`

Nawet 10. tys. zł za wrzucenie tego do toalety. Eksperci alarmują

3 min. czytania
12.09.2025 15:41
Obserwuj nas na Google

Choć toaleta to nie śmietnik, wiele osób o tym zapomina. Efekt? Awarie i kosztowne wymiany sprzętu. Eksperci z wodociągów przestrzegają, czego nie wolno wrzucać do sedesu. Nie pomagają nawet kary, ale mało kto wie, że można za to dostać grzywnę do 10 tys. zł lub nawet karę pozbawienia wolności.

toaleta
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie przedmioty najczęściej powodują zatory w kanalizacji.
  • Dlaczego wrzucanie śmieci do sedesu zwiększa koszty utrzymania kanalizacji.
  • Co grozi za nieodpowiednie korzystanie z toalety w kontekście odpadów.

Wodociągi alarmują. Wrzucanie tego do sedesu grozi awarią

Problem zapychania się kanalizacji w polskich miastach jest powszechny. Często przyczyną tego jest traktowanie toalety jak śmietnika i wrzucanie do niego rzeczy, które nie powinny się tam znaleźć. A jest ich wiele i niektóre mogą zadziwiać. Najczyściej są to na przykład podpaski, tampony, wilgotne chusteczki czy papier toaletowy, patyczki do uszu, żwirek z kuwet, pieluchy, czy rękawiczki i szmaty. O ile te ostatnie — można przyjąć — komuś zdarza się przypadkowo wylać wraz z wodą, o tyle trudno usprawiedliwić fakt, że w do sedesu trafiła pielucha.

Redakcja poleca

Niezależnie od tego czy to celowe, czy nie, takie śmieci, które lądują w toalecie, stwarzają duże ryzyko zapychania się rur kanalizacyjnych. Usuwanie zatorów, a także uszkodzeń i awarii infrastruktury pociąga za sobą olbrzymie koszty, idące w dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych. Kto za to płaci? Cytując klasyka: "Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze", bo finansowanie napraw przekłada się na taryfy za wodę i ścieki, za co płacą mieszkańcy.

Wrzucisz to do sedesu, możesz dostać 10 tys. zł grzywny

Mało kto wie, że za wrzucanie odpadów do toalety grożą surowe konsekwencje. Zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, może to być potraktowane jak bezumowne wpuszczanie ścieków do kanalizacji. — Podstawą do karania za naruszenie zakazów z artykułu dziewiątego jest natomiast artykuł 28, ustęp 4a. Mówi on, że ten, kto nie stosuje się do zakazów, podlega karze takiej jak w przypadku odprowadzania ścieków do urządzeń kanalizacyjnych bez zawartej umowy. Ta kara to ograniczenie wolności albo grzywna do 10 tys. zł — tłumaczy w rozmowie z Portalem Samorządowym Mateusz Faron z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy.

Redakcja poleca

Problem w tym, że ciężko jest udowodnić konkretnej osobie, że to ona wrzuciła coś do sedesu. — Trzeba kogoś złapać na gorącym uczynku, a co najmniej udowodnić naruszenie zakazu, czyli np. zrzut odpadów. Oczywiście sytuacje są różne, każda jest inna, ale myślę, że w wielu przypadkach zebranie dowodów stanowić będzie spore wyzwanie dla firm wodno-kanalizacyjnych — wyjaśnia Mateusz Faron.

Rekordowe zatory w kanalizacji

Gdyby istniał ranking, w którym przedsiębiorstwa wodociągowe chwaliłyby się usuniętymi zatorami, to z pewnością byłby to imponujące rekordy. Dla przykładu, jak wylicza portalsamorzadowy.pl, wydobycie odpadu typu piasek z całego systemu kanalizacji sanitarnej w Gdańsku wyniosło 2008 ton. Legendarny niemal zator usunięto w 2017 roku w Londynie, gdzie problemem były tzw. góry tłuszczowe, tworzące się przez wylewanie kuchennych odpadów z dużą ilością tłuszczu. "Góra tłuszczowa miała długość około 250 m i ważyła około 130 ton. Składała się głównie z tłuszczu, olejów spożywczych, chusteczek higienicznych i innych odpadów" — opisuje portal.

Niestety rekordowe są też wydatki na naprawy i wymiany sprzętu. Na przykład w 10-tysięcznej gminie Skała w województwie małopolskim tylko w 2022 roku na czyszczenie infrastruktury kanalizacyjnej wydano aż 136 tys. zł. Tym, co zostało usunięte, burmistrz miasta i gminy Skała "pochwalił się" w sieci.

Jak temu zaradzić? Główny problem tkwi w braku odpowiedzialności, a także świadomości, że wrzucanie odpadów do sedesu jest trudne do namierzenia. Choć pojawiają się różne związane z tym kampanie społeczne, to wciąż wiele jest do zrobienia. Istotne jest, by ludzie wiedzieli, że nawet jeśli nie zostaną osobiście ukarani, to jednak ostatecznie cenę ponoszą również oni, płacąc wyższe rachunki.

Źródło: Radio ZET/portalsamorzadowy.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET