Ponad 50 mld zł długu. „Polacy nie wiedzą, że mogą temu zapobiec”
Wysoka inflacja, spadek popytu na oferowane przez przedsiębiorców dobra i usługi, wyższe koszty pracy i wydatki związane z prowadzeniem biznesu. Tak ekstremalne warunki wymagają od firm przezorności i rozwagi w kontaktach z kontrahentami. O wyzwaniach zarówno dla prowadzących działalność, jak i ich klientów, opowiedział w podcaście „Biznes. Między Wierszami” Jakub Obarzanek, pełnomocnik zarządu, Dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego KRD BIG S.A.
Inflacja i rosnące koszty prowadzenia firm przekładają się na wyższe ceny i niższe marże. Zdaniem gościa podcastu „Biznes. Między Wierszami” utrzymanie przez firmy płynności finansowej jest obecnie nie lada wyzwaniem. - Do tego wszystkiego rośnie potrzeba przyglądania się własnym kontrahentom. Nawet jeśli biznes przedsiębiorcy dobrze prosperuje, to brak płynności finansowej jego nabywców i partnerów biznesowych może pociągnąć go na dno. Zatem do czynników makroekonomicznych dochodzi niepokój wiązany ze stabilnością finansową związaną z otoczeniem rynkowym – mówił Jakub Obarzanek.
Od długu do bankructwa
Dane KRD nie są optymistyczne: w 2022 roku więcej mikroprzedsiębiorców zamknęło swoją działalność, niż założyło nowy biznes.
- Firmy średnie i duże także na większą niż dotąd skalę mierzą się z restrukturyzacją przedsiębiorstwa lub decydują się zlikwidować biznes. Ostatnie kilkanaście miesięcy zwiększyło dług polskich przedsiębiorców o pół miliona złotych. Łączna kwota zadłużenia zarejestrowanego w KRD to ponad 54 mld złotych. W najlepszej sytuacji z uwagi na większe fundusze są największe firmy, choć i w ich sprawozdaniach finansowych zauważyliśmy niepokojący trend. Rośnie bowiem udział kapitału zewnętrznego, co oznacza, że polskie firmy celem uratowania płynności finansowej zadłużają swój biznes – mówił Jakub Obarzanek.
Zapytaliśmy eksperta także o to, czy istnieją na rynku branże oporne na kryzys. Jeszcze kilka lat jako o „pewniaku” na rynku mówiliśmy o branży IT. - Nawet jeśli są takie branże, to raczej krótkoterminowo. Za firmy nieco bardziej stabilne uważane są te, w których udział ma Skarb Państwa. Te firmy – nawet jeśli opóźniają płatności – to ostatecznie je regulują. Stabilność w większości branż ma jednak charakter krótkoterminowy. Wystarczy spojrzeć np. na sektor IT, w którym także wystąpiły zwolnienia. Do najbardziej ryzykownych branż niezmiennie należy budowlanka, transport czy produkcja. Każdy kontrahent może być dla przedsiębiorcy ryzykowny. Każdego należy zweryfikować i monitorować – dodał.
Zatory płatnicze, czyli efekt domina
Odroczony termin płatności stał się powszechnym rozwiązaniem na rynku. Często jednak zdarza się, że przez to, że kontrahent nie zapłaci przedsiębiorcy w wyznaczonym terminie dwóch lub trzech tygodni, sam sprzedawca nie ma pieniędzy na finansowanie bieżących zobowiązań. Taka sytuacja zwiększa prawdopodobieństwo, że i on spóźni się z płatnością lub komuś nie zapłaci. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że zatory płatnicze tworzą efekt domina – jedna firma ciągnie na dno drugą.
- Takie rozliczenie traktowane jest jako kredyt kupiecki. Często mówi się, że to kredyt najtańszy na rynku: nie ma oprocentowania, a spóźniania często nie wiążą się z konsekwencjami w postaci odsetek. Ryzyko związane z zatorami płatniczymi wiąże się bezpośrednio z płynnością finansową firm. Tylko te największe przedsiębiorstwa posiadają poduszkę finansową, by móc uregulować swoje zobowiązania w razie, gdy kontrahent spóźni się z zapłatą. W sektorze MŚP nie ma tak dużej płynności. Byt firmy uzależniony jest często od terminu i samego faktu zapłaty ze strony kontrahenta, gdyż tylko te środki pozwalają małym przedsiębiorcom regulować własne zobowiązania. Jeśli ważny klient nie płaci, to przedsiębiorca sam – w sposób niezawiniony – łapie zadyszkę. Szuka finansowania za zewnątrz lub zaczyna opóźniać własne płatności. To pokazuje, że wystarczy, że będziemy prowadzić działalność od strony produkcyjnej w sposób zorganizowany. To kontrahenci mogą wpędzić nas w pułapkę zadłużenia i sprawić, że stracimy wiarygodność. To równia pochyła, która często prowadzi do bankructwa – wyjaśnił nasz rozmówca.
Uwaga na oszustów
- Temat wyłudzeń stale towarzyszy przedsiębiorcom. Mamy tutaj dwa zjawiska. Pierwsze to oszustwa zamierzone, kiedy to „model biznesowy” danej firmy jest jasno ukierunkowany na wyłudzenia i zniknięcie z rynku. Warto w tym przypadku sprawdzać powiązania kapitałowe. Powinna nam zapalić się czerwona lampka, jeśli odkryjemy, że nasz potencjalny partner współpracował ze zlikwidowanymi firmami. Podstawową czynnością jest jednak sprawdzenie jego zaległości finansowych, bo każde oszustwo zostawia po sobie ślad – mówił Jakub Obarzanek.
- Drugi obszar to wyłudzenia niezamierzone. Wówczas firma nie ma intencji, by oszukiwać swoich kontrahentów, jednak wszystkie dane wskazują na to, że może ona mieć problemy z uregulowaniem płatności. Taką firmę należy wspierać, ale niekoniecznie kredytować. Można obniżyć marżę, oferować preferencyjne warunki, ale nie odroczone płatności – wyjaśnił.
Zdaniem eksperta przedsiębiorcy często „odrabiają tę lekcję” i weryfikują kontrahenta na starcie, ale później już go nie monitorują. Po roku, czy dwóch, jego sytuacja może się zmienić o 180 stopni. - Problemy płatnicze często powodują stali partnerzy, dlatego też nie możemy trafić czujności i przestawać obserwować firmę tylko dlatego, „że ją znamy” – wyjaśnił przedstawiciel KRD.