`

Oddajesz butelki i odzyskujesz kaucję? Fiskus może upomnieć się o podatek

2 min. czytania
25.05.2026 11:01
Obserwuj nas na Google

Rosnąca popularność systemu kaucyjnego sprawiła, że dla wielu osób zwracanie butelek i puszek stało się czymś więcej niż tylko odzyskiwaniem drobnych kwot. Pojawiają się jednak pytania, gdzie kończy się niewinne dorabianie, a zaczynają obowiązki podatkowe.

Osoba wrzuca niebieską butelkę do otworu recyklingowego maszyny. Tło w różnych kolorach.
fot. Lukasz Gdak

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy zwrot butelek i puszek nie podlega opodatkowaniu.
  • W jakich przypadkach zarabianie na kaucji może oznaczać konieczność rozliczenia z urzędem skarbowym.
  • Kiedy zbieranie opakowań może zostać uznane za działalność gospodarczą.

Zbierasz butelki i zarabiasz? Fiskus może się upomnieć o swoje

Coraz więcej osób traktuje system kaucyjny nie tylko jako sposób na odzyskanie drobnych kwot, ale też realne źródło dodatkowego dochodu. Historie o setkach złotych dziennie czy tysiącach odzyskanych jednorazowo przestają dziwić. 

To jednak raczej wyjątek. W praktyce wiele osób po prostu dorabia, zbierając opakowania podczas spacerów lub w codziennych sytuacjach. Niektórzy deklarują, że są w stanie w ten sposób uzyskać nawet kilkaset złotych dziennie. Eksperci ostrzegają jednak, że w pewnych sytuacjach taka działalność może zainteresować urząd skarbowy.

Kluczowe znaczenie ma to, skąd pochodzą oddawane opakowania. Jeśli ktoś zwraca własne butelki i puszki, za które wcześniej zapłacił kaucję, nie uzyskuje dochodu.

— Jeżeli ktoś zwraca własne opakowania, czyli te, za które wcześniej sam zapłacił kaucję robiąc zakupy — to mówimy po prostu o odzyskaniu wpłaconej wcześniej kwoty. Nie ma tu żadnego przysporzenia majątkowego, nie ma więc i podatku — wyjaśnia w rozmowie z "Faktem" Piotr Juszczyk z InFaktu.

Redakcja poleca

Problem zaczyna się przy „cudzych” opakowaniach

Sytuacja zmienia się, gdy ktoś oddaje opakowania, za które sam nie zapłacił – zebrane w parkach, z ulicy czy od innych osób. W takim przypadku pojawia się realny przychód. — Powstaje bowiem realne przysporzenie majątkowe, a ustawa PIT opodatkowuje wszelkie dochody, których wprost nie zwolniono — podkreśla ekspert.

Jeśli zbieranie ma charakter okazjonalny, taki dochód można rozliczyć jako przychód z innych źródeł. W praktyce oznacza to rozliczenie w rocznym PIT-36. Dopóki łączne dochody nie przekraczają 30 tys. zł, podatku faktycznie nie trzeba zapłacić, choć obowiązek wykazania przychodu pozostaje.

Zbieracz czy już przedsiębiorca

Najwięcej wątpliwości dotyczy osób, które traktują zbieranie opakowań jak stałe zajęcie. Regularne, zorganizowane działanie – np. codzienne zbieranie i wyznaczone trasy – może zostać uznane za działalność gospodarczą.

— Gdy ktoś dorabia kilkaset złotych dziennie codziennie przez cały rok, to już nie zbieracz-amator, tylko przedsiębiorca, nawet jeśli sam siebie tak nie postrzega. I nie ma tu znaczenia, że pieniądze "wypluwa" automat, każda taka transakcja zostawia ślad cyfrowy, a operatorzy systemu kaucyjnego prowadzą szczegółową ewidencję — mówi przedstawiciel InFaktu. W takiej sytuacji konieczna może być rejestracja działalności, opłacanie składek ZUS i rozliczanie podatków na zasadach właściwych dla przedsiębiorców.

Choć system miał przede wszystkim wspierać ekologię, dla wielu osób stał się również sposobem na dodatkowy zarobek. Jak pokazują interpretacje ekspertów, granica między drobnym dorabianiem a obowiązkami podatkowymi może być jednak cieńsza, niż się wydaje.

Źródło: Radio ZET/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET