Emerytura z ZUS. „Tylko dzięki takim zagrywkom to jeszcze działa”
– W 2017 roku zrobiłam sobie prywatny ranking. Na 32 osoby, które do mnie trafiły, jedna miała prawidłowo obliczoną emeryturę – mówi szefowa Kancelarii Doradztwa Prawnego Ewa Nowotny, doradca emerytalny. W pozostałych przypadkach „pomyłki” były na niekorzyść ubezpieczonych.
Pierwsza rzecz, jaka mnie uderzyła, gdy zaczęłam zajmować się emeryturami zawodowo, to fakt, że prawo działa wstecz. Od dziecka wpajano mi, że nie działa, a ZUS mówi: czemu nie i żąda dokumentów sprzed 30-40 lat, które nie obowiązywały przed 1999 rokiem.
Czego dokładnie żąda ZUS?
Ewa Nowotny: Między innymi sławnego Rp-7, teraz na nowym druku ERP-7, czyli zaświadczenia o zatrudnieniu i wynagrodzeniu. Pensje, premie, urlopy, zwolnienia lekarskie, itd. – do końca 1998 roku. Wtedy nikomu się o takim druku nie śniło. Ponieważ przed 1999 rokiem nie mieliśmy w ZUS-ie kont imiennych, z firm przekazywano worek pieniędzy i nie wiadomo było, ile jest tam składek poszczególnych pracowników. I teraz ZUS mówi: jeśli chcesz, żebyśmy ci wypłacili emeryturę adekwatną do twoich zarobków, to przynieś nam Rp-7. Tymczasem większości tych firm już nie ma, a znalezienie dokumentacji w archiwum graniczy z cudem. Kolejny problem: przeciętny obywatel uważa, że archiwa, to są tylko te znane, państwowe. Tymczasem jest mnóstwo prywatnych przechowawców akt. Niestety zawód archiwisty niedawno przestał być licencjonowany. Każdy może sobie otworzyć działalność gospodarczą i takie archiwum prowadzić. Pracodawcy płacą, przekazują dokumenty i nie sprawdzają, co się dalej z nimi dzieje. To jest ogromny problem. Druga oburzająca rzecz: od dziecka byłam przekonywana, że „dokument to dokument”. Jeśli podpisała się pod tym upoważniona osoba z księgowości czy działu HR, to dla ZUS-u powinno to być miarodajne. Tymczasem dla ZUS ze świadectwa pracy wynikają tylko ramy czasowe, chociaż zawiera ono inne ważne i przydatne informacje, jak np. zarobki. ZUS w ogóle nie bierze tego pod uwagę. Musi być Rp-7.
Co w sytuacji gdy nie uda się zdobyć ERP-7?
Ewa Nowotny: Będzie policzona za ten okres najniższa krajowa, która wówczas obowiązywała. I tu jest kolejny „wał”. W świadectwie pracy jest wpisane stanowisko, a GUS ma przecież informacje, jakie były tzw. siatki płac w danym roku. Zrozumiałabym jeszcze, gdyby ZUS mówił: nie udowodniłeś zarobków, więc policzymy ci najniższe wynagrodzenie, jakie przysługiwało na danym stanowisku. Ale ZUS liczy z najniższej krajowej i wszystkie zawody traktuje jednakowo. Miałam taką historię, która dotknęła mnie do żywego. Trafiło do mnie dwoje państwa, oboje byli pracownikami Huty Warszawa - pan dyrektorem stalowni, a pani herbaciarką. Ponieważ z tego okresu nie udało się uzyskać osławionych ERP-7, ZUS przyznał im za ten okres takie same emerytury. ZUS mówi, że dokument to nie jest dokument, że prawo działa wstecz i że to my mamy naprawiać błędy ustawodawcy, który sobie wymyślił deklaracje zbiorcze.
Z działalnością gospodarczą też jest problem.
Ewa Nowotny: W świetle przepisów prawa pracy działalność gospodarcza nie wlicza się do stażu pracy, więc emerytura będzie niższa, bo staż pracy jest jedną ze składowych w algorytmie. W takim wypadku pod uwagę brane są tylko składki. A ponieważ nawet te minimalne są dla jednoosobowej działalności ogromnym obciążeniem, przedsiębiorca na ogół płaci minimum i bez doliczenia okresu prowadzenia działalności, ma naliczoną bardzo niską emeryturę.
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?
Ewa Nowotny: Teraz jest ERP-7, ale do niedawna obowiązywał druk Rp-7. Na tych starych zaświadczeniach o zatrudnieniu i wynagrodzeniu wymagano podpisu i pieczątki dwóch osób reprezentujących firmę, co jest absurdalne, bo w polskim prawie nigdy nie było i nie ma obowiązku posiadania pieczątki. Poza tym dowolną pieczątkę może sobie przecież wyrobić każdy. Na wielu zaświadczeniach brakowało na przykład jednej pieczątki i ZUS nie uznawał takiego zaświadczenia i naliczał niższe świadczenie. Druki świadectw pracy nie były zunifikowane. Nie wszystkie miały na przykład miejsce na informację o pracy w szczególnych warunkach. Jest taka lista w ZUS-ie: „Praca w szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze”, co uprawnia do wyższej emerytury. ZUS mówi: musisz udowodnić, że pracowałeś w szczególnych warunkach, bo tego nie ma w twoim świadectwie pracy. A tam jak wół „spawacz na wysokościach”. I teraz albo odnajdziesz się na liście, albo musisz odwołać się do sądu, przedstawić świadków i najprawdopodobniej wygrasz, bo od 17 lat, odkąd prowadzę tę firmę, wszystkie sprawy moich Klientów były przed sądem wygrane, choć czasem trwało to dwa, trzy lata. I teraz kolejna „bomba”: ZUS co kilka lat listę dotyczącą pracy w szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze zmienia. Wygląda to tak, jakby co jakiś czas jakaś bardzo ważna osoba w ZUS-ie mówiła: Słuchajcie, tych spawaczy to było jednak za dużo. Trzeba wyrzucić spawacza i wpisać baletnicę. Kolejna sprawa: do okresów nieskładkowych dolicza się urlop macierzyński w przypadku kobiet i wojsko u facetów, ale okres ten musi być pomiędzy pracą. Jeśli młoda mama chciała najpierw trochę odchować dzieci albo służba zasadnicza tak dała w kość, że trzeba się było trochę otrząsnąć przed rozpoczęciem pracy – to się nie liczy.
Gdzie nie poskrobać... Praca na emeryturze też ma swoje zawiłości.
Ewa Nowotny: Po wejściu do Unii Europejskiej okazało się, że nie można blokować pracy emerytom. Więc ZUS wymyślił, że aby dostać świadczenie emerytalne, trzeba okazać ostatnie świadectwo pracy. W praktyce wygląda to tak, że trzeba rozwiązać stosunek pracy i po minimum jednodniowej przerwie ponownie się zatrudnić. Pracodawcy niechętnie się na to godzą, bo na kilometr pachnie to jakimś przekrętem. Absolutnie nie ma na to szans w korporacjach. Do niedawna przechodziło w budżetówce, ale też już nie przechodzi, bo to się po prostu ogólnie nie podoba. ZUS blokuje możliwość pracy na emeryturze. Dotyczy to też wszystkich Polaków, którzy pracują w tzw. krajach umownych: cała Unia Europejska, wciąż jeszcze Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada, ta lista jest dość długa i można ją znaleźć na stronie ZUS. To jest coś kompletnie niewytłumaczalnego. Blokowanie wypłaty świadczenia emerytom w Polsce można jeszcze tłumaczyć chęcią zwolnienia miejsc pracy dla młodych. Ale za granicą? Mój klient, a prywatnie mój serdeczny przyjaciel, od lat mieszka i pracuje za granicą. Osiągnął wiek emerytalny, ale musi pracować dalej, bo ma bardzo chorą córkę. Chce dla niej jakiegoś przyzwoitego zabezpieczenia. Poszedł do szefa z prośbą, że chciałby na chwilę zrezygnować z pracy, żeby dostać polską emeryturę, a szef myślał, że ten chce go namówić na jakiś wał. Odesłał go do księgowości, a w księgowości panie po prostu padły. Co jakiś czas liczę, na ile państwo go, mówiąc wprost, okradło i jest to już kilkaset tysięcy złotych. Ci, którzy mieli to szczęście, że wyemigrowali do krajów nieumownych, na przykład do RPA, takiego problemu nie mają. Żeby było zabawniej, z krajami umownymi wiąże nas „Umowa o zabezpieczeniu społecznym”.
Dlaczego to wszystko jest tak skomplikowane?
Ewa Nowotny: Kilkanaście lat temu panie w ZUS-ie pomagały, doradzały, informowały, że tego brakuje, że jeszcze to trzeba dostarczyć. Teraz? Nikt się nawet nie zająknie, że coś jest potrzebne, nawet tak istotny druk jak ERP-7, uprawniający do emerytury adekwatnej do zarobków w danym okresie. Po prostu naliczana jest najniższa krajowa. Co więcej, nawet jeśli klient się pomylił, to instytucja taka jak ZUS powinna powiedzieć: „Pani zaznaczyła te opcje, ale tak nie będzie najlepiej”. Mam klientki, które w świadectwie pracy mają wpisany urlop macierzyński. Donoszą skrócony odpis aktu urodzenia dziecka i myślą, że sprawa załatwiona. A okazuje się, że muszą jeszcze złożyć oświadczenie, że „osobiście sprawowały opiekę nad dzieckiem”. „Osobiście” to nie znaczy, że nie pomagała teściowa, tylko że nie wysłało się dziecka do teściowej na przykład do Kalisza albo do Niemiec. I są takie panie, które mówiły: „A nie, bo ja miałam nianię”. ZUS nie powie, że musi być to oświadczenie, a jak już ktoś się zorientuje, to nie wyjaśni, że tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby poświadczyć, że dziecko pozostawało we wspólnym gospodarstwie domowym. Kobiety składają wniosek, myślą, że macierzyński jest wliczony, a nie jest. Dlatego w niektórych przypadkach tak ważne jest ponowne przeliczenie emerytury. W 2017 zrobiłam sobie ranking Klientów, którzy trafili do mnie z prośbą o weryfikację wyliczonego świadczenia. Na 32 osoby tylko jedna miała dobrze obliczoną emeryturę. Ta kasa jest pusta. Tylko dzięki tego typu zagrywkom to jeszcze działa.
Źródło: Radio ZET
- GUS podał dane o emeryturach. Za taką kwotę musi przeżyć statystyczny senior
- Czy emeryt może pracować? Zasady pracy na emeryturze
- Emerytura po bliskim. ZUS radzi jak dostać pieniądze
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET