Internetowe boty wystawiają recepty i zwolnienia. Ujawniono szokujący proceder
Wirtualne „receptomaty” i „zwolnieniomaty” stają się nowym polem walki w cyfrowej medycynie. Lekarze, których certyfikaty ZUS trafiają w niepowołane ręce, coraz częściej stają przed postępowaniami dyscyplinarnymi, a sprawa pokazuje, jak cienka jest granica między telemedycyną a nadużyciami w sieci.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak działają internetowe „receptomaty” i „zwolnieniomaty”.
- W jaki sposób hakerzy i firmy wykorzystują certyfikaty ZUS lekarzy.
- Jakie są konsekwencje dla lekarzy i systemu opieki zdrowotnej.
Hakerzy wkraczają do gry. Rosną postępowania dyscyplinarne wobec lekarzy
Coraz częściej lekarze stają w centrum śledztw dyscyplinarnych, bo ich certyfikaty ZUS wykorzystywane są przez internetowe „receptomaty” i „zwolnieniomaty”. Mechanizm ten pozwala automatycznie wystawiać zwolnienia lekarskie i recepty online, a coraz częściej jest też celem cyberataków – informuje „Gazeta Wyborcza”. Jak tłumaczy Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL), ataki hakerskie stają się integralną częścią całego biznesu. – Celem jest certyfikat ZUS, dzięki któremu lekarz może wystawiać zwolnienia i recepty online – wyjaśnia.
Scenariusz ataku jest prosty: lekarz otrzymuje SMS z komunikatem o rzekomym zawieszeniu certyfikatu i prośbą o zalogowanie się w celu aktualizacji. Kliknięcie w link przenosi go na fałszywą stronę przypominającą aplikację mObywatel. Stamtąd przestępcy kradną certyfikat i umożliwiają masowe wystawianie dokumentów przez boty. Nie wszyscy lekarze padają ofiarą oszustwa – niektórzy świadomie dzielą się certyfikatami z firmami oferującymi automatyczne wystawianie recept i zwolnień. To szybki sposób na dodatkowy zarobek, choć bardzo ryzykowny.
Po drugiej stronie „receptomatów” i „zwolnieniomatów” nie stoją ludzie, lecz boty, które mogą prowadzić rozmowę na czacie, ale same automatycznie wystawiają dokumenty. Liczby są imponujące – setki, a nawet tysiące recept i zwolnień w ciągu jednej doby.
Konsekwencje dla lekarzy i systemu
Lekarze często dowiadują się o nieprawidłowościach dopiero z ZUS-u, Naczelnego Sądu Lekarskiego lub od zaniepokojonych pacjentów. W takich przypadkach certyfikat jest zwykle blokowany, a lekarz wyrabia nowy. Jak podkreśla Kosikowski, NIL nie zna sytuacji, w której udałoby się pociągnąć do odpowiedzialności firmy, która wykradła certyfikat. – Problem trwa od około 2022 roku i mimo upływu czasu wciąż nie doczekał się skutecznych regulacji prawnych – zaznacza rzecznik NIL. Wraz z rozwojem nowych technologii i rosnącą popularnością telemedycyny, liczba firm oferujących takie usługi w internecie będzie tylko rosła.
Według Kosikowskiego w odpowiedziach od decydentów można wyczytać, że ukrócenie procederu nie jest priorytetem. Popularność telemedycyny i jej rola w odciążaniu NFZ sprawiają, że problem pozostaje nierozwiązany.
Choć telemedycyna jest wygodna dla pacjentów i usprawnia funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej, przypadki nadużywania certyfikatów ZUS pokazują ciemną stronę cyfryzacji. Masowe wystawianie recept i zwolnień przez boty może prowadzić do nadużyć, zagrożeń dla pacjentów oraz problemów w rozliczeniach finansowych systemu ochrony zdrowia.
Źródło: Radio ZET/GW
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET