Koparki ruszą po Złoty Pociąg. "To kwestia dowodów"

2 min. czytania
02.09.2025 09:00
Obserwuj nas na Google

Mija dekada od chwili, gdy legenda o „złotym pociągu” rozpaliła wyobraźnię poszukiwaczy skarbów i mediów na całym świecie. Piotr Koper, wałbrzyski pasjonat historii, który przed laty wraz z Andreasem Richterem ogłosił, że za pomocą georadaru zlokalizował słynny skład, nie rezygnuje z marzeń i wraca do poszukiwań - jak podaje wrocławska "Gazeta Wyborcza".

złoty pociąg
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Piotr Koper po dekadzie wraca do poszukiwań legendarnego składu
  • Z jakimi przeszkodami proceduralnymi i technicznymi musi się zmierzyć
  • Na czym opiera swoje przekonanie o istnieniu ukrytego tunelu

Złoty pociąg. Dziesięć lat legendy

W sierpniu tego roku minęło równo dziesięć lat od ogłoszenia sensacyjnej informacji o odkryciu  pociągu, który – według opowieści – naziści mieli ukryć pod koniec II wojny światowej w zamaskowanym tunelu na Dolnym Śląsku. Od tamtej pory przeprowadzono wiele badań, jednak żadne z nich nie potwierdziło istnienia składu wypełnionego kosztownościami. Mimo to legenda wciąż żyje, a sam Wałbrzych – jak przypomina „Gazeta Wyborcza” – zarobił krocie na turystyce związanej z „pociągiem, którego nie ma”.

Piotr Koper nie traci determinacji

Piotr Koper podkreśla, że w ostatniej dekadzie nie zaprzestał badań. – Od 10 lat, od fiaska tamtych poszukiwań cały czas prowadzę intensywne badania. Nie udało mi się zgromadzić jeszcze takich sił i środków, żebym mógł powrócić na ten teren. To bardzo drogie przedsięwzięcie. Teren jest pod linią średniego napięcia 20 megawatów, którą trzeba wyłączać. Wszystkie prace są ogromnie ograniczone, a dodatkowo jest to teren kolejowy, a to są dodatkowe regulaminy, koszty z tym związane – wyjaśnia w rozmowie z „GW”.

Podkreśla również, że przygotowanie każdej ekspedycji wymaga ogromnego zaplecza. – Dla normalnego człowieka to jest niewyobrażalne, jaki ogrom pracy trzeba wykonać, żeby wjechać koparką na tamten teren – mówi. Jak dodaje, potrzebuje stałego zespołu pięciu–sześciu osób, które przez cały rok zajmowałyby się „sondowaniem, pisaniem pism i odpowiedzi, organizowaniem map i spotkań”.

Redakcja poleca

„To nie jest kwestia wiary”

Poszukiwacz utrzymuje, że istnieją mocne przesłanki świadczące o istnieniu ukrytego tunelu, który miałby łączyć Wrocław z Jelenią Górą i Zamkiem Książ. – Dlatego to nie jest kwestia wiary. To jest kwestia dowodów. To jest kwestia zaufania do tego, co zrobili geofizycy. Wszystko się pokrywa, tylko cały czas mamy ogromne problemy proceduralne, jeżeli chodzi o Lasy Państwowe i musimy wszystkich procedur dotrzymać od kropki do kropki, bo inaczej nie będzie żadnej zgody – zaznacza.

Nadzieja kontra procedury

Koper planuje wykorzystać nowoczesne technologie, które – jak twierdzi – zwiększą szansę powodzenia ekspedycji. Przed nim jednak długa lista formalności i wysokie koszty związane z prowadzeniem prac na terenie należącym do kolei i Lasów Państwowych.

Choć wielu ekspertów podchodzi do legendy o „złotym pociągu” z dużym dystansem, sam Koper nie zamierza rezygnować. Jak mówi, nie chodzi już o wiarę, ale o dowody i determinację, by doprowadzić sprawę do końca.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET