`

Inflacja kontratakuje? „W październiku odwrócenie trendu spadkowego”

3 min. czytania
30.08.2023 14:57
Obserwuj nas na Google

Inflacja mocno dała się we znaki Polakom, w 2023 roku po osiągnięciu szczytowej wartości w lutym tempo wzrostu cen zaczęło sukcesywnie spadać. Eksperci obawiają się, że będzie to chwilowy trend: przyspieszenia inflacji można spodziewać się już w październiku.

Adam Glapiński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

Inflacja liczona rok do roku spadnie poniżej 10 procent jeszcze w tym roku – wynika z projekcji NBP. Rząd okazał się mniejszym optymistą i w znowelizowanym budżecie przyjęto, że tempo wzrostu cen będzie jednak wyższe, niż początkowo przyjęte. Dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW powiedziała MondayNews, że jesteśmy na szczycie spadków dynamiki wzrostu cen, ale nie oznacza to, że schodzimy z wierzchołka drożyzny.

Koniec spadku inflacji? „Zmniejszone odczyty nie są tendencją trwałą”

- Inflacja to wróg publiczny numer jeden. Ona niszczy gospodarkę i oszczędności, a to, co już „zjadła”, tego już nie odda. Zapomnieliśmy, że inflacja mierzona jest rok do roku, a przecież ceny rosły już w 2020 roku. Gdybyśmy skumulowali te wzrosty, to łączna inflacja wyniosłaby dziś więcej niż 30 procent. Po wyborach w 2024 roku skumulowana inflacja może wynieść nawet 50 procent. Nasza inflacja to przypudrowany, zamrożony wskaźnik – tłumaczył dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych, w podcaście „Biznes. Między wierszami”.

Oglądaj

– Zmniejszone odczyty dynamiki raczej nie są tendencją trwałą. Już w październiku możemy być świadkami odwrócenia trendu spadkowego i powrotów do wzrostów. Przywrócenie rynkowych cen energii czy rezygnacja z zerowej stawki VAT na żywność, z pewnością zwiększą odczyty inflacyjne, szczególnie w I kwartale 2024 r. Poza tym podniesienie płacy minimalnej będzie miało również swoje skutki. Nie ma zatem przesłanek do tego, by ceny w sklepach realnie zaczęły spadać – stwierdziła ekspertka.

Podobne zdanie wyraził dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX: według niego jesienią faktycznie może dojść do trudnej sytuacji w handlu. Najgorzej może to wyglądać w przypadku warzyw, chemii gospodarczej i pieczywa. Jednak w jego opinii, wszystko będzie zależało od tego, jak dalej będzie się poprawiała lub pogarszała sytuacja związana z cenami energii i płacami, bo to w największej mierze wpływa na finalny efekt.

Redakcja poleca

Nie należy zapominać o tym, że w wakacje inflacja jest znacznie mniejsza, a potem przybiera na sile. Z kolei w dalszej perspektywie – ale nie tak bardzo odległej – należy zwrócić uwagę na powrót stawki VAT na żywność. W opinii eksperta, ulga ta nie będzie kontynuowana w nowym roku, co może na rynku wywołać delikatne turbulencje. Przykładem tego mogą być Węgry, gdzie po powrocie do właściwych stawek ceny niektórych towarów wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent, chociaż nie we wszystkich kategoriach.

– Impuls wzrostowy cen stopniowo wygasa, stąd spadające dynamiki. Podwyżki w większości kategorii towarów konsumpcyjnych zmniejszyły się. Można powiedzieć, że szczyt drożyzny mamy za sobą, ale raczej nie spodziewałbym się szerokich spadków cen, a ich wolniejszego wzrostu. Myślę, że w drugiej połowie roku dynamiki podwyżek większości produktów będą się wyraźnie obniżać. Natomiast jeśli już ceny będą spadać, to w przypadku pojedynczych kategorii, np. nabiału czy produktów tłuszczowych, gdzie doszło do odbudowania podaży przy spadku popytu – stwierdził z kolei Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska.

Dodał też, że globalne ceny żywności, obrazowane przez indeks FAO, spadają już od kilku miesięcy, co pozwala wierzyć na niższą dynamikę cen żywności w najbliższych miesiącach w Polsce. Wprawdzie ostatnio indeks ten odbił, ale stało się tak głównie ze względu na zmianę cen olejów.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET