`

Wyciekły dane klientów mBanku. Instytucja ukarana 4 mln złotych

2 min. czytania
10.09.2024 13:47
Obserwuj nas na Google

mBank zataił wyciek danych osobowych przed swoimi klientami i został za to ukarany przez UODO ponad 4 mln zł. To i tak mało, bo kara za podobne przewinienie według przepisów RODO mogłaby wynieść nawet 337 ml zł. Instytucja broni się, że nie musiała informować klientów o problemie. 

Logo mBank
fot. Dawid Wolski/East News

Kara dla  mBank za niepoinformowanie klientów o wycieku danych 

mBank, jeden z największych banków w Polsce, został ukarany grzywną w wysokości ponad 4 mln złotych za wyciek danych osobowych swoich klientów. Decyzja o karze została podjęta przez Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) po stwierdzeniu naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych, zwłaszcza w kontekście niedostatecznej ochrony prywatności klientów banku.

30 czerwca 2022 r. dane grupy klientów mBanku przez pomyłkę trafiły do niewłaściwego podmiotu. "Pracownik firmy przetwarzającej dane osobowe na zlecenie banku pomylił się i przesłał dokumenty klientów do innej instytucji finansowej. Dokumenty wróciły do banku, ale koperta wcześniej została otwarta. Co sprawia, że wgląd do dokumentów mogły mieć osoby trzecie i nie da się wykluczyć, że z dokumentacją się zapoznały" - przekazano w komunikacie UODO.

Wyciekły m.in. imiona i nazwiska klientów, adresy zamieszkania, numery rachunków bankowych, numery dowodów osobistych i PESEL oraz dane dotyczące zarobków i posiadanego majątku.

Redakcja poleca

mBank broni się po pomyłce 

Zgodnie z poleceniem UODO bank miał powiadomić klientów o wycieku danych, ale tego nie zrobił. Instytucja tłumaczy, że nie było takiej potrzeby, ponieważ dane trafiły do instytucji współpracującej z mBankiem, mającej status odbiorcy zaufanego, którą także obejmuje tajemnica bankowa. Pracownicy tego podmiotu potwierdzili, że nie posiadają kopii otrzymanych przez pomyłkę dokumentów.

UODO odrzucił argumentację banku, tłumaczące, że "wnikliwa analiza Wytycznych 9/2022 jednoznacznie wskazuje, że to nie status odbiorcy, uznawanie go za tzw. instytucję (osobę) zaufania publicznego, czy też działanie w ramach obowiązujących przepisów prawa, lecz istnienie bezpośredniej (stałej) relacji między nadawcą a odbiorcą błędnie przesłanej korespondencji przesądza o dopuszczalności uznania konkretnego podmiotu jako tzw. odbiorcę zaufanego".

Zdaniem urzędu mBank powinien był poinformować klientów o zaistniałym problemie niezależnie od tego, dokąd trafiły ich dane. Pozbawienie klientów prawa do zaznajomienia się z sytuacją "zasługuje na wyjątkowo negatywną ocenę prezesa UODO" - przekazano. Jednocześnie urząd podkreślił, że kara w wysokości 4 mln zł i tak jest łagodna w stosunku do kwoty, jaką przewidują przepisy RODO. Mowa o 337 mln złotych. 

mBank zapowiedział złożenie odwołania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Tłumaczy, że jeszcze w 2022 roku zgłosił zdarzenie do UODO i przedstawił swoją argumentację w tej sprawie. "Zawierała ona również prośbę o powtórną ocenę wydanej decyzji o konieczności poinformowania naszych klientów o tym zdarzeniu. Niestety, nie otrzymaliśmy finalnej odpowiedzi ze strony UODO. Od początku współpracujemy z Urzędem i na każde przesłane do nas pytanie odpowiadaliśmy rzetelnie i dokładnie. W świetle tych faktów uważamy, że zastosowana wobec nas kara jest nieadekwatna" - przekazała rzeczniczka mBanku Kinga Wojciechowska-Rulka. 

Źródło: Radio ZET, PAP, Money.pl

 

Redakcja poleca

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET