Rząd trzepnie nas po kieszeniach? „ Ambitny plan” szybkiego ograniczenia deficytu
Rząd PiS rozdawał pożyczone pieniądze na lewo i prawo - teraz przyjdzie nam za to zapłacić. Polska została objęta procedurą nadmiernego deficytu, wyjście z niej będzie bolesne i dla budżetu, i dla obywateli. Tym bardziej, że rząd zamierza wkroczyć na bardzo szybką ścieżkę uzdrawiania finansów. Co nas w związku z tym czeka do 2028 roku?
Rząd chce szybko ograniczyć deficyt. Komu zabierze pieniądze?
Deficyt można ograniczyć na dwa sposoby: zwiększając przychody państwa, czyli podwyższając i/lub wprowadzając nowe podatki, bądź redukując wydatki. W podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Sławomir Dudek z Instytutu Finansów Publicznych wyjaśnił, że bez przeprowadzenia cięć uzdrowienie budżetu się nie uda, sugerując, że może dojść do zmian w wypłatach świadczeń, w tym 13. i 14. emerytury.
Polska została objęta procedurą nadmiernego deficytu przez Radę Unii Europejskiej w lipcu tego roku. Oznacza to, że deficyt sektora finansów publicznych w Polsce przekroczył 3 procent PKB - w 2023 roku wyniósł 5,1 procent, a w 2024 roku ma wynieść aż 5,7 procent. Rząd zobowiązany jest do przedstawienia planu naprawy finansów publicznych i zredukowania deficytu poniżej 3 procent PKB do 2028 roku.
Deficyt budżetowy to sytuacja, w której wydatki państwa przewyższają jego dochody. Prowadzi to do wzrostu długu publicznego, który z kolei obciąża przyszłe pokolenia. Wysoki deficyt budżetowy może prowadzić do utraty zaufania inwestorów i wzrostu kosztów obsługi długu, a w konsekwencji do spowolnienia wzrostu gospodarczego.
- Chyba się pan ze mną zgodzi, że bycie powyżej tego „magicznego” poziomu 60 proc. (długu publicznego w stosunku do PKB – przyp. red.), który jest pewnym umownym punktem, im jest dłuższe, tym gorzej. Z tego względu ten dość ambitny plan. Gdybyśmy zaprezentowali plan rozłożony na siedem lat, spytałby się pan, dlaczego taki mało ambitny plan i trudne rzeczy odkładamy na przyszłość. Jeśli człowiek jest chory i ma kłopot, lepiej żeby się wyleczył szybciej i wrócił do zdrowia, niż gdyby choroba się przeciągała – wyjaśnił przyjęcie 4-letniej ścieżki redukcji deficytu wiceminister finansów Jarosław Neneman.
Tak odczujemy naprawę budżetu. Rząd podał szczegóły
„Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028”, przyjęty przez rząd 9 października, zakłada ograniczenie deficytu sektora do 5,5 procent PKB już w 2025 roku. Jakie działania mają do tego doprowadzić? „Trzymanie progów PIT i kwoty wolnej od podatku przy nominalnych wzrostach wynagrodzeń i emerytur”: oznacza to, że realne dochody Polaków spadną, ponieważ ich pensje i emerytury nie będą nadążać za inflacją. Jednocześnie coraz więcej z nas będzie wpadać w drugi próg podatkowy, przez co fiskus będzie zabierał nam więcej pieniędzy. „Utrzymanie na niezmienionym poziomie progów podatkowych w PIT” w kolejnych latach: ten sam mechanizm, co powyżej, będzie działał również w kolejnych latach. „Wejście w życie minimalnego podatku dochodowego”: nowy podatek, który dotknie przede wszystkim przedsiębiorców, zwłaszcza tych, którzy do tej pory korzystali z ulg i optymalizacji podatkowej.
Zmiany w akcyzie: wzrost cen alkoholu i papierosów to niemal pewnik. Zmiany w systemie SENT: wyższe koszty transportu dla firm przewożących beton towarowy. Wprowadzenie globalnego podatku (GloBE): wzrost obciążeń podatkowych dla międzynarodowych korporacji, co może przełożyć się na wyższe ceny dla konsumentów. Obowiązkowy system wystawiania e-faktur (KSeF): zwiększenie biurokracji dla firm, co może prowadzić do wzrostu kosztów prowadzenia działalności. Ograniczanie działań łagodzących skutki wzrostu cen energii: wzrost cen energii dla odbiorców końcowych.
Szybka ścieżka redukcji deficytu oznacza bolesne cięcia dla budżetu i obywateli. Rząd planuje zwiększyć dochody przede wszystkim poprzez podnoszenie podatków i ograniczanie ulg, a wydatki ograniczać poprzez zamrożenie płac i emerytur oraz cięcie programów socjalnych. To wszystko odbije się na portfelach Polaków i może doprowadzić do spadku poziomu życia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET