Polacy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle Niemcy dają na komunię
Ile dać dziecku na komunię — ten temat cyklicznie wraca w maju, wywołując pytania i konsternację. Okazuje się, że Niemcy mają tu inne podejście. Ile dają? Polacy przetrą oczy ze zdumienia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile pieniędzy Niemcy dają dzieciom na komunię.
- W jaki sposób Niemcy podchodzą do organizowania komunii.
- Co najbardziej liczy się dla naszych sąsiadów w organizowaniu komunii dziecka.
Tyle Niemcy dają dzieciom na pierwszą komunię
W Polsce przyjęło się, że idąc na przyjęcie komunijne dziecka, wypada dać prezent, albo włożyć pieniądze do koperty. W sieci od lat w okresie komunijnym trenuje pytanie " ile dać na komunię", a na forach i grupach w mediach społecznościowych trwają ożywione dyskusje ile pieniędzy dać wypada, a ile to wstyd. Stawki padają różne, ale wiele zależy od tego, kim się dla pierwszokomunistów jest. Jeśli "zwykłym" gościem, to oczekiwane jest, by do koperty włożyć tyle, ile wynosi stawka za "talerzyk" w danym lokalu. Ale jeśli chodzi o chrzestnych tu już kwoty są bardziej konkretne: tysiąc, półtora, czy nawet dwa tys. złotych. Tymczasem w Niemczech podejście do tych kwestii jest zgoła odmienne.
Jak zaznacza serwis Interia, koperty dla dzieci pierwszokomunijnych u naszych zachodnich sąsiadów są znacznie skromniejsze. I z całą pewnością nie wynika to z biedy, a po prostu z bardziej stonowanego i skromniejszego podejścia do organizowania takich uroczystości. Ww. portal, powołując się na facebookowy profil Polki mieszkającej w Niemczech, zaznacza, że dzieci otrzymują z okazji komunii pieniężne upominki w wysokości 20-25 euro, czyli koło 100 złotych. Wyliczając za magazynem Bild, serwis zaznacza, że w Niemczech — podobnie jak w Polsce — jest istotne, kim się dla obchodzącego uroczystość jest. Chrzestni dają najwięcej, ale i tu kwoty te nie są zbyt wygórowane: to sumy rzędu 50-100 euro. Pozostali członkowie rodziny ofiarowują sumy niższe, podczas gdy już znajomi zaledwie drobne kwoty, jak 5-10 euro. Co ważne, wielu Niemców nadal zamiast gotówki wybiera upominki symboliczne, takie jak złote medaliki, czy zegarki. Ale w Polsce — kiedy to było, że takie prezenty "przechodziły"?
Polacy przecierają oczy ze zdumienia
Stosunek wielu Polek i Polaków do organizowania dzieciom pierwszej komunii już od lat jest przedmiotem dyskusji i żartobliwych docinków. Nie jest tajemnicą, że "zastaw się, a postaw się" wciąż obowiązuje i nikt już sobie nie wyobraża, by zwykły domowy obiad przy tej okazji wchodził w grę. Teraz wystawne przyjęcie w restauracji to podstawa, a rodzice prześcigają się w pomysłach na to, jak uczynić komunię jeszcze wytworniejszą. Przejazd dorożką do kościoła? Bardzo proszę. Fryzura dla przystępującej do komunii dziewczynki? Bardzo proszę. Makijaż i czesanie dla mamy? Czemu nie? Równie ważny, jeśli nie ważniejszym elementem uroczystości są prezenty i pieniądze.
Niestety, w całym tym zamieszaniu, organizowaniu przyjęcia, szukaniu prezentów — rowerów, hulajnóg, a nawet quadów i innych drogich sprzętów, umyka rodzinom ten najistotniejszy fakt, że pierwsza komunia ma być celebracją przyjęcia sakramentu, a nie okazją do "walki na prezenty".
Źródło: Radio ZET/nteria.pl/kobieta.onet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET