Masło w końcu stanieje? UE podjęła decyzję i odkręca mleczny kurek
Masło tanieje, ale nie wszyscy się z tego cieszą. Nowa umowa handlowa między UE a Ukrainą sprawia, że ukraińskie produkty mleczne – w tym masło – szerokim strumieniem trafiają na europejski rynek, wywołując niepokój wśród rolników i producentów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co dokładnie przewiduje nowa umowa handlowa UE z Ukrainą.
- Dlaczego tanie ukraińskie masło budzi obawy wśród europejskich rolników.
- Jakie mogą być długofalowe skutki dla konsumentów i rynku spożywczego w Polsce.
Ceny masła w dół. Czy to na pewno dobra wiadomość?
Jeśli zauważysz tańsze masło w sklepie, to nie przypadek. Jak informuje Tygodnik Rolniczy, Unia Europejska właśnie podpisała nowe porozumienie handlowe z Ukrainą, które otwiera szerzej drzwi dla ukraińskich produktów mlecznych – w tym właśnie masła. Cena ukraińskiego masła jest nawet o 1000 euro za tonę niższa niż europejskiego, co może przełożyć się na niższe ceny w sklepach, ale też na poważne kłopoty dla unijnych rolników.
Po wygaśnięciu wcześniejszego, tymczasowego porozumienia, które zwalniało Ukrainę z ceł na produkty rolne, UE i Ukraina zawarły nową, bardziej szczegółową umowę handlową. Na jej podstawie ukraińskie mleko w proszku, masło i mleko zagęszczone będą mogły trafiać do Europy w większych ilościach – ale z pewnymi ograniczeniami. Na przykład:
- masło – kontyngent importowy wyniesie 3000 ton,
- odtłuszczone mleko w proszku – 15 000 ton, z możliwością zwiększenia,
- mleko zagęszczone – 10 000 ton (choć dotąd eksport tego produktu nie przekraczał 3000 ton).
Inne produkty, jak pełne mleko w proszku, serwatka czy jogurty, mają być objęte pełną liberalizacją, czyli trafią do UE bez limitów.
Masło tanieje. Kto na tym zyskuje, kto traci?
Dla przeciętnego konsumenta to dobra wiadomość – jest szansa, że produkty mleczne potanieją, bo konkurencja na rynku się zwiększy. Ale dla europejskich rolników to powód do niepokoju.
Producenci masła i mleka ostrzegają, że Ukraina sprzedaje swoje wyroby znacznie taniej – w niektórych przypadkach nawet 500–1000 euro taniej za tonę. To zjawisko określane jest jako dumping cenowy. Rolnicy obawiają się, że nie będą w stanie konkurować cenowo, bo koszty produkcji w UE – przy wyższych standardach sanitarnych, środowiskowych i socjalnych – są znacznie wyższe.
Co więcej, niektóre kraje członkowskie uważają, że mechanizmy ochronne, które miałyby chronić lokalnych producentów, są zbyt wolne i mało skuteczne. Irlandia, Francja czy Hiszpania naciskają, by w razie kryzysu reagować szybciej i wprowadzać ochronę regionalnie, a nie dopiero wtedy, gdy cały rynek UE poczuje skutki.
Masło i inne produkty mleczne mogą faktycznie stanieć – ale warto pamiętać, że zbyt duży import tanich produktów może prowadzić do upadku lokalnych gospodarstw i ograniczenia krajowej produkcji. W dłuższej perspektywie może to oznaczać uzależnienie od importu i brak bezpieczeństwa żywnościowego. Nowa umowa handlowa wejdzie w życie w najbliższych tygodniach. Choć może chwilowo ucieszyć konsumentów, wywołuje napięcia wśród rolników i stawia przed UE ważne pytanie: czy chcemy taniej, czy bardziej lokalnie?
Źródło: Radio ZET/tygodnik-rolniczy.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET