Cios tuż przed Wielkanocą. Gigant spożywczy zamyka fabrykę majonezu
Nestlé zamyka swoje fabryki w Neuss i Conow, a decyzja ta dotknie setki pracowników. Zmiany w firmie, związane z rosnącymi kosztami operacyjnymi i spadkiem popytu, wywołują falę krytyki ze strony związków zawodowych. Co to oznacza dla pracowników i przyszłości produkcji w Niemczech?
- Nestlé podjęło decyzję o zamknięciu swojej fabryki w Neuss, gdzie produkowany był majonez Thomy. To oznacza utratę pracy dla 150 osób
- W ramach szerszej restrukturyzacji firma zamknie także zakład w Conow, a część produkcji przeniesie do zmodernizowanego zakładu w Lüdinghausen, w który Nestlé zainwestuje 13 milionów euro
- Związki zawodowe ostro skrytykowały działania Nestlé, wskazując na chciwość i brak troski o interesy pracowników
Nestlé zamyka fabrykę majonezu Thomy w Neuss. Co z pracownikami?
Firma Nestlé, znana na całym świecie z produkcji majonezu Thomy, podjęła decyzję o zamknięciu swojej fabryki w Neuss. Przez dziesięciolecia zakład ten wytwarzał popularny majonez i musztardę, jednak teraz firma postanowiła zamknąć fabrykę, powołując się na potrzebę zwiększenia swojej konkurencyjności. W wyniku tej decyzji, około 150 pracowników straci swoje miejsca pracy.
„Chciwość zysku, tylko chciwość zysku w Nestlé, ludzie się nie liczą” – mówił w rozmowie z niemiecką stacją radiową WDR jeden z pracowników, który przez trzydzieści lat pracował w zakładzie w Neuss. Rozczarowanie wśród załogi jest ogromne, zwłaszcza że wiele osób spędziło w zakładzie niemal całe życie zawodowe.
Burmistrz Neuss Reiner Breuer stanął w obronie pracowników i zapowiedział, że będzie starał się utrzymać zakład. Jeśli to nie będzie możliwe, miasto zaoferuje pomoc w znalezieniu nowych miejsc pracy. – Mamy inne firmy, w tym z branży spożywczej, które inwestują tutaj i tworzą nowe miejsca pracy – zaznaczył Breuer, jednocześnie podkreślając, że nie wszystko uda się uratować.
Zamknięcie zakładu Nestlé w Conow
Zamknięcie fabryki w Neuss to część szerszego planu Nestlé, który obejmuje także zamknięcie zakładu w Conow, które było uważane za „wzorcowe laboratorium testowe”, a jego pracownicy byli dumni ze swojej elastyczności i innowacyjności, zwłaszcza w produkcji nowych, wegetariańskich produktów. Decyzja ta jest wynikiem rosnących kosztów operacyjnych, spadającego popytu oraz presji cenowej. Firma planuje przenieść część produkcji do zakładu w Lüdinghausen, gdzie zainwestuje 13 milionów euro w modernizację infrastruktury i automatyzację procesów produkcyjnych. Dla części pracowników przewidziano możliwość relokacji, ale wielu straci swoje stanowiska.
Zmiany te stanowią sygnał dla całej branży spożywczej, która zmaga się z rosnącymi kosztami energii, transportu oraz presją ze strony konsumentów, poszukujących tańszych produktów. Zgodnie z danymi firmy, sprzedaż wyrobów spożywczych na całym świecie wzrosła, jednak to nie powstrzymało decyzji o zamknięciu fabryk w Niemczech.
Krytyka i opozycja związków zawodowych
Związek Zawodowy Pracowników Branży Spożywczej, Napojów i Gastronomii (NGG) ostro skrytykował decyzję Nestlé. - Nestlé chce zamknąć fabryki, mimo że sprzedaż wzrosła na całym świecie. Jest to działanie oparte na chciwości, kosztem pracowników - stwierdził przewodniczący NGG Guido Zeitler. Z kolei Andreas Zorn, przewodniczący rady zakładowej, zaznaczył, że „niedopuszczalne jest, aby pracownicy ponosili konsekwencje błędnej strategii zarządzania dużej korporacji".
Decyzje Nestlé, które coraz częściej koncentruje się na przenoszeniu produkcji do tańszych lokalizacji i zlecaniu usług zewnętrznym dostawcom, wywołują coraz większą krytykę. Związki zawodowe zauważają, że firma coraz bardziej oddala się od swojej pierwotnej obietnicy bycia globalną marką, która inwestuje lokalnie. W odpowiedzi na krytykę Nestlé, Zeitler podkreślił, że „z każdym zamknięciem Nestlé coraz bardziej odchodzi od obietnicy bycia globalną marką, której produkcja i dostawy są realizowane lokalnie”.
Decyzja o zamknięciu fabryk w Neuss i Conow, a także inne plany restrukturyzacyjne Nestlé, wpisują się w szerszy trend zmieniającego się rynku spożywczego. Choć firma nadal jest jednym z gigantów branży, to jej plany mogą wywołać poważne konsekwencje zarówno dla pracowników, jak i dla regionalnej gospodarki.
Źródło: Radio ZET/dlahandlu.pl/WDR/ngg.net
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET