Masowe zwolnienia w handlu. Te sklepy tną zatrudnienie
Polski handel przechodzi największe wstrząsy od lat. Rosnące koszty, zmiany na rynku pracy i nowe preferencje klientów wymuszają drastyczne decyzje. Zwolnienia, zamykanie sklepów i restrukturyzacje stają się codziennością w nawet największych sieciach. A to może być dopiero początek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Które znane sieci handlowe redukują etaty lub zamykają sklepy – i dlaczego?
- Jakie konsekwencje ponoszą pracownicy oraz klienci, zwłaszcza w mniejszych miastach?
- Czy obecna fala zwolnień zwiastuje trwałe zmiany w polskim handlu detalicznym?
Zwolnienia, zamknięcia, restrukturyzacje. Handel w Polsce wchodzi w fazę kryzysu
Fala zwolnień i zamykania placówek w dużych sieciach handlowych przetacza się przez Polskę z bezprecedensową siłą, jak informuje portal dlahandlu.pl. Od sklepów spożywczych, przez sieci budowlane, po firmy kosmetyczne i meblowe – wiele znanych marek przechodzi głęboką restrukturyzację, której głównym kosztem są miejsca pracy. Presja kosztów pracy, wysoka inflacja i zmieniające się preferencje konsumentów zmuszają firmy do drastycznych działań.
Makro zamyka hale, Eurocash sklepy
Jednym z największych zaskoczeń było ogłoszenie przez Makro Polska zamknięcia czterech hal – w Zabrzu, Rybniku, Toruniu i Słupsku. Do końca września 2025 roku pracę może stracić nawet 400 osób. Firma tłumaczy, że decyzja wynika z „presji kosztowej” oraz konieczności przekształcenia modelu biznesowego w kierunku obsługi sektora HoReCa i digitalizacji. Klienci zamykanych punktów mają zostać objęci systemem dostaw lub przeniesieni do innych lokalizacji.
Związki zawodowe zapowiadają negocjacje ws. odpraw i prób relokacji pracowników. – Utrata tych punktów może zrujnować mniejsze sklepy, które zaopatrywały się w Makro. A to pociągnie za sobą wzrost cen – ostrzega Alfred Bujara z NSZZ „Solidarność”, jak informuje portal dla handlu.pl.
W Grupie Eurocash zwolniono ponad 1100 pracowników, a zamknięto aż 59 sklepów – w tym 40 punktów sieci Duży Ben i 19 Delikatesów Centrum. Wkrótce znikną kolejne 16 sklepów. Firma od miesięcy realizuje szeroko zakrojoną strategię oszczędnościową, argumentując cięcia koniecznością poprawy efektywności i ograniczenia kosztów pracy.
Castorama tnie etaty mimo ekspansji. Carrefour i Avon też redukują
Castorama, mimo że otwiera nowe sklepy, także ogranicza zatrudnienie. W 2025 roku objęto zmianami organizacyjnymi 260 osób, z czego 80 pracowników nie znalazło alternatywy i musiało odejść. Od 2023 roku zatrudnienie w firmie spadło aż o 742 osoby. Władze spółki zapewniają, że nie chodzi o klasyczne zwolnienia, lecz o „przesunięcia zasobów do obsługi klienta”. Wprowadzono również Program Dobrowolnych Odejść.
Francuski Carrefour zamknął 158 placówek, głównie typu convenience i supermarketów. Zwolnienia grupowe w Warszawie i Bydgoszczy objęły około 200 osób. Choć obecnie firma nie planuje dalszych grupowych zwolnień, nie ukrywa, że trwa stała optymalizacja sieci.
Avon ogłosił z kolei zwolnienia w zakładzie produkcyjnym w Garwolinie. Z pracą pożegna się 170 z 905 zatrudnionych, co stanowi poważny cios dla lokalnego rynku pracy, gdzie brakuje podobnych zakładów.
Black Red White i Pigment – symboliczny obraz rynku
BRW zwiększył skalę planowanych zwolnień z 350 do 421 osób. Cięcia obejmują zakłady w Przeworsku, Biłgoraju i Mielcu. W ciągu dwóch lat firma zredukowała zatrudnienie o ponad 850 osób, notując przy tym 90 mln zł straty netto za 2023 rok.
Jeszcze bardziej dramatyczny jest przypadek drogerii Pigment. Ta lokalna sieć, przez lata chwalona za dynamiczny rozwój, ogłosiła upadłość. Pracownicy zostali bez pracy i bez wypłat. Na problemy firmy złożyły się m.in. unijne regulacje, wycofanie produktów z Rosji, nietrafione decyzje e-commerce i nagła śmierć współwłaściciela.
Handel pod ścianą – co dalej?
Wspólnym mianownikiem wszystkich tych historii jest nieubłagana presja kosztowa, transformacja technologiczna i zmieniające się nawyki zakupowe Polaków. Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek – kolejne firmy mogą pójść w ślady Makro czy Eurocash, jeśli sytuacja gospodarcza się nie poprawi.
Dla wielu pracowników to nie tylko utrata zatrudnienia, ale też konieczność zmiany zawodu. Tymczasem klienci, szczególnie w mniejszych miastach, już teraz odczuwają ograniczony dostęp do usług, produktów i konkurencji – co może skutkować wyższymi cenami i mniejszym wyborem. Rynek handlu detalicznego w Polsce czeka czas próby.
Źródło: Radio ZET/dlahandlu.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET