Wynagrodzenia w budżetówce realnie spadną. Zapowiedź rządu
- Osoby zatrudnione w administracji powinny się liczyć z realnym spadek wynagrodzeń – zapowiedział wiceminister finansów Sebastian Skuza. Planowany w 2023 roku wzrost płac w jednostkach budżetowych to 7,8 procent – znacznie mniej, niż wynosi spodziewany poziom inflacji.
Zarobki w strefie budżetowej mają wzrosnąć w 2023 roku o 7,8 procent – zdecydował rząd. Inflacja w 2022 roku według projekcji Narodowego Banku Polskiego znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 14,4 – 14,5 procent. Jak widać, planowana podwyżka nie zrekompensuje ogólnego wzrostu cen. A trzeba pamiętać, że codzienne zakupy podrożały nawet bardziej, o niemal 26 procent.
Rząd zapowiedział realny spadek wynagrodzeń w budżetówce
Inflacja sprawiła, że siła nabywcza zarobków zmalała – zarabiając tyle samo, co przed rokiem, możemy kupić mniej z powodu wzrostu cen. Utrzymanie siły nabywczej możliwe byłoby dzięki odpowiednio wysokiej podwyżce wynagrodzenia. Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, doradził jakich argumentów używać w rozmowie zwiększeniu pensji, żeby podwyżkę otrzymać.
Wiceminister finansów Sebastian Skuza podczas posiedzenia senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych przyznał, że pracownicy administracji na zrekompensowanie skutków inflacji nie będą mogli liczyć: planowana podwyżka w strefie budżetowej wyniesie bowiem 7,8 procent, a więc będzie niższa od założonego wskaźnika wzrostu cen, przyjętego na poziomie 9,8 procent.
Dopytywany o to minister Skuza przyznał, że w tym roku osoby zatrudnione w administracji powinny się liczyć z realnym spadek wynagrodzeń, przy czy - jak zaznaczył - pewnym buforem dla najmniej zarabiających będą wprowadzone zmiany podatkowe, takie jak zwiększenie kwoty wolnej do 30 000 zł rocznie, a także obniżenie pierwszego progu podatkowego do 12 procent.
Zgodnie z uchwaloną w grudniu przez Sejm ustawą budżetową wydatki państwa wyniosą 672,7 mld zł, dochody 604,7 mld zł, co oznacza, że deficyt budżetu nie może być większy niż 68 mld zł. Ekonomiści z Forum Obywatelskiego Rozwoju wyliczyli, że skala ukrytego długu publicznego jest znacznie wyższa.
Dopytywany o rzeczywisty deficyt finansów państwa wiceminister powiedział, że liczony według definicji unijnej wyniesie w br. 4,5 procent PKB, czyli ok. 150 mld zł.
Z informacji przedstawionej w Senacie przez dyrektorkę generalną Ministerstwa Finansów Katarzynę Szwedę wynika, że ponad 9 mld zł z planowanych wydatków przeznaczono na wynagrodzenia pracowników sfery budżetowej, w tym nauczycieli.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET