Co miesiąc zwalniają po 20 osób. "Każdy codziennie drży o pracę"
Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy borykają się z poważnymi problemami – co miesiąc zwalnianych jest 20 pracowników, a przyszłość firmy staje pod znakiem zapytania. Co wpłynęło na tę sytuację i jak wygląda perspektywa dla zatrudnionych?
- Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy zwalniają po 20 pracowników miesięcznie, a pozostałym grozi niepewna przyszłość
- Po zakończeniu dotychczasowych kontraktów na serwisowanie samolotów firma nie ma nowych zleceń
- Pracownicy stracili gwarancję odpraw i nagród jubileuszowych po wypowiedzeniu zbiorowego układu pracy
Zwalnianie pracowników i brak nowych kontraktów. Problemy Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy
Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy znajdują się w trudnej sytuacji. Od kilku miesięcy regularnie zwalniani są pracownicy – co miesiąc około 20 osób traci pracę. Zatrudnieni obawiają się, że podobny los może wkrótce spotkać także ich.
— Każdy codziennie drży o pracę. Są duże nieporozumienia na wyższych szczeblach. Wypowiedziano już umowy kilkudziesięciu osobom i tak, żeby nie zgłaszać zwolnień grupowych. Niektórzy pracują w zakładach całe życie. Często brakuje im do emerytury kilku lat, a teraz muszą odejść — mówi anonimowo jeden z pracowników w rozmowie z "Gazetą Pomorską.
Jeszcze niedawno firma dynamicznie się rozwijała, zatrudniała nowych specjalistów i inwestowała w rozbudowę. Teraz jednak kończą się dotychczasowe kontrakty na obsługę samolotów, a o nowych zleceniach niewiele wiadomo. Dodatkowo pracownicy stracili gwarancję odpraw i nagród jubileuszowych, ponieważ wypowiedziano im zbiorowy układ pracy.
Zakłady od lat zajmują się serwisowaniem wojskowych samolotów MiG-29 i Su-22 oraz obsługą F-16 dla amerykańskich sił powietrznych. Pomimo ich kluczowej roli w polskim lotnictwie wojskowym przyszłość firmy i jej pracowników jest coraz bardziej niepewna.
Źródło: RadioZET.pl/Gazeta Pomorska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET