„Polacy będą leczyć się prywatnie”. Niepokojące dane NFZ

2 min. czytania
16.08.2023 09:50
Obserwuj nas na Google

Nakłady na zdrowie regularnie rosną, co w teorii ma nieść za sobą podniesienie jakości świadczeń medycznych. Jak podał serwis MondayNews.pl, NFZ zamierza w przyszłym roku wydać na finansowanie świadczeń stomatologicznych o ponad 23 proc. więcej w porównaniu z planem finansowym na bieżący rok. Zdaniem ekspertów to podwyżka inflacyjna, której klienci nie odczują.

„Polacy będą leczyć się prywatnie”. Niepokojące dane NFZ
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Inflacja dała się we znaki pacjentom, którzy z uwagi na kolejki do dentystów mających kontrakt z NFZ, korzystali z prywatnych usług. Cenniki lekarzy świadczących usługi prywatne poszły w górę, ale presję inflacyjną dało się odczuć także w przypadku publicznej opieki zdrowotnej. Projekt planu NFZ na 2024 rok zakłada 3,33 mld zł na finansowanie świadczeń stomatologicznych. To o ponad 23 proc. więcej w porównaniu z planem finansowym NFZ na 2023 rok. Czy taki strumień pieniędzy wystarczy, by ulżyć pacjentom?

Nakłady na zdrowie rosną, kolejki nie maleją

– Każdy wzrost w tym przypadku jest pozytywny, tym bardziej że zwyżka o 23 proc. to więcej niż wskaźnik inflacji. Ale to nie oznacza, że dla stomatologii publicznej przyszły lepsze czasy. Uważam, że pacjenci żadnej różnicy nie zauważą, bo ww. podwyżka w pierwszej kolejności zostanie skonsumowana przez same gabinety. One w ostatnich miesiącach doznawały drastycznych skoków wydatków, często przekraczających nawet 40 proc. rdr. Mówię tu o większych sumach pieniędzy przeznaczanych na materiały specjalistyczne, energię, czynsze itd. Gabinety, które utrzymują się wyłącznie z kontraktów z Funduszem, z pewnością poważnie odczuły wzrost tych kosztów – skomentował dr Piotr Przybylski, wieloletni ekspert rynku stomatologicznego z kliniki IMPLANT MEDICAL.

Redakcja poleca

Ekspert dodał, że publiczna stomatologia od dawna jest niedofinansowana. - Uważam, że biorąc pod uwagę bieżące okoliczności, wydatki na nią powinny być co najmniej na poziomie 5-8 proc. wszystkich środków NFZ. Inaczej dalej będzie stać w miejscu, a Polacy będą zmuszeni głównie leczyć swoje zęby w prywatnych gabinetach – dodaje dr Przybylski.

Beata Kopczyńska, rzecznik prasowy NFZ, podała, że od kwietnia 2023 roku NFZ płaci więcej za wypełnienia, część świadczeń chirurgicznych oraz świadczeń dotyczących chorób przyzębia (periodontologia). Beata Kopczyńska zaznacza, że łączny koszt wprowadzenia wyższych wycen to ponad 410 mln zł rocznie. Z danych funduszu wynika, że wyzwaniem dla systemu będą znikające gabinety z kontraktem z NFZ. Liczba gabinetów dentystycznych współpracujących z NFZ w okresie od stycznia do maja br. wyniosła ponad 8 tys. Była mniejsza niż w roku ubiegłym, o czym informuje Beata Kopczyńska.

– Jeżeli sytuacja się nie poprawi, to z roku na rok gabinetów współpracujących z NFZ wciąż będzie ubywać i nic tego trendu nie zatrzyma. Dla Polaków to oczywiście fatalna wiadomość, bo może spaść jakość usług. Na pewno wydłużą się kolejki do lekarzy, bo zwyczajnie będzie ich na rynku mniej. Ponadto niedofinasowane gabinety przestaną się rozwijać pod względem technologicznym. Do tego można dodać, że chętnych pacjentów na takie leczenie przybywa ze względu na rosnące koszty codziennego życia i zubożenie społeczeństwa. Z kolei prywatne leczenie drożeje i Polacy mają problem z udźwignięciem tego – podsumował dr Piotr Przybylski.

RadioZET.pl/MondayNews.pl  

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET