`

Monika Richardson podpadła weterynarzom. Ta dyskusja od lat wisiała w powietrzu

2 min. czytania
29.07.2025 09:20
Obserwuj nas na Google

Po śmierci ukochanego psa Monika Richardson opublikowała gorzki wpis na temat cennika weterynaryjnego. Nie ograniczyła się jednak do liczb, a zarzuciła lekarzom brak przyzwoitości i empatii. Weterynarze komentują.

Monika Richardson
fot. Jacek Slomion/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Monika Richardson podpadła weterynarzom?
  • Jaka dyskusja odnośnie weterynarzy toczy się od lat?
  • Co mogłoby stanowić rozwiązanie problemu?

Raport sprzedaży

Monika Richardson w lipcu 2025 roku pożegnała przyjaciela – spaniela Paco. Trzy dni później opublikowała wpis z nazwą kliniki, nazwiskiem dyrektora i rachunkiem. „Wiecie, ja się nie znam oczywiście, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj zabrakło. Jakiejś elementarnej przyzwoitości, odrobiny empatii. Mam wrażenie, że coś się zepsuło podczas zamiany pacjenta na klienta, a opisu leczenia na raport sprzedaży” – napisała dziennikarka w mediach społecznościowych.

Internauci punktują:

  • „Ale w czym jest problem? Że jako lekarze Weterynarii nie ratujemy za darmo? Że leki kosztują, usługi kosztują, a zdjęcie wykazu leków i wykonanych usług z programu klinika jest suche i nie ma tam kondolencji?”.
  • „Śmierć przyjaciela to niepowetowana strata. 1800 zł wydane na próbę ratowania go to żadne pieniądze”.
  • „Chcemy traktować nasze zwierzęta jak członków rodziny i zapewniać im to, co najlepsze – najnowocześniejszą diagnostykę i skuteczne leczenie. Warto mieć na uwadze, że te możliwości wiążą się z kosztami zupełnie innymi niż te, które ponosił kiedyś weterynarz przyjmujący w małym osiedlowym gabinecie”.

Lekarze przypominają, że dyskusja wokół cennika weterynaryjnego toczy się od lat.

Zawód wysokiego ryzyka

Od dawna mówi się o tym, że weterynarz to zawód wysokiego ryzyka depresji. Na studiach uczy się, jak dbać o pacjenta, leczyć go zgodnie z najnowszą wiedzą naukową, walczyć o niego do ostatniego tchu, a w gabinecie – jak odpuszczać tę walkę, bo „po co tyle leków”, „po co kolejny antybiotyk”.

Jest to też grupa zawodowa, która jako jedyna na co dzień obcuje z eutanazją. „Ciągła ekspozycja na trudne sytuacje, takie jak konflikty interpersonalne i eutanazja” – to czynniki ryzyka związane ze złym stanem zdrowia psychicznego i wysokim wskaźnikiem samobójstw wśród lekarzy weterynarii. Coraz częściej pojawiają się głosy, że przynajmniej częściowym rozwiązaniem problemu mógłby być „NFZ dla zwierząt”.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET