Pracownicy Biedronki zwolnieni bez ostrzeżenia z dnia na dzień. Klienci „pocałowali klamkę"
Nagłe wydarzenia wokół franczyzowej Biedronki w Szczercowie wywołały poruszenie wśród pracowników i lokalnej społeczności. Sprawa błyskawicznie trafiła pod lupę związków zawodowych, które alarmują o możliwych naruszeniach prawa pracy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się w sklepie Biedronka prowadzonym przez franczyzobiorcę w Szczercowie.
- Jakie działania podjęły związki zawodowe OPZZ Konfederacja Pracy.
- Jak na sytuację odpowiada sieć Biedronka.
Nagłe zamknięcie franczyzowej Biedronki w Szczercowie. Pracownicy bez pracy z dnia na dzień
Niespodziewane zamknięcie franczyzowego sklepu Biedronka w Szczercowie wywołało ogromne poruszenie zarówno wśród klientów, jak i samych pracowników. W sobotnie popołudnie, około godziny 16, placówka została nagle zamknięta, a zatrudnione tam osoby – pracujące do tej pory dla franczyzobiorcy ANTROS – otrzymały wypowiedzenia wręczone z dnia na dzień. Związkowcy mówią wprost: doszło do rażącego naruszenia praw pracowniczych.
Według przekazanych informacji, prowadząca sklep firma ANTROS miała poważne problemy finansowe, które doprowadziły do natychmiastowego zakończenia działalności. Ajent zamknął sklep bez wcześniejszego uprzedzenia i zwolnił całą załogę. Jednocześnie — jak wskazuje OPZZ Konfederacja Pracy — już kolejnego dnia obiekt został przejęty przez centralę Biedronki, jednak pracownice nie zostały dopuszczone do pracy, mimo że zgodnie z prawem powinny zostać automatycznie przejęte przez nowego pracodawcę.
OPZZ: próba obejścia prawa?
„Pracownice tego marketu zostały nagle pozbawione możliwości wykonywania obowiązków, choć sklep – wraz z miejscem świadczenia pracy – przejęła Biedronka” – podkreśla OPZZ Konfederacja Pracy. Związek wskazuje, że zgodnie z art. 23¹ Kodeksu pracy pracownicy powinni automatycznie zostać przejęci przez nowy podmiot, bez konieczności podpisywania nowych umów i bez przerwy w zatrudnieniu. Tymczasem, według relacji związkowców, na czas przejęcia sklepu wprowadzono pracowników z okolicznych placówek, pomijając dotychczasową kadrę zatrudnioną na umowy na czas nieokreślony.
Sytuację dodatkowo zaogniły informacje o próbach nakłonienia pracownic do rozwiązania umów za porozumieniem stron. Kobiety odmówiły, a później miały otrzymać sugestie, by wziąć udział w rekrutacji do Biedronki — mimo że zgodnie z prawem powinny być zatrudnione automatycznie. „Te działania oceniamy jako próbę obejścia przepisów i pozbycia się wieloletnich pracownic bez respektowania prawa i obowiązków pracodawcy” – ocenia OPZZ.
Stanowisko Biedronki: ajent działał niezależnie
W odpowiedzi na oskarżenia Biedronka podkreśliła, że sprawa dotyczy sklepu agencyjnego, który prowadził niezależny przedsiębiorca. Jak wyjaśnia biuro prasowe sieci, franczyzobiorca miał nagromadzić znaczne zadłużenie wobec innych podmiotów, co doprowadziło do nagłego zaprzestania działalności. Biedronka zaznaczyła również, że pracownice ANTROS nie były formalnie zatrudnione przez sieć. Jednocześnie zapewniła, że otrzymały ofertę udziału w rekrutacjach do innych, pobliskich placówek.
OPZZ Konfederacja Pracy domaga się natychmiastowego przywrócenia pracownic do pracy oraz pilnej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Związek zapewnia również o udzieleniu pełnego wsparcia prawnego oraz prowadzi bieżący kontakt z pracownikami. Jak informuje OPZZ, część odsuniętych osób przebywa obecnie na zwolnieniach lekarskich z powodu stresu i presji, jakiej były poddawane podczas nagłego rozwiązania współpracy.
Źródło: Radio ZET/ebe24.net/dlahandlu.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET