Akcyza w górę
Ministerstwa Zdrowia i Finansów sugerują, że niedługo możemy spodziewać się zmiany w akcyzie na papierosy, wskazując, że obecne kaskadowe podwyżki o 5-10 proc. rocznie, wprowadzone przez rząd Mateusza Morawieckiego, są niewystarczające. Zapowiadane podwyżki są zaskakujące, ponieważ nie uwzględniono ich w założeniach do projektu budżetu państwa na 2025 rok, przedstawionego przez rząd Donalda Tuska w czerwcu.
Dziennik "Fakt" poinformował o wtorkowym spotkaniu między przedsiębiorcami a przedstawicielami resortu finansów, podczas którego przedstawiono plany podwyżek akcyzy na papierosy na najbliższe trzy lata.
- Nie tak się umawialiśmy kilka lat temu - mówi Radiu ZET Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. - Mapa drogowa akcyzy została przyjęta w 2021 roku w wyniku trudnych rozmów prowadzonych z udziałem całej branży i Ministerstwa Finansów. To był pewnego rodzaju kompromis, który miał dawać przewidywalność dla przedsiębiorców, jak będą zmieniały się podatki w przeciągu najbliższych sześciu lat, do roku 2027. I właśnie ta mapa określiła podwyżki akcyzy na wszystkie wyroby tytoniowe o 10 proc., a na wszystkie wyroby alkoholowe o 5 proc. Tymczasem teraz przedstawiono ze strony Ministerstwa Finansów zapowiedź zmiany tej mapy, tak aby stawki akcyzy rosły wyraźnie szybciej niż było to określone - dodał Kozłowski.
Akcyza wzrośnie nawet o 75 proc.
Teraz okazuje się, że od stycznia kolejnego roku akcyza na papierosy ma podrożeć o 25 proc., a na wkłady do nowoczesnych podgrzewaczy tytoniu o 50 proc. Najbardziej, bo aż o 75 proc., może wzrosnąć akcyza na liquidy do e-papierosów. Jak przekazał Łukasz Kozłowski, akcyzą mają być też objęte urządzenia do wapowania oraz do podgrzewania wkładów tytoniowych.
- Ministerstwo wskazywało, że zmieniły się okoliczności, więc musi zmienić mapę drogową akcyzy. Tłumaczy to tym, że w poprzednich latach mieliśmy wyższą inflację niż zakładano i dlatego od tej mapy trzeba odejść. To może być próba odrobienia tego, co się działo w poprzednich latach. Ale jednocześnie nietrudno ulec wrażeniu, że tak naprawdę chodzi o zabezpieczenie dodatkowych dochodów dla budżetu na 2025 rok - stwierdził ekonomista w rozmowie z Radiem ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET