`

Gigantyczny wyciek danych do logowania. Użytkownicy Gmaila, Instagrama i Netflixa na liście

3 min. czytania
27.01.2026 09:46
Obserwuj nas na Google

149 milionów rekordów, brak jakichkolwiek zabezpieczeń i dane do kont używanych na co dzień przez miliony ludzi. Odkryta w sieci baza danych pokazuje, jak niewiele trzeba, by prywatne informacje użytkowników popularnych serwisów znalazły się w niepowołanych rękach.

haker
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak duża była skala ujawnionych danych i jakiego typu informacje znalazły się w bazie.
  • Które popularne serwisy i platformy zostały objęte incydentem.
  • Jakie działania powinni podjąć użytkownicy, aby ograniczyć ryzyko przejęcia kont.

Ogromny wyciek danych. 149 milionów loginów i haseł trafiło do sieci

Nowy rok ledwo się rozpoczął, a internet obiegła informacja o jednym z największych wycieków danych ostatnich miesięcy. Jak informuje amerykański „Forbes”, w sieci ujawniona została niezabezpieczona baza danych zawierająca aż 149 milionów rekordów z loginami i hasłami użytkowników z całego świata. 

Baza danych ważyła około 96 GB i przez długi czas była dostępna publicznie bez jakichkolwiek zabezpieczeń. O odkryciu poinformował badacz ds. cyberbezpieczeństwa Jeremiah Fowler. – Publicznie dostępna baza danych nie była zabezpieczona hasłem ani zaszyfrowana – powiedział, dodając, że baza unikalnych loginów i haseł stanowiła „ogromne 96 GB surowych danych uwierzytelniających. Według raportu baza zawierała dokładnie 149 404 754 unikalne loginy i hasła. Znajdowały się w niej adresy e-mail, nazwy użytkowników, hasła oraz linki do stron logowania.

Eksperci podkreślają, że nie doszło do nowego naruszenia zabezpieczeń po stronie konkretnych firm. Najprawdopodobniej baza została zbudowana z danych pochodzących z wcześniejszych wycieków oraz z logów złośliwego oprogramowania typu infostealer, które przechwytuje dane logowania z zainfekowanych komputerów.

Redakcja poleca

Skala wycieku – najpopularniejsze serwisy na liście

Jeremiah Fowler podał liczby kont, których dane znalazły się w bazie. Największą grupę stanowiły konta Google:

  • Gmail – około 48 mln
  • Facebook – około 17 mln
  • Instagram – około 6,5 mln
  • Yahoo – około 4 mln
  • Netflix – około 3,4 mln
  • Outlook – około 1,5 mln

W bazie znalazły się również dane do kont iCloud, kont w domenie .edu, TikToka, OnlyFans, platform streamingowych takich jak Disney+ czy HBO Max, a także serwisów związanych z kryptowalutami, w tym Binance.

Szczególnie niepokojące jest to, że – jak potwierdził Fowler – w próbce danych pojawiły się również loginy do serwisów finansowych, bankowych, kart kredytowych oraz portfeli kryptowalutowych. Badacz natrafił także na dane logowania do stron rządowych z domeną .gov z różnych krajów.

Kto stał za bazą danych? Pochodzenie pozostaje niejasne

Do dziś nie ustalono, kto był właścicielem bazy ani w jakim celu została ona zgromadzona. Fowler zgłosił sprawę do firmy hostingowej, jednak proces blokowania dostępu trwał miesiącami. W tym czasie liczba rekordów miała się jeszcze zwiększać. – Liczba rekordów rosła od momentu, gdy odkryłem bazę danych, aż do chwili, gdy została ona ograniczona i przestała być publicznie dostępna – powiedział Fowler.

Oznacza to, że nie był to porzucony projekt, lecz aktywnie rozwijany zbiór danych. „Forbes” zwraca uwagę, że choć teoretycznie mogła to być baza stworzona do „legalnych celów badawczych”, skrajnie niedbałe zabezpieczenia każą w to powątpiewać. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jej wykorzystanie przez cyberprzestępców.

Co powinni zrobić użytkownicy?

Eksperci są zgodni – nawet jeśli tylko część danych jest nadal aktualna, skala wycieku stanowi realne zagrożenie. Szczególnie narażone są osoby używające tych samych haseł w wielu serwisach. Użytkownicy powinni niezwłocznie:

  • upewnić się, że nie używają tych samych haseł w różnych serwisach,
  • w miarę możliwości przejść na logowanie za pomocą kluczy dostępu,
  • włączyć uwierzytelnianie dwuskładnikowe (2FA), aby dodatkowo zabezpieczyć swoje konta.

Specjaliści zalecają również regularne sprawdzanie, czy nasze dane nie pojawiły się w znanych wyciekach, oraz natychmiastową zmianę haseł w przypadku jakichkolwiek podejrzeń. Skala ujawnionych informacji pokazuje, że problem cyberbezpieczeństwa nie dotyczy wyłącznie jednej firmy czy usługi, lecz praktycznie każdego użytkownika internetu.

Źródło: Radio ZET/Forbes/Business Insider

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET