PSE alarmuje, rozwój tej branży może zostać zahamowany. Szykuje się fala bankructw?
Groźba bankructw wśród inwestorów OZE staje się coraz bardziej realna. Polskie Sieci Elektroenergetyczne alarmują, że rozwój zielonej energii w Polsce nabiera tempa, którego system energetyczny nie jest w stanie udźwignąć. Skutki są już widoczne – niektóre instalacje muszą być czasowo wyłączane, a część firm może nie przetrwać na rynku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego gwałtowny rozwój OZE może zagrozić stabilności rynku energetycznego?
- Jakie problemy z przesyłem energii już teraz dotykają operatorów i producentów zielonej energii?
- Co może oznaczać dla inwestorów nadpodaż mocy z odnawialnych źródeł energii?
Zielona bańka pęka? Inwestorom OZE grożą bankructwa przez przeciążony system
Polskie Sieci Elektroenergetyczne alarmują: rozwój odnawialnych źródeł energii może zostać zahamowany, a niektóre przedsiębiorstwa staną przed widmem bankructwa. Jak donosi w środę „Rzeczpospolita”, operator już teraz jest zmuszony do czasowego odłączania alternatywnych producentów energii elektrycznej od sieci.
Według informacji podanych przez dziennik, dane PSE wskazują, że łączna moc odnawialnych źródeł energii, które już zostały przyłączone do sieci, wynosi 34 GW. „Po uwzględnieniu wydanych warunków przyłączeniowych oraz podpisanych umów, wartość ta może przekroczyć 125 GW już w 2030 roku. To pięciokrotność średniego dziennego zapotrzebowania na moc (około 25 GW), co stanowi istotne zagrożenie dla krajowego rynku energii” – informuje „Rzeczpospolita”.
Gazeta zwraca uwagę, że wiele planowanych inwestycji wciąż może nie dojść do skutku. „Zdaniem Michała Orłowskiego, wiceprezesa Grupy Tauron, realnie z obecnie zgłoszonych projektów może zostać zrealizowane jedynie 20–25 procent. Należy zatem tak zmodyfikować obowiązujące procedury, by uniknąć nadmiernych inwestycji ze strony operatorów w infrastrukturę sieciową. Jeżeli bowiem inwestorzy OZE doprowadzą do powstania instalacji o tak dużej mocy, wiele z tych przedsięwzięć okaże się nieopłacalnych. Powód? W ciągu dnia, gdy generacja energii z OZE jest wysoka, ceny energii spadają, a nawet występują tzw. ceny ujemne. Mają one charakter czysto handlowy i nie przekładają się na rachunki za prąd” – czytamy w dzienniku.
Już obecnie PSE jest zmuszone do ograniczania pracy instalacji OZE. W maju produkcja energii z odnawialnych źródeł była redukowana przez 24 dni, co oznaczało zmniejszenie dostaw o 182 GWh. Od początku roku ograniczenia sięgnęły niemal 590 GWh – to o 36 procent więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
„Rzeczpospolita” podkreśla, że dla inwestorów oznacza to znaczne straty finansowe. Choć mają oni prawo do odszkodowań, są one naliczane według niskich stawek rynkowych obowiązujących w momencie odłączenia instalacji.
Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET