Polska huta upada, pracownicy bez wypłat. "Sytuacja jest zła"
Ważą się losy Liberty Częstochowa: huty w stanie ogłoszonej upadłości, która zatrudnia 950 pracowników. Dotąd nie otrzymali oni postojowego za wrzesień, a syndyk szuka pieniędzy u władz państwowych oraz podmiotów prywatnych. Co dalej?
Coraz gorsza sytuacja w hucie Liberty Częstochowa. “Mamy kilka tygodni”
Częstochowska huta Liberty jest w stanie ogłoszonej upadłości. Właściciel (Grupa Liberty) złożył zażalenie od postanowienia, jednak sprawa cały czas jest “w toku”. Chodzi o jak najszybsze znalezienie dzierżawcy i uniknięcie dalszych kosztów związanych z utrzymywaniem przedsiębiorstwa w stanie procesu upadłościowego, a następnie sprzedaż firmy.
“Sytuacja jest zła, ale do uratowania. Za dwa miesiące sytuacja będzie bardzo zła. Mamy kilka tygodni, żeby poczekać i liczymy na to, że w tym czasie sąd się wypowie. Wiemy już, że został wyznaczony skład w Sądzie Okręgowym, który rozpatrzy to odwołanie. Czekamy na ruch, bo to na ten moment kluczowa kwestia, która da zielone światło syndykowi – wyjaśnia w rozmowie z money.pl Robert Gonera, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w hucie Liberty Częstochowa.
Syndyk masy upadłościowej częstochowskiej huty, Adrian Dzwonek, wyjaśnia, że trwają rozmowy z podmiotami zainteresowanymi dzierżawą, jednak potencjalni dzierżawcy czekają na wyjaśnienie sytuacji prawnej zakładu.
“Nie podejmą ryzyka i nie podpiszą umowy dzierżawy, kiedy może się okazać, że sąd upadłościowy II instancji uchyli postanowienie i wtedy pierwszeństwo będzie miała restrukturyzacja. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że inwestorzy czekają na rozwój wydarzeń – podkreśla w rozmowie z money.pl.
Pracownicy czekają na wypłaty
Zaniepokojeni są również pracownicy, którzy nie otrzymali wypłat na czas. W tej sytuacji zatrudnieni powinni otrzymać tzw. postojowe w wysokości 60 proc. wynagrodzenia. 14 października syndyk wypłacił każdemu pracownikowi 1 tys. zł.
“Nie otrzymali pensji, bo nie mam środków. Dostałem zgodę na pozyskanie finansowania, czyli pożyczki na ten miesiąc, żeby jakoś przetrwać. Rozmawiam z potencjalnymi pożyczkodawcami” – tłumaczy syndyk.
Dodaje, że o pomoc wystąpił do rządu, ministerstw i Agencji Rozwoju Przemysłu, jednak dotąd nie otrzymał odpowiedzi.
“Pracownicy są wypaleni psychicznie oczekiwaniem i niepewnością. Trudno określić, czy to złość, agresja czy zniechęcenie. Wiele osób znalazło nową pracę i nie wiadomo, co się stanie, gdy padnie hasło "wracamy do pracy". Nie wiemy, jaka jest skala takich przypadków – zwraca uwagę przewodniczący NSZZ "Solidarność".
Chociaż syndyk uspokaja, że sytuacja jest przejściowa, pracownicy nie wiedzą, czego się spodziewać. Co będzie dalej? Adrian Dzwonek wyjaśnia, że zmierza do tego, aby nowy podmiot przejął hutę wraz z pracownikami. Celem jest przywrócenie działalności zakładu. Aby tak się stało, potrzebna jest jednak decyzja sądu.
Źródło: Radio ZET/money.pl/wyborcza.pl/dziennikzachodni.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET