`

Twój telefon może zyskać nową moc. Giganci szykują ruch przeciwko Muskowi

3 min. czytania
14.10.2026 12:16
Obserwuj nas na Google

Starlink może wkrótce doczekać się poważnego rywala. Najwięksi europejscy operatorzy telekomunikacyjni chcą połączyć siły, by zawalczyć o rynek satelitarnej łączności i ograniczyć wpływy firmy Elona Muska. Stawką jest technologia, dzięki której telefon może złapać sygnał nawet tam, gdzie dziś nie ma zasięgu. Europa szykuje własną odpowiedź na amerykańskiego giganta.

Mężczyzna w białej koszuli trzyma telefon komórkowy w dłoniach. Na nadgarstku ma zegarek.
fot. Anton Pentegov

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie firmy chcą stworzyć europejską alternatywę dla Starlinka.
  • Dlaczego unijne częstotliwości satelitarne stały się przedmiotem sporu.
  • Kiedy łączność satelitarna może trafić bezpośrednio do zwykłych telefonów.

Najwięksi operatorzy chcą połączyć siły

Deutsche Telekom, Orange, Vodafone i Telefónica rozważają współpracę, która mogłaby zmienić układ sił na rynku łączności satelitarnej. Europejscy giganci chcą rozwijać technologię pozwalającą przesyłać sygnał bezpośrednio z satelitów do telefonów komórkowych. Dzięki temu użytkownicy mogliby połączyć się z siecią również tam, gdzie tradycyjna infrastruktura nie zapewnia zasięgu.

Sprawa nabrała politycznego znaczenia po wrześniowym wystąpieniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Wezwał on europejskie firmy do stworzenia sojuszu, który zwiększyłby możliwości kontynentu w zakresie łączności satelitarnej.

Za tym apelem stoi również obawa przed uzależnieniem od jednego, dominującego dostawcy. Obecnie istotną pozycję na rynku ma Starlink, należący do amerykańskiej firmy SpaceX. System rozwijany przez przedsiębiorstwo Elona Muska zapewnia internet satelitarny w wielu regionach świata, a podczas wojny w Ukrainie stał się ważnym narzędziem komunikacji.

Walka o częstotliwości może przesądzić o przyszłości rynku

Jednym z najważniejszych elementów planu jest dostęp do pasma 2 GHz, wykorzystywanego w satelitarnej łączności mobilnej. Unia Europejska przygotowuje nowe zasady dotyczące korzystania z tych zasobów, a europejscy operatorzy chcą wykorzystać nadchodzące zmiany, by zdobyć miejsce dla wspólnego przedsięwzięcia.

Bruksela rozważa rozwiązania, które mają uporządkować przydział częstotliwości na terenie całej Wspólnoty. Obecne uprawnienia wymagają ponownego uregulowania, a planowane zmiany mogą wpłynąć na to, które firmy będą mogły rozwijać usługi satelitarne w kolejnych latach.

Nie chodzi jednak o proste wykluczenie Starlinka z europejskiego rynku. Stawką jest uzyskanie przez firmy z UE realnej szansy na rozwój konkurencyjnych rozwiązań. Politycy argumentują, że strategiczna infrastruktura komunikacyjna nie powinna zależeć wyłącznie od przedsiębiorstw spoza Unii.

- Nie chcemy mieć jednego dominującego gracza - podkreślał Michaël Trabbia z Orange, odnosząc się do potrzeby rozwijania nowych usług przez europejskich operatorów.

Starlink nie zamierza oddać pola

Amerykańska firma również zabiega o dostęp do częstotliwości i sprzeciwia się propozycjom, które mogłyby ograniczyć jej możliwości działania. W stanowisku przedstawionym unijnym instytucjom ostrzegała, że nowe zasady mogą utrudnić rozwój usług oraz doprowadzić do problemów z zakłóceniami, również w komunikacji służb ratunkowych.

To argumenty przedstawiane przez Starlink, a nie potwierdzone skutki planowanych regulacji. Jednocześnie spór pokazuje, że kwestia satelitów wykracza daleko poza zwykłą rywalizację biznesową.

Znaczenie tej technologii rośnie w sytuacjach kryzysowych. Satelity mogą zapewnić łączność po uszkodzeniu naziemnych sieci telekomunikacyjnych, podczas klęsk żywiołowych czy w rejonach konfliktów. Starlink wielokrotnie wykorzystywał takie sytuacje, oferując sprzęt i dostęp do swojej sieci. Europejscy operatorzy przekonują jednak, że satelitarne rozwiązania powinny uzupełniać istniejącą infrastrukturę, a nie zastępować ją jednym systemem kontrolowanym przez prywatną firmę.

Redakcja poleca

Kiedy telefon połączy się z satelitą?

Technologia Direct-to-Device, określana skrótem D2D, ma umożliwić bezpośrednią komunikację między satelitą a urządzeniem użytkownika. W praktyce oznacza to szansę na wysłanie wiadomości lub skorzystanie z wybranych usług w miejscach, w których nie działa tradycyjna sieć komórkowa.

Nie oznacza to jednak, że każdy obecny smartfon automatycznie uzyska taką możliwość. Obsługa poszczególnych usług będzie zależeć między innymi od technologii, pasma częstotliwości oraz wyposażenia urządzenia. Rozwój pełnej oferty wymaga też odpowiedniej infrastruktury i regulacji.

Europejskie konsorcjum nie zostało jeszcze ostatecznie uzgodnione, a przepisy dotyczące częstotliwości nadal są przedmiotem prac. Wstępne rozmowy największych operatorów i poparcie polityczne wskazują jednak, że Europa chce mocniej zaangażować się w ten segment rynku.

Celem jest rozwój własnych możliwości technologicznych i ograniczenie ryzyka uzależnienia od jednego dostawcy. Czy wspólny projekt zdoła skutecznie konkurować ze Starlinkiem, okaże się dopiero wtedy, gdy plany przełożą się na konkretne usługi.

Źródło: Radio ZET/Politico

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET