Wielkie zmiany w Kodeksie pracy. Dodatkowe pieniądze i urlopy
- Te kwoty mogą być różne u różnych firm, nie w każdej spotkamy się z dokładnie taką samą kwotą tego ryczałtu. One mogą się wahać w przedziale od kilkudziesięciu czy 100 zł do nawet 200-300 zł, w zależności od tego, co się uzgodni między innymi w rozmowach ze związkami zawodowymi – takiej wysokości dopłat do pracy zdalnej można spodziewać się według Szymona Witkowskiego, eksperta Departamentu Prawa i Legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Praca zdalna, dodatkowe urlopy i dodatkowe pieniądze dla pracowników - takie zmiany wprowadza od 7 kwietnia znowelizowany Kodeks pracy. Czego dokładnie mogą spodziewać się pracujący, wytłumaczył w podcaście „Biznes. Między wierszami” Szymon Witkowski ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Jedną z niespodzianek jest to, że długo wyczekiwane uregulowanie pracy zdalnej może doprowadzić do unikania jej przez pracodawców.
Rekompensata za pracę zdalną. Ile pieniędzy dostaną pracownicy?
- Jeżeli chodzi o wysokość tych kosztów, to mamy przepisy, które mówią, że ma być wypłacana jakaś kwota, ale nie ma powiedziane, ile ma ona wynosić. W tej chwili jesteśmy w okresie, w którym rozmawiamy z samymi pracownikami i związkami zawodowymi, wiele szacunków ekspertów mówi o tym, że jednak z uwagi na niskie zużycie prądu przez laptopa, powiedzmy że są to jakieś niewielkie pieniądze, dodatkowo udział w opłatach za łącze internetowe, które każdy z nas praktycznie teraz w domu posiada, to są raczej kwoty kilkanaście-kilkadziesiąt złotych – stwierdził Szymon Witkowski zapytany o to, ile wynosić będzie dodatkowa kwota przysługująca pracownikom zdalnym za korzystanie w domu z energii elektrycznej i internetu do celów służbowych.
- Tutaj mamy do czynienia tak naprawdę z nowymi rozwiązaniami, ponieważ ta problematyka nie była szczególnie uregulowana w przepisach covidowych. Trzeba mieć na uwadze, że w momencie, w którym pojawiła się u nas pandemia, zaczęły się pojawiać także szczątkowe przepisy dotyczące pracy zdalnej. Natomiast były to rozwiązania tymczasowe. Na stałe przepisy o pracy zdalnej wchodzą od 7 kwietnia i one mówią między innymi o rekompensatach za pracę w domu. W praktyce będzie to zazwyczaj ryczałt, czyli ustalona z góry comiesięczne kwota wypłacana pracownikowi na pokrycie tych kosztów – wyjaśnił ekspert ZPP.
Potencjalnie dużym problemem jest to, że przepisy tak naprawdę nie uregulowały dokładnie kwestii dodatkowych pieniędzy dla pracowników zdalnych, pozostawiając ustalenia poszczególnym przedsiębiorstwom. Może się więc okazać, że w różnych podmiotach obowiązywać będą nie tylko różne kwoty, lecz także rekompensaty będą mieć odmienny zakres. W Europie dyskutowano między innymi o tym, czy pracownikom należeć powinien się zwrot za zużyty podczas pracy zdalnej papier toaletowy. Szymon Witkowski przytoczył przykład oczekiwań pracowników, które raczej nie zostaną spełnione przez pracodawcę. - Słyszeliśmy o sytuacji, gdy pracownik wykupił sobie duży pakiet internetu razem z telewizją i wszystkimi usługami dodatkowymi i żądał od pracodawcy, żeby mu to w całości zwracać, co jest dosyć absurdalnym rozwiązaniem i absolutnie o czymś takim mowy być nie może – ostudził nadzieje pracujących zdalnie przedstawiciel ZPP, tłumacząc, że Kodeks pracy nie zabrania, ale też i nie nakazuje uwzględniania takich żądań.
- Nie jest to dokładnie określone. Mają to być narzędzia, materiały i środki techniczne niezbędne do pracy zdalnej, czyli nie ma żadnej wątpliwości, że będzie tu potrzebny jakiś laptop, komputer, jeśli praca tego wymaga to musi to być także telefon czy drukarka. Ustawodawca mówi o tym, że muszą być uwzględnione koszty rynkowe wszystkich przedmiotów, jeżeli mówimy o ryczałcie za korzystanie z prywatnych narzędzi. Mowa też o rynkowych kosztach chociażby usług telekomunikacyjnych czy energii elektrycznej. Ustawodawca tylko wskazuje, co powinniśmy brać pod uwagę, ale nie mówi, jak to wszystko liczyć i powinno wyglądać, to pozostawia uzgodnieniom z pracownikami i związkami zawodowymi – wytłumaczył Szymon Witkowski.
Ekspert Departamentu Prawa i Legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców przyznał, że wprowadzenie przepisów o pracy zdalnej zniechęciło pracodawców do oferowania pracy zdalnej. I nie chodzi tylko o dodatkowe koszta, które przedsiębiorcy będą musieli ponosić. Nowa legislacja może bowiem rozregulować już funkcjonujące rozwiązania.
- Tak, w dużej mierze tak. Trzeba mieć na uwadze to, że rzeczywiście w momencie w którym wybuchła pandemia mieliśmy duży problem co w ogóle zrobić z pracą zdalną, jak w praktyce z niej korzystać, było wiele elementów dyskusyjnych. Pracodawcy występowali wtedy z inicjatywą, że może warto to uregulować w przepisach, dać jakiekolwiek wytyczne w tym zakresie. Cała ta dyskusja przeciągnęła się nam na 3 lata i zostaje wprowadzona ustawa, która jednak nakłada na przedsiębiorców bardzo duże nowe obowiązki, bo nie mówimy tylko o kosztach, mówimy o szeregu innych zobowiązań, które wywracają istniejące już dobre praktyki. Wiele firm naprawdę funkcjonuje już bardzo dobrze z tą pracą zdalną, pracownicy są zadowoleni – stwierdził Witkowski.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET