Przed nami 2025 rok. „Lepiej nie zwlekać z takimi sprawami”
– Karta zgonu ma charakterystyczną czarną ramkę – mówi kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. – Podnoszę głowę, a w drzwiach stoi pan z trzecią kartą zgonu. Trzecią w ciągu sześciu miesięcy.
- Świętujemy nowy rok
- Dla jednych będzie to najpiękniejszy, dla innych – najgorszy rok w życiu
- Ktoś weźmie ślub, komuś urodzi się dziecko, ktoś inny pożegna ukochaną osobę
Potężna jest siła miłości
– Pamięta się twarze, czy są to tylko anonimowi interesanci? – pytam kierownika Urzędu Stanu Cywilnego małego miasteczka w centralnej Polsce. – Pamięta – odpowiada bez wahania.– Niedawno trafił mi się taki poruszający moment. Para długo starała się o dziecko, w końcu zdecydowali się na adopcję. Procedura ciągnęła się prawie dwa lata. Jak wydaję akt, to widzę, że dziecko urodzone powiedzmy w 2020 roku, akt z 2024, więc albo uznanie ojcostwa, albo przysposobienie, albo adopcja. Pani wzięła ten akt, odwróciła się w drzwiach i taka szczęśliwa pokazuje: to on! W końcu się udało.
Inna pani przyszła zgłosić urodzenie dziecka. Teraz to z automatu idzie, szpital zgłasza narodziny, więc pytam, co się stało. Wzięła prysznic, położyła się na chwilę i trzecie dziecko urodziła na kanapie.
Fajne są historie ślubne. Poznali się lata temu na zlocie kamperów. I teraz on tego „ogórka” pieczołowicie maluje, bo chcą nim jechać do ślubu. Oczy im błyszczały, jak o tym opowiadali.
Kolejna para: są razem ze dwadzieścia lat, ona wychowuje jego dzieci, bo matka je porzuciła. Córka tego pana mówi niej „mamusiu”. Cudowne, że potrafiła te dzieci obdarzyć taką miłością.
W ogóle miłość to potężna siła. Niedawno przyszli się pobrać Rosjanin z Ukrainką. Poznali się jeszcze przed wojną. „Nie macie z tym problemu?” – pytam. „My nie, ale rodzice nie mogą się z tym pogodzić”.
Wyszedł w kapciach
– Czasem trzeba zachować zimną krew – kontynuuje kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. – Dziś dane adopcyjne są ukryte, ale kiedyś w pełnym akcie urodzenia wpisani byli także rodzice biologiczni. Wydaję dokumenty, a pan mówi, że nie zgadzają się dane. Nie wie, co to za ludzie. Pytam: „Rodzice żyją?”. „Tak”. „To niech pan z nimi porozmawia”. W wieku 60 lat dowiedział się, że był adoptowany. Wrócił później i mówi: „Dziękuję, że pani tak delikatnie tym pokierowała”.
Inna historia. Przyszedł pan z aktem zgonu. „Kto to?” – pytam. „Matko-siostra”. „Jak to?”. „Niby siostra, ale tak naprawdę matka, bo dziadkowie mnie przysposobili”. „A pan jak ją traktował?”. „Jak siostrę”. Widać było, że ciężko mu poukładać to sobie w głowie.
Była też pani, która po 15 latach odnalazła brata. Wyszedł w kapciach wyrzucić śmieci i przepadł. Żona wzięła z nim rozwód zdalny, po 10 latach miał zostać uznany za zmarłego, a na rozprawie siostra dowiedziała się, że brat jednak żyje. Po prostu postanowił zerwać kontakt z rodziną. Po 15 latach nagle stanął w drzwiach.
Trzeci akt zgonu
– Karta zgonu ma charakterystyczną czarną ramkę – mówi kierownik Urzędu Stanu Cywilnego. – Podnoszę głowę, a w drzwiach stoi pan z trzecią kartą zgonu. Trzecią w ciągu sześciu miesięcy. Najpierw pochował matkę, potem brata, a chwilę później ojca. Został zupełnie sam. Do dziś mam jego twarz przed oczami.
– Macie szkolenia, jak rozmawiać o delikatnych sprawach z ludźmi?
– Nie mamy.
– A psychologa, żeby raz na jakiś czas zrzucić ciężar z siebie?
– Nie, a bardzo by się przydał. Mam teraz dwie nowe dziewczyny. Ciągle im powtarzam: „Nie możecie brać tych historii do domu”. Choć wiem, że do końca się nie da. Nie da się zapomnieć pana, który przez godzinę opowiada o swojej zmarłej żonie i mówi, że bardzo czekali na emeryturę, żeby się w końcu sobą nacieszyć, a jak już przyszedł ten czas, to ona zmarła. Generalnie lepiej nie zwlekać z takimi sprawami. Jakiś czas temu zadzwoniła pani z pytaniem, jak szybko zorganizować ślub z terminalnie chorym. Na taką sytuację mamy specjalną procedurę. Przyjeżdżam, wchodzę do domu, a tam wszyscy płaczą. Łącznie z panną młodą, bo są razem od 25 lat i strasznie jej przykro, że tyle czasu czekali. Miał być najpiękniejszy dzień w życiu, a był dramat.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET