`

Polska praca tylko dla Polaków? Co nas czeka bez imigrantów?

4 min. czytania
10.07.2023 15:40
Obserwuj nas na Google

W Polsce pracuje legalnie już ponad milion cudzoziemców - a według raportu ZUS potrzebujemy ich znacznie więcej. Co dają nam imigranci zarobkowi i jakie perspektywy nas czekają, jeśli się od nich odetniemy? 

Nadia Kurtieva i Michał Tomaszkiewicz
fot. RadioZET.pl

Imigranci stali się gorącym tematem w Polsce. Partia rządząca ma w planach przeprowadzenie równolegle do wyborów parlamentarnych referendum w sprawie ich przyjmowania, dyskretnie przemilczając, że zachęcała cudzoziemców do pracy w naszym kraju, żeby ratować naszą gospodarkę. Czy potrzebujemy imigrantów zarobkowych, czy też – jak straszą niektórzy politycy – cudzoziemcy zabiorą nam pracę? Na te pytania odpowiedziała w podcaście „Biznes. Między wierszami” Nadia Kurtieva, Starsza Specjalistka ds. Zatrudnienia w Konfederacji Lewiatan.

Czy imigranci zabiorą nam pracę?

Z danych ZUS wynika, że składki płaci w Polsce już ponad milion pracujących cudzoziemców. - Rzeczywiście, możemy zobaczyć wzrost liczby wydanych pozwoleń na pracę, widać to też w systemach ZUS i publikowanych przez niego danych. Ostatnie takie badanie zostało opublikowane w czerwcu 2023 roku i widzimy, że w przypadku niektórych narodowości przypływ osób odprowadzających składki na ubezpieczenie emerytalno-rentowe wzrósł nawet 54-krotnie. Mowa na przykład o Gruzji. Możemy stwierdzić, że tych pozwoleń na pracę przybywa też jeśli chodzi o skalę europejską, jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o państwa, które wydają zezwolenia na pracę. Chciałabym jednak powiedzieć, że jest to jak najbardziej zgodne z zapotrzebowaniem biznesu i przedsiębiorców. Wynika to przede wszystkim z sytuacji na rynku pracy – wyjaśniła Nadia Kurtieva.

Oglądaj

Dlaczego potrzebujemy imigrantów zarobkowych? - W Polsce jest rekordowo niskie bezrobocie, pod koniec maja wynosiło 5,1 procent. Mamy też rekordową liczbę osób pracujących w Polsce, ponad 17 mln osób. Ale z drugiej strony to niskie bezrobocie dla pracodawców oznacza lukę podażową na rynku pracy. Biorąc jeszcze pod wagę nakładające się wyzwania demograficzne mamy w Polsce do czynienia z brakiem siły roboczej, brakiem pracowników, i są to potrzeby zgłaszane przez różne sektory, w niektórych branżach ta sytuacja jest bardziej tragiczna niż w innych, mowa między innymi o sektorze IT, branży budowlanej, transporcie, przemyśle, a także gospodarce magazynowej. Polski Instytut Ekonomiczny opublikował badanie, z którego wynika, że brakuje nam 150 000 pracowników IT. W Europie sytuacja wygląda podobnie, będzie zacięta walka o pracowników wykwalifikowanych. Sektor transportowy zgłosił podobną lukę podażową. Jest to poważny problem, stanowiący barierę w działalności gospodarczej przedsiębiorstw – wyjaśniła ekspertka.

- Główną przyczyną problemu jest demografia. Więcej osób schodzi z rynku pracy, niż się na nim pojawia. Roczna różnica to mniej więcej 300-400 tysięcy osób. Są różne szacunki i prognozy, ale zgodnie z badaniami w najbliższych latach może nam w Polsce zabraknąć miliona, a nawet półtora miliona osób. W związku z procesem starzenia się społeczeństwa brakuje nam osób w wieku produkcyjnym. Jest to olbrzymi problem dla przedsiębiorstw i dla polskiej gospodarki, która nie może się rozwijać, bo brakuje nam pracowników. Możemy też na to spojrzeć z punktu widzenia systemu ubezpieczeń społecznych, ludzie przechodzą na emeryturę, ale żeby ta była wypłacana, osoby w wieku produkcyjnym muszą zarabiać i odprowadzać składki. Tutaj nakładają się różne czynniki i patrząc długofalowo, będziemy musieli ponieść fatalne konsekwencje gospodarcze i społeczne, jeśli nie zostanie ten problem rozwiązany – dodała Nadia Kurtieva.

Redakcja poleca

- Problem ten można rozwiązań odpowiednią polityką prorodzinną, mamy w Polsce przyjętą strategię demograficzną w perspektywie 2040 roku, natomiast jak spojrzymy na ten dokument, to przeważnie on się koncentruje na dzietności. Jednym z celów 500 plus, oprócz walki z ubóstwem, był wzrost dzietności w Polsce. Widzimy, że na razie sytuacja nie rozwija się w tym kierunku i prognozy są raczej negatywne, współczynnik dzietności w Polsce 1,26. Można próbować ściągać do kraju tych Polaków, którzy wcześniej z niego wyjechali, to jest odpowiednia polityka migracyjna, której zadaniem jest między innymi zatrzymanie drenażu mózgów, czyli wyjazdów wykształconych specjalistów za granicę. „Import” Polaków poprzez przyjmowanie imigrantów też jest jak najbardziej pożądany, Z ostatniego raportu opublikowanego przez ZUS wynika, że żeby współczynnik obciążenia demograficznego nie pogorszył się jeszcze bardziej potrzebujemy, żeby do Polski co roku, w stosunku do 2022, przyjeżdżało od 200 000 do 400 000 cudzoziemców w wieku produkcyjnym więcej. Obecne liczby pokazują, że to nie jest realne – ostrzegła specjalistka Konfederacji Lewiatan.

- To, że imigranci zabierają w Polsce pracę Polakom to mit. Dużo mówiłam o niskim bezrobociu i konsekwencjach dla gospodarki, natomiast warto też dodać, że generalnie w takich dyskusjach na temat migracji przekonanie, że imigranci „zabiorą nam pracę”, pojawia się nie tylko w Polsce. Prawda jest taka, że wakatów, które zapełniają migranci, nie mogli wziąć lokalni mieszkańcy. Nie popełniajmy tego błędu w Polsce i nie traktujmy imigrantów jako wrogów na rynku pracy, ponieważ jest odwrotnie – podsumowała Nadia Kurtieva.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET