`

Rynki w panice. Decyzje Trumpa wywołują globalny kryzys finansowy

Karol Płatek
4 min. czytania
08.04.2025 12:35
Obserwuj nas na Google

Poniedziałek, 7 kwietnia 2025 roku, zapisał się w historii rynków finansowych jako jeden z najgorszych dni od czasów kryzysów gospodarczych sprzed dekady czy pandemii Covid-19. Giełdy na całym świecie doświadczyły gigantycznych spadków, które były wynikiem eskalacji wojny celnej ogłoszonej przez prezydenta USA, Donalda Trumpa.

Polityka celna Donalda Trumpa wstrząsnęła światowymi rynkami
fot. TIMOTHY A. CLARY/AFP/East News
  • Wojna celna ogłoszona przez Donalda Trumpa spowodowała gwałtowne spadki na giełdach na całym świecie, wywołując panikę wśród inwestorów
  • Analitycy ostrzegają, że ryzyko recesji w USA wzrosło do 45 procent, a skutki eskalacji wojny celnej mogą wkrótce dotknąć globalną gospodarkę
  • Na warszawskiej giełdzie indeks WIG20 spadł o 1,47 procent, a GPW zawiesiła notowania, by zminimalizować ryzyko destabilizacji rynku

Giełda reaguje na politykę celną Trumpa. Ogromne spadki na całym świecie

Poniedziałek 7 kwietnia 2025 roku, to dzień, który na stałe zapisze się w historii rynków finansowych. Decyzje administracji Donalda Trumpa w sprawie wojny celnej z Chinami, wywołały ogromne zamieszanie, a giełdy na całym świecie, w tym także warszawski parkiet, przeżywały prawdziwą burzę. Indeksy na Wall Street straciły ponad 4 proc,. a niepewność co do przyszłości polityki celnej rozlała się na wszystkie rynki globalne, w tym także na Polskę.

S&P500, czyli indeks giełdowy, w skład którego wchodzi 500 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji w USA, zniżkował o 4,5 proc., a w czasie sesji oscylował wokół poziomu oznaczającego początek bessy. Po szybkim odbiciu, które wywołały doniesienia o możliwym zawieszeniu ceł, sytuacja szybko wróciła do normy, ale strach na rynku pozostał. Historia z "czarnego poniedziałku" pokazuje, że rynki i inwestorzy marzą o powrocie do stanu sprzed ogłoszenia taryf celnych przez Trumpa. 

Eskalacja wojny celnej. Trump nie zejdzie z obranego kursu 

Sesja na Wall Street rozpoczęła się od gwałtownych spadków. Wspomniany S&P 500 spadł o 4,5 proc., co oznaczało, że od lutowego szczytu giełda straciła ponad 21 proc. Technicznie oznacza to przekroczenie granicy bessy. W szczytowym momencie indeks ten osiągnął najniższy poziom od stycznia 2024 roku. 

Na podobnym poziomie znalazł się również Nasdaq. Jedna z największych giełd papierów wartościowych na świecie, znana przede wszystkim z handlu akcjami firm technologicznych i innowacyjnych (Apple, Microsoft, Amazon czy Google), w godzinach porannych straciła 4,5 proc. W ciągu dnia reakcje na amerykańskich rynkach były zmienne, ale przez cały dzień dominowały negatywne nastroje. 

Przyczyny spadku na giełdach 

Przyczyną spadku na giełdach była eskalacja konfliktu handlowego pomiędzy USA a Chinami. Po tym, jak Chiny wprowadziły nowe, odwetowe cła na amerykańskie produkty, Trump odpowiedział groźbą nałożenia nowych taryf - tym razem w wysokości 50 proc. We wtorek prezydent USA ogłosił, że rozważa dalsze kroki w tej sprawie. 

W odpowiedzi na te doniesienia inwestorzy zaczęli masowo sprzedawać akcje, a sytuacja na rynkach zaczęła przypominać panikę. Zainteresowanie wzbudziła także możliwość wprowadzenia nowych ceł na wszystkie państwa poza Chinami, co mogłoby znacznie pogłębić globalną niepewność.

Redakcja poleca

Rynki azjatyckie pod dużą presją 

Azjatyckie giełdy również odczuły silny wpływ rosnących napięć handlowych. Hang Seng w Hongkongu "zanurkował" o 13,2 proc., co było najgorszym wynikiem od czasów azjatyckiego kryzysu finansowego z lat 90. W Japonii indeks Nikkei stracił na otwarciu 7,8 proc., co dodatkowo zwiększyło niepewność inwestorów.

W wyniku tych spadków cały region borykał się z ogromną zmiennością i obawami przed dalszymi konsekwencjami polityki celnej Trumpa. Rynki chińskie były szczególnie wrażliwe na tę sytuację, ponieważ cła nałożone przez USA uderzają w chińskich producentów i eksporterów, co jeszcze bardziej potęgowało presję.

Plotka o zamrożeniu ceł wstrząsnęła giełdą

Po ogromnych porannych spadkach na amerykańskiej giełdzie nagle wykresy zaświeciły się na zielono. Wszystko za sprawą wpisu na portalu "X" zamieszczonego przez użytkownika Hammer Capital, mówiącego o tym, że Donald Trump zawiesi cła na 90 dni. Plotka żyła zaledwie przez kilka minut, ale wystarczyło to, by nowojorska giełda przeżyła prawdziwy rajd, który podbił wartość akcji o 2,5 biliona dolarów.

Okrzyki radości na Wall Street trwały zaledwie kilka minut. Po chwili okazało się, że był to zwyczajny "fake news". Szybko zdementowane informacje dotyczące możliwego zawieszenia ceł przez administrację Trumpa spowodowały, że kursy znów zaczęły spadać, a na rynku dominowały negatywne emocje.

GPW wstrzymuje notowania. Zmienność i strach na warszawskiej giełdzie 

Również warszawska giełda nie była w stanie uchronić się przed globalną zmiennością. W poniedziałek o godzinie 15:15 GPW w Warszawie zdecydowała się na zawieszenie notowań na wszystkich rynkach. Powodem tej decyzji była bardzo wysoka zmienność na światowych rynkach. W tym czasie WIG20, indeks obejmujący 20 największych polskich spółek, spadał o 2 proc., osiągając poziom 2418,2 punktów. Indeks WIG zniżkował o 1,2 proc.

Decyzja o zawieszeniu notowań miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa obrotu i zapobiegnięcie dalszym spadkom. Po godzinnej przerwie notowania zostały wznowione o 16:30. Po tym czasie WIG20 spadł o dodatkowe 0,56 proc., zatrzymując się na poziomie 2455 punktów, a indeks WIG obniżył się o 0,77 proc., osiągając wartość 88 354 punktów. Warto zauważyć, że w godzinach porannych WIG20 spadał nawet o 6 proc., ale od godziny 10:00 zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki odbicia.

Podobnie sytuacja wyglądała w całej Europie, gdzie inne giełdy, w tym te niemieckie i brytyjskie, odnotowały ogromną zmienność. Wpływ na taką sytuację miały doniesienia o możliwych rozmowach w Unii Europejskiej w sprawie wzajemnego zniesienia ceł z USA. Trump wypowiedział się już w tej kwestii. Jego zdaniem oferta ze strony UE, by znieść cła na towary przemysłowe w handlu z USA, nie jest wystarczająca. Szerszy obraz sytuacji wskazuje na to, że europejska i  światowa gospodarka staje przed poważnym wyzwaniem.

Co czeka światowe rynki w przyszłości? 

Długofalowe prognozy dotyczące globalnych rynków pozostają niepewne. Wysokie cła nałożone przez USA stają się stałym elementem globalnej gospodarki, a eksperci ostrzegają przed możliwymi konsekwencjami w postaci recesji. Ekonomiści banku inwestycyjnego Goldman Sachs szacują ryzyko recesji w USA na 45%, a niepewność co do wysokości ceł, które będą obowiązywać w przyszłości, nie pozwala na jednoznaczne prognozy.

W Polsce inwestorzy zwracają uwagę na wpływ tych wydarzeń na gospodarkę krajową. Choć warszawska giełda odnotowuje spadki, eksperci podkreślają, że stabilność polityczna oraz stosunkowo niski poziom zadłużenia mogą stanowić stabilizator dla polskiej gospodarki w czasie globalnych turbulencji.

Źródło: Radio ZET, Money.pl, Gazeta Wyborcza, Investing.com 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET