`

Turyści muszą zapłacić więcej. Popularne miasto ściąga ukryty "podatek"

2 min. czytania
29.08.2024 10:59
Obserwuj nas na Google

Lizbona jest jednym z najchętniej odwiedzanych portugalskich miast. Problem w tym, że turystów jest tam tak wielu, że mieszkańcy zaczynają protestować. Jedną z form zniechęcenia przyjezdnych do podróżowania do tego miasta, jest wprowadzenie ukrytego, nieformalnego "podatku".

Ulice Lizbony
fot. Shutterstock

Turyści w Lizbonie płacą ukryty "podatek"

Władze wielu miast w Polsce i za granicą dwoją się i troją, by przyciągnąć do siebie turystów. Okazuje się jednak, że są i takie miejsca, w których podróżujących jest już za dużo. Lokalna ludność narzeka na tłok, wieczny hałas i brak spokoju z powodu turystów, których jest pełno o każdej porze dnia i nocy. Takim miastem jest portugalska stolica — Lizbona. Jak informuje The Guardian, mieszkańcy postanowili zniechęć obcych do odwiedzania miasta. Restauratorzy wzięli sprawy w swoje ręce i opracowali osobne cenniki dla przyjezdnych.

Redakcja poleca

Jak informuje brytyjski serwis, "lokalsi" są rozpoznawani przez kelnerów i nie płacą oficjalnych cen, podanych w menu. W ten sposób turyści płacą nieformalny " podatek", ukryty w cenach posiłków. Tamtejsze krajowe stowarzyszenie zrzeszające hotelarzy i restauratorów przekonuje, że dotąd nie miało pojęcia o istniejącym procederze. 

Protesty mieszkańców przeciw turystom

The Guardian zwraca uwagę, że w całej Europie widać olbrzymi napływ turystów, co może mieć związek z pandemią COVID. Wtedy ludzie nie mogli podróżować, teraz "odbijają" sobie czasy ograniczeń w komunikacji i oblegają najpopularniejsze miasta. 

Dużym problemem, który wiąże się z turystyką, jest brak mieszkań dla lokalnej ludności. Wiele nieruchomości jest przeznaczanych na najem krótkoterminowy, co dodatkowo wpływa na wzrost cen na "zwykły" najem. Mieszkańcy Lizbony już od dłuższego czasu domagają się od władz regulacji w tym zakresie.

Lizbona nie jest zresztą jedynym miastem, które nieoficjalnie walczy z nadmiarem turystów. Na przykład w Barcelonie przyjezdni na znak protestu byli oblewani wodą z plastikowych pistoletów.

Źródło: Radio ZET/The Guardian/tvn24.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET