Rąk do pracy zabraknie? „Żenujące pensje to jeden z wielu problemów”
20 proc. podwyżki dla nauczycieli? Przedstawiciel Związek Nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z Wirtualną Polską powiedział, że rządzący zignorowali postulaty nauczycieli. - Ci, którzy wchodzą do zawodu, przez pierwsze dwa lata będą otrzymywać pensję poniżej płacy minimalnej. To odpowiedź na pytanie, dlaczego młodzi ludzie nie wybierają tego zawodu – mówił Krzysztof Baczyński, wiceprezes ZNP.
Płaca minimalna od lipca wyniesie 3600 zł brutto, zaś od 1 stycznia planowane są kolejne podwyżki. Najniższe wynagrodzenie wzrośnie do 4242 zł, a od 1 lipca 2024 roku do 4300 zł brutto. Tymczasem pensje początkujących nauczycieli często nie przekraczają minimalnych stawek.
„Żenujące pensje nauczycieli”. ZNP: w szkołach nie będzie miał kto uczyć
– Z problemem wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli walczymy od co najmniej 12 miesięcy – powiedział w programie "Newsroom" WP Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.
Związek zaproponował bowiem 20 proc. podwyżki, które miały być odpowiedzią na galopującą inflację. Projekt został złożony 31 marca, zaś wyższe stawki miały obowiązywać od 1 lipca.
- Projekt do dziś nie ma nawet nadanego numeru druku. To pokazuje, jak jest traktowany. Ja przypominam, że rośnie płaca minimalna. Nauczyciele, którzy wchodzą do zawodu, przez pierwsze dwa lata będą otrzymywać pensję poniżej płacy minimalnej. To odpowiedź na pytanie, dlaczego młodzi ludzie nie przychodzą do tego zawodu – mówił przedstawiciel związku.
Z rozporządzenia resortu ws. płac w oświacie wynika, że minimalnej wynagrodzenie od 1 stycznia 2023 roku dla początkującego nauczyciela z tytułem magistra, ale bez przygotowania pedagogicznego to 3600 zł brutto, zaś z przygotowaniem pedagogicznym – 3690 zł brutto. Nauczyciel mianowany może liczyć na pensję rzędu 3700 zł- 3890 zł brutto, zaś dyplomowany 3960 zł - 4550 zł brutto.
- Rodzice boją się, że od września zabraknie nauczycieli. Ja się im nie dziwię. Sytuacja jest dramatyczna, a będzie jeszcze gorzej. Co roku opiniujemy arkusze organizacyjne i one pokazują skalę problemu. Fatalne, żenująco niskie pensje to niejedyny problem, także warunki pracy w szkole, które są nie do zniesienia. To jest problem nas wszystkich. (…) Szkoła masowa coraz mniej daje dzieciom. To się wiąże z brakiem kadry, ale także z reformą, którą zafundowali nam ministrowie Anna Zalewska i Przemysław Czarnek, czyli wkuwanie, wkuwanie i jeszcze raz wkuwanie niepotrzebnych informacji. Jest mało treści, które rozbudzają umiejętności ucznia, które pokazują, jak korzystać z wiedzy. To jest dramat polskiej szkoły i polskiego dziecka – podsumował gość Wp.pl.
RadioZET.pl/Wp.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET