„Obniżka cen paliwa sparaliżowałaby kraj”. Obajtek tłumaczy się z cen na Orlenie
- Gdybym obniżył ceny paliw, to automatycznie zachwiałbym parytetem importowym – stwierdził w rozmowie z „Super Expressem” Daniel Obajtek. Prezes Orlenu wyjaśnił, że niższe ceny doprowadziłyby do paraliżu na rynku, zaś na stacjach paliwa mogłoby wówczas zabraknąć.
C eny paliw od czasu pandemii są nie lada wyzwaniem dla kierowców. Za litr paliwa muszą zapłacić ponad 7 złotych. Ile z tej kwoty bierze dla siebie Orlen? Oto wyjaśnienia Daniela Obajtka.
Obniżka cen paliw? „To całkowity paraliż kraju”
- Gdybym obniżył ceny paliw, to automatycznie zachwiałbym parytetem importowym. 5 mln ton paliw importują do Polski inne podmioty, co oznacza, że musiałbym kupić to importowane do Polski paliwo drożej - żeby w Polsce sprzedać je taniej. Albo zabrakłoby 5 mln litrów paliw. Wystarczyłby tydzień-dwa i mielibyśmy całkowity paraliż kraju. To już przerabiali Węgrzy, próbując uregulować odgórnie ceny paliwa – mówił Obajtek.
Prezes naftowego giganta dodał, że na cenę paliwa wpływ mają decyzje OPEC, która to organizacja w ostatnim czasie zmniejszyła wydobycie, przez co ceny poszły w górę. Jak mówił, na ceny paliwa pływa również kurs dolara i opłaty za prawa do emisji CO2. - Do tego trzeba doliczyć daniny państwowe i rosnące pensje pracowników. W ciągu 10 lat wynagrodzenia poszły praktycznie o 100 proc. w górę - to wszystko ma wpływ na cenę końcową paliw. Robimy wszystko, żeby mieć najtańsze paliwa w Europie i żeby ich nie zabrakło – tłumaczył się Obajtek.
Szef Orlenu dodał, że obniżka cen na stacjach np. do dawnych 5 zł za litr paliwa, mogłaby wywołać kryzys. Jak oszacował Obajtek, nawet 6000 stacji mogłoby upaść.
RadioZET.pl/SE.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET