Koniec 20-letniej historii dopłat. Rząd szykuje przewrót i ogłasza nowy plan wsparcia Polaków
Po dwóch dekadach programów dopłat do kredytów rząd zapowiada wyraźny zwrot w polityce mieszkaniowej. Zamiast wspierać kupujących, chce przeznaczyć miliardy złotych na budowę i remonty mieszkań oraz rozwój budownictwa społecznego. Minister finansów i gospodarki ujawnił, ile pieniędzy trafi w tym roku na realizację nowych planów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile pieniędzy rząd planuje przeznaczyć w tym roku na budownictwo społeczne.
- Dlaczego zrezygnowano z programu dopłat do kredytów mieszkaniowych.
- Jakie programy mieszkaniowe funkcjonowały w Polsce w ostatnich latach.
18 tys. mieszkań w planach rządu. Koniec polityki stymulowania popytu
W tym roku na wsparcie różnych form budownictwa społecznego rząd planuje przeznaczyć 8,7 mld zł – poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Środki te mają zostać wykorzystane m.in. na inwestycje realizowane przy udziale pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
Minister zapowiedział również, że w 2026 roku rząd zakontraktuje budowę oraz remonty 18 tys. mieszkań. Program mieszkaniowy uwzględnia zarówno rozwój lokali socjalnych, jak i mieszkań przeznaczonych dla osób znajdujących się w tzw. luce czynszowej. Chodzi o osoby, których nie stać na zakup własnego mieszkania, a jednocześnie nie spełniają kryteriów umożliwiających im skorzystanie z mieszkań socjalnych.
Z informacji płynących z rządu w ostatnich miesiącach wynika, że w polityce mieszkaniowej prowadzonej przez obecną koalicję rządową nastąpiła wyraźna zmiana. Rząd zrezygnował z planów wprowadzenia kolejnego programu mającego stymulować popyt na mieszkania.
Zamiast tego zdecydowano się skierować rekordowe środki na zwiększenie podaży mieszkań. Oznacza to odejście od modelu funkcjonującego przez ostatnie dwie dekady, w którym głównym narzędziem wsparcia były dopłaty do kredytów hipotecznych.
Spór o kredyt 0 proc.
Przed wyborami Koalicja Obywatelska – największe ugrupowanie tworzące obecny rząd – zapowiadała wprowadzenie programu „kredytu z oprocentowaniem 0 proc. na zakup pierwszego mieszkania”. Po powstaniu rządu Donalda Tuska propozycja ta podzieliła jednak koalicję. Sprzeciw wobec niej zgłosiły Lewica oraz Polska 2050. Szczególnie zdecydowanie krytykowała ją minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050.
Argumentowała, że dopłaty do kredytów prowadzą do wzrostu cen mieszkań i w największym stopniu korzystają na nich deweloperzy. Po roku deklaracji, konsultacji i publicznych sporów między ministrami szef resortu rozwoju i technologii poinformował, że prace nad programem dopłat do kredytów nie będą kontynuowane.
„Rodzina na swoim” – pierwszy duży program
W ciągu ostatnich 25 lat realizowano w Polsce kilka programów mieszkaniowych, jednak żaden z nich nie poprawił zasadniczo sytuacji na rynku. Jednym z pierwszych kompleksowych projektów był program „Rodzina na swoim”, który zaczął funkcjonować na podstawie ustawy z września 2006 roku.
Z rozwiązania mogły skorzystać małżeństwa oraz osoby samotnie wychowujące dzieci. Przez pierwszych osiem lat państwo dopłacało połowę wartości odsetek kredytu mieszkaniowego. Wnioski o dopłaty można było składać do końca 2012 roku, jednak budżet państwa był obciążony zobowiązaniami wynikającymi z programu jeszcze przez kolejne lata. Przykładowo w 2016 roku wydatki na ten cel wyniosły około 450 mln zł.
W 2013 roku ówczesny rząd uruchomił program „Mieszkanie dla młodych”, skierowany do młodych małżeństw oraz singli do 35. roku życia. Rodziny bez dzieci i osoby samotne mogły otrzymać dopłatę w wysokości 10 proc. ceny mieszkania. Z kolei rodzice mogli liczyć na wsparcie sięgające 15 proc. wartości lokalu, przy czym obowiązywały określone limity cenowe.
Program MdM był realizowany do 2018 roku, choć wnioski o dodatkową pomoc finansową związaną z urodzeniem lub przysposobieniem trzeciego dziecka można było składać jeszcze przez pięć lat od momentu zakupu mieszkania.
Pomysł kas mieszkaniowych
Na początku 2015 roku wicepremier w rządzie PO-PSL Janusz Piechociński zaproponował wprowadzenie systemu kas mieszkaniowych.
– Po perturbacjach z kolejnymi programami wspierania mieszkalnictwa, jak Rodzina na Swoim czy teraz MdM, potrzebny jest nam powrót do idei kas mieszkaniowych z premią za systematyczne, comiesięczne oszczędzanie i być może powiązanie tego z ubezpieczeniami, np. z trzecim filarem. Chodzi o to, by oszczędzającym w takim systemie przysługiwała nie tylko premia z krajowego funduszu mieszkaniowego, ale jeszcze jakiś dodatkowy mechanizm z filaru ubezpieczeniowego – mówił.
Pomysł ten nie został jednak zrealizowany. Ministerstwo Finansów uznało, że takie rozwiązanie mogłoby prowadzić do powstania mechanizmu przypominającego „piramidę finansową”.
Od „Mieszkania plus” do „Bezpiecznego Kredytu 2 proc.”
W 2016 roku rząd PiS kierowany przez Beatę Szydło uruchomił program „Mieszkanie plus”. Zakładał on działania mające zwiększyć inwestycje w dostępne cenowo mieszkania w sektorze prywatnym, samorządowym i rządowym. Program koncentrował się na budowie tanich mieszkań na wynajem zamiast wspierania ich zakupu. W 2017 roku uchwalono ustawę o Krajowym Zasobie Nieruchomości, który miał pełnić rolę państwowego banku gruntów przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe. W trybie przetargów nieruchomości miały być przekazywane w użytkowanie wieczyste na cele mieszkaniowe.
Program nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów. W kwietniu 2019 roku, przy okazji nowelizacji ustawy o KZN, ówczesny wiceminister infrastruktury i rozwoju Artur Soboń przyznał, że dotychczasowy mechanizm nie doprowadził do powstania oczekiwanej liczby nowych mieszkań.
– Inwestorzy, którzy mieli budować na gruntach pochodzących z zasobu KZN, nie chcieli tego robić na zasadach określonych w obowiązującej ustawie o KZN. Dodatkowo realia rynku zmieniły się – koszty budowy, materiałów, pracowników wzrosły, co okazało się kolejną przeszkodą – tłumaczył.
Podczas kampanii wyborczej w 2023 roku Koalicja Obywatelska w dokumencie „100 konkretów na 100 pierwsze dni” oceniła, że „program »Mieszkanie plus« okazał się katastrofą”. Zapowiedziała jednocześnie wprowadzenie „kredytu mieszkaniowego 0 proc. na zakup pierwszego mieszkania”.
Po powstaniu nowego rządu jednym z najgłośniejszych krytyków dopłat do kredytów stała się minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W swojej argumentacji wskazywała m.in. na przykład programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” uruchomionego w 2023 roku przez rząd Mateusza Morawieckiego.
Program ten umożliwiał uzyskanie dopłat do kredytu osobom do 45. roku życia, które wcześniej nie posiadały mieszkania, domu ani spółdzielczego prawa do lokalu lub domu. W przypadku małżeństwa lub rodziców co najmniej jednego wspólnego dziecka kryterium wieku musiało spełnić przynajmniej jedno z nich.
Kwota kredytu nie mogła przekroczyć 500 tys. zł albo 600 tys. zł, jeśli kredytobiorca prowadził gospodarstwo domowe wspólnie z małżonkiem lub miał co najmniej jedno dziecko. Wkład własny nie mógł być wyższy niż 200 tys. zł. W przypadku braku wkładu własnego lub jego niepełnej wysokości można było skorzystać z gwarancji BGK. Nabór wniosków do programu „BK 2 proc.” zakończył się 1 stycznia 2024 roku.
"Klucze do mieszkania"
Mimo sprzeciwu części ministrów Ministerstwo Rozwoju i Technologii – kierowane najpierw przez Krzysztofa Hetmana z PSL, a następnie przez Krzysztofa Paszyka – przygotowywało kolejne propozycje dopłat. W lutym 2025 roku resort zapowiedział program „Klucz do mieszkania”, składający się z trzech elementów.
Jednym z nich miał być komponent „Pierwsze Klucze”, w którym zakładano dopłaty do kredytów na zakup domów i mieszkań wyłącznie na rynku wtórnym. Z tej formy wsparcia miały skorzystać osoby, które nie posiadają obecnie ani wcześniej nie były właścicielami mieszkania lub domu. Program przewidywał również wprowadzenie ustawowych kryteriów dochodowych.
Ostatecznie jednak także ta propozycja spotkała się z krytyką części koalicjantów i prace nad nią zostały przerwane.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET