`

Remonty zawsze wtedy, gdy jest największy ruch? Ekspert wyjaśnia paradoks

3 min. czytania
08.09.2026 13:24
Obserwuj nas na Google

Remonty dróg są szczególnie uciążliwe, gdy na trasach robi się tłoczno. Początek roku szkolnego, powroty z wakacji czy sezon urlopowy oznaczają większy ruch, a kierowcy często trafiają wtedy na zwężenia i utrudnienia. Nie jest to jednak przypadek. Ekspert wyjaśnia, z czego wynika ten remontowy paradoks.

remont drogi ekspresowej S7
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego remonty dróg najczęściej prowadzone są w cieplejszych miesiącach.
  • Jak temperatura i wilgotność wpływają na trwałość nawierzchni.
  • Dlaczego odkładanie napraw może oznaczać większe utrudnienia i wyższe koszty.
  • Z jakiego powodu remontów dróg będzie w przyszłości coraz więcej.

Dlaczego remonty odbywają się, kiedy na drogach jest największy ruch?

„Dlaczego robią to właśnie teraz?” – takie pytanie często zadają sobie osoby, które regularnie jeżdżą po polskich drogach i zastają na nich remonty. Wakacyjne wyjazdy, początek roku szkolnego, majówka, albo zbliżający się weekend to sytuacje, kiedy natężenie ruchu rośnie i właśnie wtedy remonty najbardziej dają się we znaki. Są też uciążliwe w „zwykłe” dni tygodnia. Choć korelacja jest tu pozorna, to jednak czy rzeczywiście remontów nie da się przeprowadzić w innych terminach? Ekspert wyjaśnia, skąd bierze się ten paradoks.

Jak mówi Tomasz Tengli, dyrektor Działu Dużych Projektów w Multiconsult Polska, to cieplejszy okres w roku jest najlepszą porą na remont. To odpowiednia temperatura, a przede wszystkim ograniczona wilgotność, ciepłe i suche podłoże tworzą najlepsze warunki dla skutecznego remontu. Do tego odpowiednio długi dzień, który sprawia, że maszyny mogą być uruchomione na dłuższy czas. Materiał nie może się byt szybko wychładzać, by mógł zostać prawidłowo rozłożony oraz zagęszczony. Z tych technologicznych niuansów większość kierowców nie zdaje sobie sprawy.

– W polskich warunkach nawierzchnie najlepiej naprawiać przy jak najmniejszej wilgotności i temperaturze powyżej 10°C. Wiosną, późnym latem i wczesną jesienią podłoże szybciej wysycha, dzień jest dłuższy, a masa asfaltowa nie wychładza się zbyt gwałtownie. To pozwala uzyskać trwalszy efekt. Późną jesienią prace można prowadzić dzięki współczesnym technologiom, ale nie są to już warunki optymalne – wyjaśnia Tomasz Tengli.

Remontowy paradoks na drogach

Jednak wyjaśnienie remontowego paradoksu wcale nie jest tak proste i nie sprowadza się wyłącznie do odpowiednich warunków pogodowych. Kolejny aspekt wiąże się z samym natężeniem ruchu. Im częściej uczęszczana droga, tym częściej musi być remontowana. Dla trwałości nawierzchni szczególne znaczenie ma ruch ciężki, zwłaszcza przeciążone samochody ciężarowe. To właśnie on w największym stopniu obciąża konstrukcję drogi. Rosnące natężenie ruchu na głównych korytarzach transportowych oznacza więc konieczność częstszego monitorowania stanu nawierzchni i prowadzenia prac utrzymaniowych, zanim drobne uszkodzenia obejmą jej głębsze warstwy.

Choć remonty nie zawsze muszą oznaczać intensywne i długotrwałe prace, to jednak drobne spękania muszą być regularnie uszczelniane. To te prace wiążą się z częstszymi, choć krótkotrwałymi remontami, ale nie powinny być zaniedbywane.

– Jeżeli odpowiednio wcześnie uszczelnimy spękania lub wymienimy warstwę ścieralną i wiążącą, możemy zatrzymać uszkodzenia. Zwlekanie oznacza  konieczność zejścia znacznie głębiej, czasem aż do podbudowy, a to przekłada się na dłuższy remont, większe utrudnienia i wyższe koszty – podkreśla ekspert Multiconsult Polska.

Jeżeli jednak nawierzchnia przez długi czas pozostaje nieszczelna, woda przedostaje się do jej niższych warstw. W okresie zimowym, kiedy temperatura oscyluje wokół 0 stopni Celsjusza, wielokrotne zamarzanie oraz rozmarzanie przyspiesza degradację. Wtedy wymiana samej warstwy ścieralnej może już nie wystarczyć.

Im więcej dróg, tym więcej remontów

Na sprawę trzeba spojrzeć jeszcze z innej strony, bowiem w miarę rozwoju sieci dróg w Polsce coraz większe siły idą w ich utrzymanie. Innymi słowy: jeśli jakaś droga jest w budowie to automatyczni rozumiemy, że poruszanie się w okolicy może być utrudnione, ale trudniej przychodzi nam zaakceptować remonty. Tu jest pies pogrzebany, bo te będą paradoksalnie coraz częstsze. 

– Im więcej dróg zbudowaliśmy, tym większa część wysiłku będzie stopniowo przesuwała się z budowy nowych tras na utrzymanie już istniejących. Remontów będzie więc przybywać, jeśli jednak przeprowadzimy je odpowiednio wcześniej i w odpowiednich warunkach – będą one trwały krócej i będą w dłuższej  perspektywie mniej kosztowne. Lepiej ponieść wcześniej koszt planowej naprawy niż dopuścić do zniszczenia kolejnych warstw nawierzchni – dodaje Tomasz Tengli z Multiconsult Polska.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET