymierne efekty
- Tanie paliwo w Polsce? Tyle litrów można kupić za przeciętną pensję
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET