Zabytkowy spichlerz "zagrał" w Panu Tadeuszu, dziś popada w ruinę
Ruiny zabytkowego Spichlerza Banku Polskiego z 1844 roku przed laty "zagrały" w "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy. Dziś są na sprzedaż w cenie dwóch mieszkań. Niestety chętnych brak.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były pierwotne i późniejsze funkcje spichlerza Banku Polskiego.
- Dlaczego spichlerz nie został całkowicie rozebrany po wojnie.
- Co planowano zrobić ze spichlerzem w 2010 roku.
Zabytkowy spichlerz "zagrał" w Panu Tadeuszu, dziś popada w ruinę
Zabytkowy Spichlerz Banku Polskiego, znany też po prostu jako Spichlerz nad Narwią, został zbudowany w latach 1838–1844 w Nowym Dworze Mazowieckim na tzw. "Kępie Szwedzkiej". Do 1853 roku był wykorzystywany jako magazyn zbożowy, ale gdy przeszedł w ręce wojska, stać się miał modlińską twierdzą. Jeszcze do wybuchu II wojny światowej przechowywano w nim między innymi sprzęt wojskowy, a także prowiant.
Podczas ofensywy wojsk niemieckich w 1939 roku został mocno zbombardowany i wypalony w środku. Ocalały tylko grube mury spichlerza, który jednak nie uchował się przed działaniami władz PRL, które poleciły jego rozbiórkę. Powstrzymał ją Jan Zachwatowicz, naczelny architekt Warszawy. Jednak rozbiórka dotknęła już zachodnie skrzydło budynku. W takim stanie przerwał on do współczesnych czasów, choć po drodze doczekał się jeszcze swoich kilku minut sławy, kiedy w 1999 roku "zagrał" rolę Zamku Horeszków w "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy.
Niespodziewanie w 2010 roku pojawiły się nadzieje na to, że zabytkowy Spichlerz Banku Polskiego jeszcze odzyska dawną świetność. Ruina została sprzedana lokalnemu deweloperowi, który miał co do niej ambitne plany: miała być odbudowa zachodniego skrzydła, a nawet powstanie 5-gwiazdkowego hotelu wraz z lądowiskiem na śmigłowce, nowymi apartamentami oraz przystanią dla żeglarzy. Tak się niestety nie stało, bo deweloper zaniechał działań i w 2023 roku spichlerz wystawiono na licytację komorniczą.
Nikt nie chce kupić zabytkowego spichlerza
Pierwsza licytacja nieruchomości została zaplanowana jeszcze w 2023 roku. Niestety zaledwie na kilka dni przed ustalonym terminem, informacja o licytacji zniknęła ze strony internetowej kancelarii komorniczej. Jak informuje tvn24.pl drugi termin wyznaczono na 20 stycznia 2026 roku. Okazuje się, że mimo wpłaconego wadium uprawniającego do udziału w licytacji, żaden z potencjalnych nabywców na niej się nie pojawił.
Zabytek wraz z terenami o powierzchni ponad czterech tysięcy metrów kwadratowych wyceniono na 2,8 miliona złotych. Cena wywoławcza została ustalona na 2,14 miliona złotych, czyli 3/4 szacowanej wartości budynku. Kancelaria komornicza podkreśla, że o mniej więcej tyle, za ile w Warszawie czy Krakowie można obecnie kupić dwa 70-metrowe mieszkania.
Źródło: Radio ZET/tvn24.pl/wikipedia.org
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET