Co dalej z emeryturami stażowymi? Ujawniono, co się dzieje w rządzie
Prace nad emeryturami stażowymi utknęły w martwym punkcie. Mimo dużego zainteresowania związków zawodowych i obietnic polityków, dalsze losy projektu pozostają niepewne. Przewodnicząca Katarzyna Ueberhan z Lewicy wyjaśniła w rozmowie z Gazetą Prawną, co jest największym problemem hamującym postęp prac.
Emerytury stażowe. Brak działań w sprawie
Poselski projekt ustawy dotyczący emerytur stażowych zakłada możliwości przejścia na emeryturę stażową dla osób urodzonych po 31 grudnia 1948 roku, które mają okres składkowy i nieskładkowy wynoszący co najmniej 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Warunkiem jest, aby przysługująca emerytura była równa lub wyższa od emerytury minimalnej.
Projekt ustawy wpłynął do Sejmu 30 stycznia 2024 roku. Po skierowaniu do pierwszego czytania i posiedzeniu Sejmu, trafił do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Od tego momentu nie podjęto dalszych działań nad projektem.
Emerytury stażowe. Projekt bez opinii
Jak wyjaśnia Katarzyna Ueberhan w rozmowie z Gazetą Prawną, największym problemem stojącym na drodze emerytur stażowych jest brak stanowiska rządu i fakt, że projekt nie został skierowany do żadnego z ministerstw – ani pracy, rodziny i polityki społecznej, ani finansów. Po głośnych zapowiedziach i pierwszych czytaniach w Sejmie, temat emerytur stażowych powrócił na agendę związków zawodowych, które pytają o dalsze losy projektu.
– Nie można przeprocedować projektu bez opinii i zgody rządu, dlatego że rząd jest jedynym dysponentem budżetu, a mówimy o rozwiązaniu, które będzie miało wpływ na budżet. Sama skierowałam już kilka pism do ministra Macieja Berka, jako do szefa Komitetu Stałego przy Radzie Ministrów. Jedną interpelacje już skierował poseł Tomaszewski, teraz wspólnie kierujemy kolejną – przekazała posłanka. Ueberhan zaznacza, że bez opinii rządu projekt utknie w Sejmie, a jego realizacja wymaga jeszcze wielu poprawek.
Ministerstwo Finansów wydało negatywną opinię o projekcie. Ekspert dr Tomasz Lasocki podkreśla, że projekt wymaga zmian, aby świadczenia trafiały do najbardziej potrzebujących, a nie do osób, które mogą nie spełniać wszystkich kryteriów. Szacuje się, że wejście w życie projektu zwiększy koszty Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o około 13 mld zł rocznie oraz Funduszu Emerytalno-Rentowego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego o około 1,5 mld zł.
Źródło: Radio ZET, Gazeta Prawna
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET