Ceny pączków na tłusty czwartek. Cukiernicy ostrzegają: szkoda życia na pączki z proszku
Drogo raczej nie będzie - tak wynika z ofert na pączki, donuty, gniazdka, oponki, bajgle, boomie, faworki, mrowiska, a nawet zestawy „zrób to sam”, które pojawiły się w gazetkach sieci handlowych. Sklepy dopiero zaczęły licytacje na niskie ceny, najatrakcyjniejsze oferty trzymając w tajemnicy do samego końca. Cukiernicy będący mistrzami w swoim fachu ujawnili nam sekret takich tanich „wyrobów pączkopodobnych”: powstają ze specjalnego proszku i z prawdziwymi smakołykami zbyt wiele wspólnego, oprócz kształtu, nie mają.
Tłusty czwartek jak co roku przetestuje wytrzymałość żołądków Polaków - w ten jeden dzień w roku słodkiej przyjemności nie wypada wręcz sobie odmawiać. Święto słodkiej konsumpcji w dobie wysokiej inflacji może jednak budzić obawy o zbytnie odchudzenie portfela ze względu na grube ceny. Przyjrzeliśmy się ofertom przygotowanym na tłusty czwartek, rozmawialiśmy z mistrzami cukiernictwa i poznaliśmy zakulisowe mechanizmy rządzące branżą. Które sklepy postawiły na maksymę „cena czyni cuda” oraz jakich ruchów cenowych można spodziewać się wśród najbardziej obleganych cukierni o kilkudziecięcioletnich tradycjach?
Odsetki od Zetki: Radio ZET pomoże Ci spłacić kredyt. Wyślij zgłoszenie
Tłusty czwartek 2023. Ceny pączków
Biedronka nie odkryła jeszcze wszystkich kart: dokładny cennik słodkości na tłusty czwartej pojawi się w gazetce, która ukaże się dokładnie tego dnia. Poznaliśmy jednak wstępne zapowiedzi. Z wyprzedzeniem można kupić pączki z nadzieniem o smaku różanym, wiśniowym, karpatkowym lub kakaowym w cenie 2,39 zł za sztukę, dyskont ogłosił także promocje na donuty, za które - w zależności od wersji - zapłacić trzeba od 1,48 zł do 2,58 zł.
Lidl zaczął kusić klientów niskimi cenami pączków wcześniej: dzięki ogłoszonym promocjom można je kupić nawet za 89 groszy za sztukę, najdroższe produkty z gazetki sprzed tłustego czwartku to 3,99 zł. Wybierać można między pączkami klasycznymi, z lukrem lub cukrem pudrem, oraz wśród nadziewanych powidłami śliwkowymi lub wiśniowym. Sieć handlowa zaprosiła ponadto wegan, oferując przygotowane specjalnie dla nich smakołyki za 2,49 zł za sztukę. Lidl ma w ofercie także gniazdka z lukrem za 1,99 zł oraz faworki sprzedawane w opakowaniu 200 g za 7,99 zł.
W Auchan najtańsze pączki wyceniono na 1,59 zł - pod warunkiem zakupu dwóch sztuk na raz. Smakołyki z nadzieniem toffi, malinowym, czekoladowym lub wiśniowym wyceniono na 1,99 zł za sztukę. Sklep zaoferował także minipączki (30 zł za kilogram) oraz faworki (8,99 zł za opakowanie 200 gramów).
Tłusty czwartek w cukierniach. „Jakość oznaczać musi wyższą cenę”
Dlaczego tanie pączki są takie tanie i czym różnią się od prawdziwych pączków, wytwarzanych tradycyjnie przez cukiernie? Takie pytanie zadaliśmy w najbardziej obleganych warszawskich cukierniach, mających całe dziesięciolecia tradycji.
Po pączki Edwarda Pawłowicza oferowane na Chmielnej niemal zawsze stoi kolejka. W tłusty czwartek zdobycie jednego z oferowanych smakołyków dla siebie, w szczególności pączka z nadzieniem różanym, oznaczać będzie konieczność odstania nawet dwóch godzin.
Tyle czasu trzeba niekiedy poświęcić, jeśli chce się kupić pączki z Pracowni Cukierniczej „Zagoździński” na Górczewskiej w niektóre zwykłe dni. W tłusty czwartek klienci muszą czekać na swoją kolej nawet ponad 4 godziny – a tłumów nigdy nie brakuje. Pracownię prowadzi Sylwia Tomaszkiewicz, prawnuczka mistrza Władysława, który cukiernię założył.
Tanie pączki z dyskontów i marketów to bardziej „produkty pączkopodobne” – wynika z ich słów. Ich powstanie z tradycyjnym smażeniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Większość oferowanych przez sklepy produktów powstaje w procesach technologicznych, w których najważniejsze jest obniżenie kosztów.
Sekretem jest Pączmix – ciasto w proszku, do którego wystarczy dodać składniki w wymierzonej ilości i wstawić do maszyny, która zajmie się resztą. Tak stworzony produkt ma być tani i dobrze wyglądać, zachęcając do zakupu. Smak, wpływ na zdrowie czy wartości odżywcze są wartościami wtórnymi. Zupełnie odwrotnie niż u mistrzów cukiernictwa.
- Różnica jest podstawowa. Prawdziwe pączki powstają według tradycyjnej receptury, a pączki w dyskontach robione są z proszku. Jest dzięki temu prosty i tani w produkcji, jednak priorytetem jest nadanie mu apetycznego wyglądu, a nie dobrego smaku. To po prostu lepszy interes - nie muszą się na pączkach znać, nie muszą zatrudniać specjalistów, a dzięki używaniu konserwantów „wyroby pączkopodobne” są znacznie dłużej świeże – wytłumaczył różnicę Edward Pawłowicz.
A jak powstają pączki w cukierniach z tradycjami? Każda ma swoje własne sekrety, zdobyte w czasie dziesięcioleci działalności. Pracownia Cukiernicza „Zagoździński’ została na przykład uruchomiona w 1925 roku. Kultowe w Warszawie pączki to efekt przestrzegania receptur mówiących nie tylko czego, ale także kiedy i w jaki sposób użyć.
- Podstawą są naturalne składniki: mąka, drożdże, mleko, margaryna, jajka – prawdziwe, a nie w proszku. Sami robimy także lukier. Każdy pączek jest zawijany ręcznie, w związku z tym nie ma dwóch takich samych. Ciasto drożdżowe jest bardzo wymagające, trzeba czuwać cały czas, pracować nad nim, pilnować chociażby wilgotności i temperatury w pomieszczeniu. Nawet mąka, którą pozyskujemy ze sprawdzonego źródła, leżakuje u nas, zanim jej użyjemy, żeby była odpowiednio sucha – uchyliła rąbka tajemnicy właścicielka Pracowni Cukierniczej „Zagoździński” Sylwia Tomaszkiewicz.
- Sekretny składnik? Na przygotowanie pączka trzeba minimum dwie godziny, od momentu zrobienia ciasta, jego dojrzewania, poprzez leżakowanie, bełtowanie, wyrośnięcie… Usmażyłem w życiu około 60 mln pączków, zacząłem karierę cukiernika w 1971 roku, i nauczyłem się, co trzeba robić na całym etapie produkcji, żeby pączek wyszedł jak najlepszy. To na przykład kolejność i czas dodawania składników – wystarczy drobna zmiana, żeby wyszło całkiem inne ciasto. Wiem, jak je przygotować, żeby nie pochłaniało tłuszczu, żeby pączki dobrze wyglądały i przede wszystkim – smakowały. I żeby były zdrowe – u mnie nie ma „chemii” – zadeklarował Edward Pawłowicz.
Jakość oznaczać musi wyższą cenę. Cukiernie przyznają, że były zmuszone dostosować cennik do nowych warunków prowadzenia biznesu. A te, jak wynika ze słów przedsiębiorców, nie są łatwe. Mimo tego mistrzowie nie zamierzają zniżać się do podnoszenia cen na tłusty czwartek – to poniżej ich godności.
Cena jest taka sama, nie zmienimy jej na tłusty czwartek. Odczułam bardzo podwyżkę gazu – prawie zemdlałam. Na razie powstrzymuję się przed kolejnymi podwyżkami, chociaż takie myśli przechodzą mi po głowie. Zobaczymy, co przyniosą kolejne niespodzianki, które pojawiają się z miesiąca na miesiąc. Na cenę składają się składniki oraz praca i serce, jakie wkładamy w przygotowanie pączków.
Za taką cenę oferowane są pączki „dyskontowej jakości”, nic więc dziwnego, że po dzieła Pracowni ustawiają się ogromne kolejki. Nie wszyscy na dodatek mają nawet szanse na skosztowanie specjału – cukiernia czynna jest bowiem w dni powszednie od 9 do ostatniego pączka. Czyli do 13-14 – w takich godzinach najczęściej na Facebooku „Zagoździńśkiego” pojawiają się informacje o wyprzedaniu dziennej produkcji.
- Na nasze pączki czeka się w tłusty czwartek w kolejce nawet 4 godziny. Przygotowujemy łącznie 8000-10 000 pączków, ale mamy patelnię na której mieści się 50 sztuk i dostawiamy drugą, na której smażymy jeszcze 30. Nie nadążamy z ich przygotowywaniem, a zaczynamy jeszcze w nocy. Klienci szybciej kupują, niż jesteśmy w stanie smażyć. A nie chcemy wydawać gorących pączków, bo tracą one na jakości – stwierdziła Tomaszkiewicz.
Cukiernie przekonywał w rozmowie, że tanie pączki z dyskontów szkoda życia i zdrowia. Naturalne składniki, receptura przekazywana w sekrecie od niemal wieku i przede wszystkim smak, do którego masowe, produkowane przez maszyny pączki ze sklepów się nie umywają – to atuty, którymi chcą wabić klientów.
Ostatecznie to do klienta będzie należeć decyzja, czy zaufa pączkom sprzedawanym po kilkadziesiąt groszy, czy też będzie wolał zasmakować „luksusu” w postaci produktu wycenianego kilka-kilkanaście razy drożej. Świętować tłusty czwartek można stawiając na ilość lub jakość.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET