„Godna emerytura" Nawrockiego ma ukrytą pułapkę? Oni mogą stracić 14. emeryturę
Prezydent Karol Nawrocki przedstawił projekt ustawy „Godna emerytura”, który ma wprowadzić gwarantowaną podwyżkę świadczeń dla seniorów. Choć brzmi to jak dobra wiadomość dla emerytów, szczegóły propozycji budzą sporo emocji. Nowe rozwiązanie ma bowiem nietypową konstrukcję i może nie tylko zwiększyć wydatki budżetu o miliardy złotych, ale też wpłynąć na 14. emeryturę. W rządzie już słychać ostrzeżenia, że zamiast prostego wsparcia dla najbiedniejszych, może to być kosztowny eksperyment z nieoczekiwanymi skutkami.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w systemie emerytalnym proponuje prezydent.
- W jaki sposób nowe świadczenie może wpłynąć na 14. emeryturę.
- Dlaczego projekt „Godna emerytura” budzi kontrowersje wśród polityków.
„Godna emerytura” Nawrockiego. Takie konsekwencje może przynieść ,,miniświadczenie"
Podczas kampanii wyborczej Karol Nawrocki zapowiadał „minimalną podwyżkę emerytury”, co na początku zostało odebrane jako powrót do znanej z wcześniejszych lat waloryzacji kwotowo-procentowej. Jednak szczegóły projektu pokazują, że chodzi o coś innego. Jak informuje money.pl, zamiast prostego zwiększenia świadczenia o określoną kwotę, prezydent proponuje stworzenie nowego dodatku, który byłby liczony oddzielnie od emerytury podstawowej.
,,Najlepiej ten mechanizm pokazać na przykładzie emerytury minimalnej, która zgodnie z ogólnym wskaźnikiem waloryzacji wzrośnie w przyszłym roku o 92 zł, ale jeśli propozycja prezydenta wejdzie w życie, to ZUS doda emerytowi 58 zł. Czyli w ciągu roku emeryt z emeryturą minimalną dostanie dodatkowo ponad waloryzację 695 zł” - czytamy. Według danych Kancelarii Prezydenta dzięki projektowi minimalna emerytura w 2026 roku ma przekroczyć 2000 zł i wynieść około 2030 zł.
Jednak w rządzie słychać głosy ostrzegające przed skutkami ubocznymi tej inicjatywy. Jak zauważa jeden z rozmówców portalu, jeśli ustawa nie przewiduje odpowiednich buforów, część emerytów może stracić prawo do pełnej 14. emerytury. Powodem jest obowiązujące kryterium dochodowe – po przekroczeniu progu 2900 zł świadczenie to jest zmniejszane według zasady „złotówka za złotówkę”.
Najwięcej mogą zyskać natomiast rolnicy, których emerytury wyliczane są na podstawie tzw. emerytury podstawowej – stanowiącej 90 proc. emerytury minimalnej. W ich przypadku nowy mechanizm może przynieść proporcjonalnie największy wzrost dochodów.
Potężne koszty pomysłu Nawrockiego
Z wyliczeń Kancelarii Prezydenta wynika, że koszt realizacji projektu w pierwszym roku sięgnie 3 mld zł. Najwięcej środków – około 2,9 mld zł – trafi do emerytów z ZUS, a kolejne 900 mln zł do beneficjentów KRUS. Projekt obejmuje również podwyżki dla rent, trzynastej i czternastej emerytury, a także świadczeń takich jak „Mama 4+”.
Nic dziwnego, że w koalicji rządzącej pojawiają się obawy o wzrost wydatków – obecna waloryzacja świadczeń kosztuje budżet około 22 mld zł, a wdrożenie projektu Nawrockiego zwiększyłoby ten koszt o kolejne 13 proc. Minister finansów Andrzej Domański ma być sceptyczny wobec propozycji, wskazując na konieczność „walki o każde kilkadziesiąt milionów złotych”.
Polityczna gra o emerytury
Eksperci zwracają uwagę, że forma zaproponowana przez prezydenta nie jest przypadkowa. Zamiast klasycznej waloryzacji kwotowej, która mogłaby być uznana przez Trybunał Konstytucyjny za niekonstytucyjną, projekt wprowadza odrębne świadczenie. To pozwala uniknąć zarzutów o naruszenie zasady równego traktowania emerytów, choć jednocześnie komplikuje cały system emerytalny.
Projekt trafi do Sejmu jeszcze w tym tygodniu. Kancelaria Prezydenta podkreśla, że celem jest wejście ustawy w życie przed kolejną coroczną waloryzacją świadczeń. Jeśli zostanie przyjęta, emeryci po raz pierwszy otrzymają nowy dodatek już w 2026 roku.
Pomysł prezydenta budzi więc jednocześnie nadzieje i wątpliwości – dla jednych to krok w stronę bardziej „godnych” emerytur, dla innych kolejny kosztowny i politycznie motywowany eksperyment w systemie świadczeń społecznych.
Źródło: Radio ZET/money.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET