Tutaj paliwo jest najdroższe w całej UE. Kierowcy mówią „dość” i planują bojkot
Coraz więcej kierowców z niepokojem spogląda na ceny na stacjach. Dla części osób codzienne korzystanie z samochodu zaczyna być trudne do udźwignięcia, a niezadowolenie szybko narasta. Teraz w Finlandii pojawiła się inicjatywa, która ma być wyraźnym sygnałem dla rządzących.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wysokie są obecnie ceny paliwa w Finlandii.
- Dlaczego kierowcy i branża transportowa domagają się reakcji rządu.
- Na czym ma polegać planowana akcja „Nie tankuj”.
Finowie płacą fortunę za paliwo. Diesel kosztuje już niemal 3 euro
Ceny paliw w Finlandii osiągają poziomy, które coraz mocniej uderzają w kierowców i firmy transportowe. Jak informuje dziennik „Iltalehti”, olej napędowy jest obecnie najdroższy w całej Unii Europejskiej. Na północy Finlandii cena litra diesla na początku tygodnia przekroczyła 2,9 euro. W Helsinkach jest nieco taniej, ale kierowcy również muszą liczyć się z bardzo wysokimi wydatkami — średnia cena zbliża się tam do 2,5 euro za litr.
„Nie tankuj”. Finowie planują bojkot stacji
Rosnące ceny wywołały reakcję opozycji oraz przedstawicieli branży transportowej. Domagają się oni od rządu działań, które mogłyby ograniczyć skutki podwyżek. W mediach społecznościowych pojawiają się apele o udział w zaplanowanej na początek października akcji „Nie tankuj”. Jej założeniem jest bojkot stacji benzynowych.
Przy takich cenach przeciętnego pracownika przestaje być stać na dojazd autem do pracy – argumentują politycy partii „Centrum” (KESK), domagając się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia rządu premiera Petteriego Orpo.
Rząd nie chce obniżyć podatków
Fiński rząd wskazuje przede wszystkim na sytuację na światowym rynku ropy. Minister finansów Riikka Purra tłumaczy wysokie ceny paliw wzrostem cen surowca, który ma być związany m.in. z przedłużającym się konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz zamknięciem rynku rosyjskiego. Jednocześnie władze nie zamierzają obecnie obniżać podatków ani opłat zawartych w cenie paliwa.
– Obniżka podatków i opłat (wpływających znacząco na ostateczną cenę dla konsumenta) nie jest jednak obecnie możliwa, ponieważ Finlandia boryka się problemami finansów publicznych i została w tym roku objęta przez Komisję Europejską dyscyplinującą procedurą nadmiernego deficytu – mówiła szefowa resortu finansów podczas wystąpienia w parlamencie w ubiegłym tygodniu.
Minister finansów już wcześniej przekonywała, że ewentualna interwencja państwa nie przyniosłaby kierowcom wyraźnej ulgi.
„To nie sytuacja geopolityczna”
Zupełnie inaczej problem przedstawia fiński dziennik „Iltalehti”. Według gazety za końcową cenę paliwa w dużej mierze odpowiada poziom opodatkowania.
„To nie sytuacja geopolityczna, ale przede wszystkim poziom opodatkowania wpływa najbardziej na ostateczną cenę paliwa. Jednak gdy cena ropy naftowej spada, wysokie stałe składniki podatkowe powodują, że cena płacona przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa nie spada proporcjonalnie” – analizuje „Iltalehti".
Gazeta zwraca przy tym uwagę na sytuację w sąsiedniej Szwecji. W 2026 roku różnica w cenach paliwa przy granicy fińsko-szwedzkiej miała sięgać 60–80 centów za litr. Według „Iltalehti” jest to efekt m.in. decyzji szwedzkiego rządu o obniżeniu podatków i opłaty paliwowej.
Dla fińskich kierowców oznacza to, że przekroczenie granicy może wiązać się z bardzo dużą różnicą w kosztach tankowania. Spór o to, czy głównym problemem są ceny ropy, czy krajowy system podatkowy, prawdopodobnie będzie więc jednym z tematów debaty przed planowanym protestem.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET