Druga emerytura dla wybranych. Rząd: świadczenie stopniowo zwiększane
Rząd nie rezygnuje z pomysłu wprowadzenia renty wdowiej, jednak jej wysokość na początku może być niższa – wynika z wypowiedzi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.
Renta wdowia to jedna z przedwyborczych obietnic Lewicy, której celem jest wsparcie wdów i wdowców. Nowa szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zadeklarowała, że nowy rząd nie wycofa się z tego pomysłu. Początkowo nowe świadczenie może być jednak nieco okrojone.
Renta wdowia 2024. „Świadczenie będzie się zwiększało”
Lewica szacuje, że dodatkowe pieniądze mogłyby trafić do blisko 1,5 mln wdów i wdowców. Emeryci po śmierci osoby bliskiej mają obecnie wybór: albo zachowują swoją emeryturę, albo z niej rezygnują i korzystają z renty rodzinnej.
„Proponujemy korzystniejszy mechanizm. Wdowa będzie mogła albo zachować swoją emeryturę, a do tego uzyskać dodatek 50 proc. renty po mężu, albo wybrać rentę po mężu i dodać 50 proc. swojej emerytury. Taki sam wybór będą mogli podjąć wdowcy” – czytamy w programie Lewicy.
Jej przedstawicielka i nowa minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przyznała na antenie Polsat News, iż rząd nie wycofa się z pomysłu.
- Nie odpuszczamy, wprowadzenie renty wdowiej jest w planach resortu. Można by wprowadzić ją w modelu kroczącym, nie od razu w takim wymiarze w jakim chcielibyśmy docelowo, ale tak, żeby z roku na rok takie świadczenie się zwiększało - mówiła nowa minister.
Dziemianowicz-Bąk przypomniała o projekcie obywatelskim w tej sprawie, który czeka na pierwsze czytanie w Sejmie.
Źródło: Radio ZET/PAP/Polsat News
- Zmiany w emeryturach od 1 grudnia. ZUS wydał ważny komunikat
- Cała prawda o emeryturach. GUS podał, kto i ile dostaje
- Będą zmiany w emeryturach? "Pilne przeprowadzenie pierwszego czytania"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET