Droga do pracy to też praca. Jak firmy mogą odpowiedzieć na benefit, którego pracownicy chcą najbardziej

Materiały promocyjne
4 min. czytania
11.10.2023 10:10
Obserwuj nas na Google

Dla jednych to pół godziny w korku, dla innych ostatni autobus, który odjechał przed końcem zmiany. Dojazd do pracy długo był prywatną sprawą pracownika. Dziś ponad połowa Polaków uważa, że to część pracy, a dopłata do dojazdów jest na pierwszym miejscu wśród benefitów, których oczekują. Firmy wciąż rzadko na to odpowiadają, choć wcale nie muszą zaczynać od dużych zmian.

Materiały partnerskie
fot. Materiały prasowe

Dojazd przestał być prywatną sprawą

Typowy dojazd do pracy w Polsce nie wygląda dramatycznie. Większości z nas zajmuje najwyżej pół godziny w jedną stronę, najczęściej jedziemy własnym autem i wydajemy na to średnio 137 zł miesięcznie. A jednak zmienia się sposób, w jaki o tej drodze myślimy. Według badania przeprowadzonego na zlecenie Bolt 54% Polaków uważa, że czas dojazdu powinien być liczony jako czas pracy. Przeciwnego zdania jest tylko co szósty.

Powody są bardzo praktyczne. Dojazd kosztuje, zabiera czas na odpoczynek i jest po prostu częścią obowiązków. Dla pracodawców to sygnał, którego trudno nie zauważyć, bo prawie połowa pracujących musi być w miejscu pracy codziennie. Jeśli firma oczekuje obecności w biurze, pracownicy coraz częściej oczekują, że firma dostrzeże też drogę, którą muszą do niego pokonać.

„Pracownicy nie oczekują, że firma przejmie całą odpowiedzialność za ich dojazd. Oczekują, że go zauważy” – mówi Izabela Roman, Head of Business Development w Bolt for Business.

Benefit numer jeden, którego prawie nikt nie ma

Najlepiej widać to po benefitach. Zapytani o najbardziej atrakcyjne świadczenia, Polacy najczęściej wskazywali dopłatę do dojazdów, przed prywatną opieką medyczną. Ma ją jednak mniej niż co dziesiąty pracownik.

Ta luka kosztuje firmy więcej, niż się wydaje. Prawie połowa badanych przyznaje, że taki benefit mógłby wpłynąć na ich decyzję o zmianie pracodawcy. Tyle samo mówi, że przekonałby ich do częstszej pracy z biura. Większość uważa też, że pracodawcy powinni do biura zachęcać, a nie tylko go wymagać. Oczekiwania są przy tym umiarkowane: średnio 177 zł miesięcznie.

Nie ma też jednej formy, która pasuje wszystkim. Około połowy badanych wolałoby zwrot kosztów paliwa, ale wśród młodszych pracowników wyraźnie rośnie zainteresowanie przejazdami z aplikacji. Wskazuje je 28% osób w wieku 18–24 lata. Dlatego dla firmy ważniejsza od samej formy dopłaty okazuje się odpowiedź na pytanie, gdzie wsparcie w dojazdach przyniesie najwięcej.

Tam, gdzie dojazd boli najbardziej

Nie każdy dojazd jest problemem. Są jednak sytuacje, w których ani własne auto, ani komunikacja miejska nie dają rady, i to właśnie tam pracodawca może najwięcej zmienić. Pierwsza to nocna zmiana w restauracji, która kończy się po odjeździe ostatniego autobusu. W takiej sytuacji firmy korzystające z Bolt for Business ustawiają stały punkt odbioru i cel jako regułę dla całej zmiany. Pracownicy bezpiecznie wracają do domu, a nikt nie musi ręcznie pilnować, kto, kiedy i dokąd pojechał.

Materiały promocyjne
Fot. Materiały prasowe

Druga to centrum logistyczne za miastem, dokąd komunikacja dojeżdża rzadko albo wcale. Tu sprawdza się planowanie przejazdów z wyprzedzeniem przez Ride Booker. Pracodawca zamawia przejazd, a pracownik dostaje SMS z linkiem i nie musi nawet instalować aplikacji.

Trzecia to podróże służbowe. Co czwarty dorosły Polak jeździ służbowo co najmniej raz w tygodniu, na przykład do klientów. Kancelaria prawna, która przypisuje każdy przejazd do klienta lub sygnatury sprawy, od razu wie, który koszt jest wewnętrzny, a który trzeba refakturować.

Prawdziwy koszt to nie przejazd, tylko wszystko wokół niego

W przejazdach służbowych najwięcej kosztuje często to, czego nie widać na paragonie. Pracownik, który jedzie na spotkanie własnym autem, traci czas na szukanie miejsca parkingowego i dociera na miejsce zmęczony drogą. Potem ktoś musi jego wydatek sprawdzić, rozliczyć i zwrócić. Każdy taki krok zabiera czas pracownikowi, przełożonemu i księgowości.

Dlatego firmy szukają przede wszystkim prostoty. W Bolt for Business firma ustala zasady i limity dla różnych grup pracowników, płaci firmową metodą płatności i dostaje jedną zbiorczą fakturę za przejazdy w Polsce i za granicą. Pracownik nie zbiera paragonów ani nie wypełnia raportów wydatków. Usługa działa w ponad 50 krajach i ponad 850 miastach, więc w delegacji korzysta z tego samego rozwiązania co na co dzień.

Materiały partnerskie
Fot. Materiały prasowe

„Firmy nie potrzebują kolejnego skomplikowanego procesu. Potrzebują jasnych zasad, które działają same. Ustawiają je raz i nikt nie musi już ręcznie pilnować każdego przejazdu ani każdego paragonu” – mówi Izabela Roman.

Od czego zacząć

Wsparcie w dojazdach nie musi oznaczać rewolucji w polityce benefitowej. Dobrym początkiem jest sprawdzenie, gdzie droga do pracy najbardziej doskwiera: przy nocnych zmianach, w trudno dostępnych lokalizacjach albo w zespołach, które często jeżdżą do klientów. Kolejny krok to zacząć od jednej konkretnej grupy i jasnych zasad, zamiast od razu wprowadzać benefit dla wszystkich. Ostatni to policzyć nie tylko koszt przejazdu, ale też koszt jego rozliczenia, bo czas poświęcony na raporty i akceptacje to również pieniądze.

„Jeśli firma chce, żeby ludzie chętniej przychodzili do biura, warto zacząć od tego, jak do niego docierają” – podsumowuje Izabela Roman.

Metodologia: Badanie “Everyday mobility and employee benefits expectations - POLAND” zrealizowała agencja MINDS&ROSES w maju 2025 roku metodą CAWI na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków w wieku 18–65 lat.