Monika Richardson podpadła weterynarzom. Ta dyskusja od lat wisiała w powietrzu
Po śmierci ukochanego psa Monika Richardson opublikowała gorzki wpis na temat cennika weterynaryjnego. Nie ograniczyła się jednak do liczb, a zarzuciła lekarzom brak przyzwoitości i empatii. Weterynarze komentują.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Monika Richardson podpadła weterynarzom?
- Jaka dyskusja odnośnie weterynarzy toczy się od lat?
- Co mogłoby stanowić rozwiązanie problemu?
Raport sprzedaży
Monika Richardson w lipcu 2025 roku pożegnała przyjaciela – spaniela Paco. Trzy dni później opublikowała wpis z nazwą kliniki, nazwiskiem dyrektora i rachunkiem. „Wiecie, ja się nie znam oczywiście, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj zabrakło. Jakiejś elementarnej przyzwoitości, odrobiny empatii. Mam wrażenie, że coś się zepsuło podczas zamiany pacjenta na klienta, a opisu leczenia na raport sprzedaży” – napisała dziennikarka w mediach społecznościowych.
Internauci punktują:
- „Ale w czym jest problem? Że jako lekarze Weterynarii nie ratujemy za darmo? Że leki kosztują, usługi kosztują, a zdjęcie wykazu leków i wykonanych usług z programu klinika jest suche i nie ma tam kondolencji?”.
- „Śmierć przyjaciela to niepowetowana strata. 1800 zł wydane na próbę ratowania go to żadne pieniądze”.
- „Chcemy traktować nasze zwierzęta jak członków rodziny i zapewniać im to, co najlepsze – najnowocześniejszą diagnostykę i skuteczne leczenie. Warto mieć na uwadze, że te możliwości wiążą się z kosztami zupełnie innymi niż te, które ponosił kiedyś weterynarz przyjmujący w małym osiedlowym gabinecie”.
Lekarze przypominają, że dyskusja wokół cennika weterynaryjnego toczy się od lat.
Zawód wysokiego ryzyka
Od dawna mówi się o tym, że weterynarz to zawód wysokiego ryzyka depresji. Na studiach uczy się, jak dbać o pacjenta, leczyć go zgodnie z najnowszą wiedzą naukową, walczyć o niego do ostatniego tchu, a w gabinecie – jak odpuszczać tę walkę, bo „po co tyle leków”, „po co kolejny antybiotyk”.
Jest to też grupa zawodowa, która jako jedyna na co dzień obcuje z eutanazją. „Ciągła ekspozycja na trudne sytuacje, takie jak konflikty interpersonalne i eutanazja” – to czynniki ryzyka związane ze złym stanem zdrowia psychicznego i wysokim wskaźnikiem samobójstw wśród lekarzy weterynarii. Coraz częściej pojawiają się głosy, że przynajmniej częściowym rozwiązaniem problemu mógłby być „NFZ dla zwierząt”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET