Prezentów pod choinkę nie będzie? Pocztowcy grożą grudniowym strajkiem
Pracownicy Poczty Polskiej oczekują podwyżek wynagrodzeń i nie zawahają się przed przeprowadzeniem akcji protestacyjnej w samym środku grudniowej prezentowej gorączki - dowiedział się reporter Radia ZET Jan Kielak. W rozmowach z zarządem związkowcom nie udało się jak do tej pory dojść do konsensusu. Czy to oznacza, że prezenty, zamiast pod choinką, leżeć będą w sortowniach?
Poczta Polska. Strajk zamiast świątecznej paczki?
Związkowcy z Poczty Polskiej nie wykluczają przeprowadzenia strajku generalnego tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Termin ten został wybrany celowo, aby zwiększyć presję na rząd i zarząd spółki, gdyż jest to okres, w którym zapotrzebowanie na usługi pocztowe jest wyjątkowo duże. Wstrzymanie się od pracy w tym czasie mogłoby spowodować poważne problemy z doręczaniem przesyłek, w tym prezentów świątecznych.
Głównym powodem planowanego protestu są niskie płace pracowników Poczty Polskiej. Związkowcy domagają się podwyżek średnio o tysiąc złotych brutto. - Chcemy dotrzeć z komunikatem do właścicieli spółki – stwierdził przewodniczący Solidarności w Poczcie Polskiej Bogumił Nowicki. Związki zawodowe liczą, że rząd zainterweniuje i przekaże spółce pieniądze na podniesienie pensji pracowników. - Nie chodzi to, żeby Polacy mieli problem w okolicach świąt, tylko chodzi to, żeby nasze komunikaty dotarły do rządzących - wyjaśnił Nowicki.
Zarząd Poczty Polskiej nie zgadza się na żądania płacowe związkowców i proponuje własny plan podwyżek. - Jego pierwszym krokiem będzie podniesienie najniższego wynagrodzenia zasadniczego do poziomu minimalnej krajowej – powiedziała Radiu ZET rzeczniczka Joanna Trzaska-Wieczorek.
Propozycja zarządu spotkała się z krytyką ze strony związkowców. - Przywrócenie znaczenia wynagrodzenia zasadniczego przyniosłoby podwyżkę dla 31 procent pracowników, jednocześnie chce się odebrać dodatek za wysługę lat, ci starsi listonoszy otrzymywaliby faktycznie mniej pieniędzy i „sponsorowali” tych młodszych kolegów - odpowiedział Nowicki.
Na początek listopada planowane są kolejne negocjacje między zarządem a związkowcami. Jeżeli nie uda się osiągnąć porozumienia, pracownicy Poczty Polskiej mogą przystąpić do strajku generalnego. Przewodniczący Solidarności podkreśla jednak, że strajk to ostateczność. - Nie chodzi to, żeby rozgrywać jakiś wariant tutaj szczególnie agresywny, antyspołeczny, my traktujemy ewentualny strajk jako instrument motywujący wobec rządu i zarządu Poczty Polskiej – zadeklarował Nowicki.
Poczta Polska bankrutem. Musi zwolnić 9000 pracowników
Poczta Polska „ma same długi” i jest „w stanie śmierci klinicznej – stwierdził w maju 2024 roku nowy prezes spółki Sebastian Mikosz. - Śmierć kliniczna Poczty polega na tym, że mamy same długi. Po pierwsze mamy dług, który określić można jako dług kurierski, czyli jesteśmy siódmym graczem na tym najszybciej rosnącym i atrakcyjnym rynku usług logistycznych, powiązanych z e-commerce. I o naszą ekspansję na tym rynku będzie bardzo trudno, dlatego, że wiąże się to z koniecznością dokonania gigantycznych inwestycji i całkowitej transformacji - z firmy stawiającej prawie wyłącznie na logistykę listów, na firmę kurierską – wyjaśnił Mikosz. W związku z tym zarząd PP zamierza nakłonić do odejścia z pracy ponad 9000 osób.
- Program dobrowolnych odejść będzie dotyczył 15 procent załogi, czyli około 9,3 tys. osób. Koszt, który planujemy, to jest koszt rzędu 600 mln zł. Jest to koszt, na który nas stać - przekazał prezes spółki. - Zaproponujemy wybranym osobom skorzystanie z programu dobrowolnych odejść [...]. Nie będziemy go kierować do grup, tylko będziemy go kierować do indywidualnych osób zdefiniowanych i zidentyfikowanych na podstawie oceny - dodał. Odchodzący mają otrzymać odprawę w wysokości 12 rocznych pensji i będą mogli podjąć inną pracę natychmiast po rozstaniu się z Pocztą Polską. Prezes Mikosz doprecyzował, że program dobrowolnych odejść nie będzie kierowany do listonoszy i osób zatrudnionych w punktach pocztowych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET