Kolejna upadłość linii lotniczych. Odwołano wszystkie loty, kryzys uderza w cały region
Regionalna linia lotnicza Air Calédonie znalazła się w centrum poważnego kryzysu, który sparaliżował transport między wyspami Nowej Kaledonii. W tle są protesty mieszkańców, spór o przyszłość połączeń lotniczych i niepewność dotycząca dalszego funkcjonowania przewoźnika.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Air Calédonie znalazły się na skraju upadłości.
- Jak protesty mieszkańców wpłynęły na transport między wyspami.
- Co może się stać z linią lotniczą i połączeniami w Nowej Kaledonii.
Bankructwo Air Calédonie. Protesty zatrzymały ruch lotniczy
Regionalny przewoźnik Air Calédonie znalazł się na skraju bankructwa po niemal miesiącu blokad lotnisk na zewnętrznych wyspach Nowej Kaledonii. Protesty rozpoczęły się 2 marca 2026 roku i były reakcją na decyzję o przeniesieniu działalności z lokalnego lotniska Nouméa Magenta do oddalonego o ponad 50 kilometrów międzynarodowego portu La Tontouta.
Dla mieszkańców mniejszych wysp oznaczałoby to znacznie trudniejszy dostęp do stolicy i wydłużenie podróży do szpitali, urzędów czy sklepów. W odpowiedzi powstały tzw. kolektywy użytkowników, wspierane przez lokalnych wodzów, które rozpoczęły blokowanie lotnisk, powołując się na prawa zwyczajowe oraz potrzebę zachowania ciągłości terytorialnej. Władze zdecydowały się na negocjacje zamiast użycia siły, jednak blokady sparaliżowały działalność przewoźnika.
Zablokowane wyspy i decyzja o upadłości
Protesty objęły wszystkie główne zewnętrzne wyspy, w tym Maré, Lifou, Ouvéa, Tiga oraz Wyspę Pines. W wielu miejscach całkowicie zakazano lądowania samolotów Air Calédonie, co doprowadziło do wstrzymania połączeń między wyspami. Po tygodniach strat zarząd spółki uznał, że dalsze funkcjonowanie w obecnej sytuacji nie jest możliwe i złożył wniosek o ochronę przed bankructwem w sądzie francuskim. Firma liczy, że pod nadzorem sądu uda się wznowić część lotów i zamrozić zadłużenie.
Jeśli plan ratunkowy nie zostanie zaakceptowany, Air Calédonie może zostać postawiona w stan likwidacji.
Linia kluczowa dla mieszkańców
Air Calédonie od lat 50. XX wieku zapewnia połączenia między ponad 130 wyspami południowego Pacyfiku. Dla wielu mieszkańców jest to jedyny środek transportu umożliwiający dotarcie do szpitala, szkoły czy administracji w Nouméi. Przewoźnik dysponuje czterema samolotami ATR-72, ale już wcześniej zmagał się z poważnymi problemami finansowymi. Pandemia COVID-19, zamieszki z 2024 roku oraz rosnące koszty operacyjne znacząco osłabiły jego kondycję. W wyniku zamieszek sprzed dwóch lat zginęło 14 osób, a straty materialne przekroczyły 2 miliardy euro. Kryzys odbił się również na funkcjonowaniu lotnisk i całej infrastruktury transportowej.
Brak lotów uderzył w lokalną gospodarkę, szczególnie w turystykę. Na Wyspach Lojalnościowych część hoteli i ośrodków turystycznych została zamknięta, a niektóre przedsiębiorstwa objęto zarządem komisarycznym.
Sytuację pogarsza fakt, że alternatywny transport morski również nie działa w pełni. Prom Betico przechodzi naprawę silnika i ma wrócić do regularnych rejsów dopiero na początku kwietnia, co oznacza, że przez kilka tygodni wyspy praktycznie pozostają bez regularnego transportu.
W obliczu kryzysu władze Nowej Kaledonii uruchomiły specjalne loty humanitarne, tzw. korytarze sanitarne. Dzięki nim najpilniejsi pacjenci mogą być transportowani do szpitali w Nouméi. Jeden z takich lotów przewiózł około 50 pacjentów z wyspy Ouvéa, a koszt pojedynczej operacji wynosi około 13,5 tysiąca euro. To jednak rozwiązanie tymczasowe, które nie zastąpi regularnych połączeń lotniczych.
Trwa walka o przyszłość Air Calédonie
Prezydent rządu Nowej Kaledonii Alcide Ponga ostrzegł, że obecna sytuacja może doprowadzić do zniszczenia linii lotniczej. W parlamencie trwają intensywne dyskusje nad sposobami ratowania przewoźnika, a politycy apelują o powrót do negocjacji i odblokowanie lotnisk.
Rozważane są różne scenariusze – od kompromisu z protestującymi, przez wsparcie finansowe udziałowców, po głęboką restrukturyzację spółki.
Nie tylko problem jednej linii
Przypadek Air Calédonie pokazuje, jak wrażliwe są regionalne linie lotnicze na kryzysy społeczne i gospodarcze. Ograniczona liczba pasażerów, wysokie koszty operacyjne i zależność od infrastruktury sprawiają, że nawet lokalne protesty mogą doprowadzić do upadku przewoźnika.
Dla Nowej Kaledonii stawką jest jednak coś więcej niż przyszłość jednej firmy – to kwestia utrzymania połączeń między wyspami i normalnego funkcjonowania całego terytorium.
Źródło: Radio ZET/thestreets.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET