Tyle naprawdę kosztuje powrót do szkoły. Rodzic musi na nią pracować nawet 4 dni

4 min. czytania
24.08.2026 14:11
Obserwuj nas na Google

Wyprawka szkolna może okazać się dla wielu rodzin większym obciążeniem, niż się spodziewają. Przed pierwszym dzwonkiem rodzice ruszają na zakupy, ale nie zawsze wybierają to, co początkowo planowali. Przy sklepowej półce do głosu dochodzą bowiem także inne czynniki.

Zestaw przyborów szkolnych: farby, flamastry, klej, pisaki, notatniki i butelka wody.
fot. Karol Porwich/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile rodzice planują wydać na tegoroczną wyprawkę szkolną.
  • Co najbardziej wpływa na decyzje zakupowe podczas kompletowania wyprawki.
  • Jaką rolę w wyborze szkolnych produktów odgrywają dzieci.

Wyprawka szkolna coraz większym wydatkiem. Rodzice wydadzą setki złotych na jedno dziecko

Początek roku szkolnego oznacza dla rodziców nie tylko powrót do codziennej rutyny, ale także spore wydatki. Tegoroczna wyprawka może pochłonąć znaczącą część miesięcznego budżetu, dlatego wiele osób już na etapie zakupów szuka sposobów na ograniczenie kosztów. Jednocześnie nie wszystko, co trafia do koszyka, jest wybierane wyłącznie przez dorosłych.

Z badania „Monitora Decyzji Zakupowych Cursor” wynika, że rodzice planują wydać na przygotowanie jednego dziecka do szkoły średnio około 623 zł. To kwota odpowiadająca mniej więcej 17 proc. minimalnego miesięcznego wynagrodzenia netto, które w 2026 roku wynosi około 3606 zł.

Przeliczenie wydatku na czas potrzebny na jego zarobienie pokazuje skalę obciążenia domowego budżetu. Przy założeniu 21 dni roboczych w miesiącu osoba otrzymująca pensję minimalną musi pracować na jedną wyprawkę niemal cztery dni. W przypadku przeciętnego wynagrodzenia jest to niespełna dwa dni pracy.

Przy dwójce dzieci koszt odpowiednio rośnie. W takim przypadku rodzice muszą liczyć się ze średnim wydatkiem na poziomie około 1246 zł. To ponad jedna trzecia minimalnej miesięcznej pensji netto i równowartość ponad siedmiu dni pracy osoby zarabiającej najniższą krajową.

Redakcja poleca

Rodzice spodziewają się większych wydatków

Tegoroczne zakupy mogą być dla wielu rodzin droższe niż rok temu. 40 proc. rodziców zakłada, że wyda na wyprawkę więcej niż w poprzednim roku. Z kolei 15 proc. badanych planuje zmniejszyć swoje wydatki.

Budżet przekraczający 500 zł na jedno dziecko zakłada niemal połowa ankietowanych, czyli 45 proc. rodziców. Z kolei 9 proc. zamierza przeznaczyć na wyprawkę ponad 1000 zł. Jedynie 12 proc. badanych deklaruje, że chce zamknąć wszystkie wydatki na jedno dziecko w kwocie do 300 zł. Przy takich kosztach nic dziwnego, że rodzice zwracają szczególną uwagę na promocje.

Promocje mają ogromne znaczenie

Aż 91 proc. rodziców przyznaje, że promocje wpływają na ich decyzje zakupowe związane z przygotowaniem dziecka do szkoły. Tylko 9 proc. badanych twierdzi, że obniżki cen nie mają większego znaczenia. Najczęściej rodzice korzystają z promocji wtedy, gdy zauważą je podczas zakupów. Taką sytuację wskazało 48 proc. respondentów. Kolejne 38 proc. aktywnie porównuje oferty różnych sklepów, zanim zdecyduje się na zakup.

Dla 24 proc. badanych promocja w konkretnym sklepie jest na tyle istotna, że potrafią odłożyć zakupy i poczekać na korzystniejszą ofertę.

Obniżka ceny może też wpłynąć na sam produkt, który ostatecznie trafi do koszyka. 23 proc. rodziców deklaruje, że promocja może skłonić ich do zmiany wcześniej wybranej marki lub produktu. Kolejne 13 proc. przyznaje, że dzięki promocji może kupić większą liczbę artykułów.

Cena to nie wszystko

Choć rodzice szukają okazji, nie oznacza to, że wybierają wyłącznie najtańsze produkty. Przy zakupach liczą się także jakość, trwałość, bezpieczeństwo i funkcjonalność. Rodzice chcą ograniczyć rachunek, ale jednocześnie nie zawsze są gotowi zrezygnować z produktu, który uznają za lepszy lub bardziej trwały.

Badanie pokazuje też, że promocja może uruchomić zakup, którego wcześniej w ogóle nie planowano. Najsilniejszym impulsem jest w takim przypadku obniżka ceny, wskazana przez 46 proc. badanych.

Niewiele mniej, bo 40 proc., wskazało na prośbę dziecka. Dalej znalazły się zestawy produktów oferowane w korzystniejszej cenie (30 proc.), gratisy (25 proc.) oraz promocje wielosztukowe lub drugi produkt w niższej cenie (23 proc.).

Gdzie rodzice kupują wyprawkę

Zakupy szkolne coraz częściej odbywają się w kilku kanałach jednocześnie. Najpopularniejszym miejscem pozostają duże sieci handlowe, czyli dyskonty, supermarkety i hipermarkety. Wskazało je 57 proc. badanych. Niewiele mniej popularne są sklepy internetowe i platformy zakupowe. Korzysta z nich 47 proc. rodziców.

Księgarnie i sklepy papiernicze wybiera 39 proc. respondentów. Z kolei 27 proc. kupuje część potrzebnych rzeczy w sklepach odzieżowych i obuwniczych. Istotną rolę odgrywa również rynek wtórny. Co piąty rodzic korzysta z takich miejsc jak OLX, Vinted czy grupy społecznościowe, szukając tam produktów w niższych cenach.

Pokazuje to, że wyprawka nie musi powstawać podczas jednej wizyty w jednym sklepie. Rodzice porównują oferty, polują na promocje i korzystają z różnych kanałów sprzedaży.

Wyprawka kosztuje ponad dwa razy więcej niż 300 plus

Średni deklarowany wydatek na szkolną wyprawkę wynosi około 623 zł, a więc ponad dwukrotnie więcej niż kwota wypłacana w ramach programu „Dobry Start”.

W związku z rosnącymi kosztami przygotowania dzieci do szkoły pojawiają się również pytania o wysokość tego świadczenia. Z badania SW Research przeprowadzonego dla „Wprost” wynika, że około 42 proc. Polaków opowiada się za waloryzacją 300 plus. Przeciwnego zdania jest 36,7 proc. ankietowanych, natomiast 21,4 proc. nie potrafiło jednoznacznie określić swojego stanowiska.

Dane dotyczące tegorocznej wyprawki pokazują więc, że dla rodziców przygotowanie dziecka do szkoły jest poważną pozycją w domowym budżecie. Jednocześnie decyzje zakupowe coraz częściej powstają przy udziale samych dzieci, a promocje stały się jednym z najważniejszych argumentów przy sklepowej półce.

Źródło: Radio ZET/Monitor Decyzji Zakupowych Cursor

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET