`

Zakupy podrożeją? Kto zyska, a kto straci na nowym planie rządu

2 min. czytania
20.06.2025 12:56
Obserwuj nas na Google

Niewykluczone, że przed polskim biznesem pojawi się nowe wyzwanie w postaci podatku handlowego. „Rzeczpospolita” pisze o planach resortu finansów, które już spotkały się z ostrą reakcją ze strony przedsiębiorców.

fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto obecnie dotyczy podatek handlowy i jaki jest jego cel?
  • Co zmieni opodatkowanie platform e-commerce?
  • Jak proponowane przepisy wpłynęłyby na polski i światowy biznes?

Podatek handlowy do rozszerzenia 

Podatek handlowy, który w 2021 roku obciążył duże sieci handlowe, być może przyniesie do budżetu dodatkowe pieniądze. „Rzeczpospolita” podała, że rządzący chcą pójść o krok dalej niż Prawo i Sprawiedliwość i obok wielkich sklepów do listy płatników dopisać sklepy internetowe. Jak podano, resort miałby uzasadniać taką potrzebę unikaniem opodatkowania przez największe sieci handlowe. Wielu sprzedawców po wejściu w życie nowej daniny przeniosło bowiem część handlu do sieci, unikając tym samym dodatkowych opłat.

Jaki byłby efekt nowych przepisów? Niewykluczone, że na polskim podatku zarobiłyby Chiny. Cytowany w gazecie prezes Sales Intelligence (Digitree Group) Mateusz Jeżyk zwrócił uwagę, że chińskie platformy, jak Temu czy AliExpress, choć formalnie podlegają opodatkowaniu VAT w Polsce, dzięki różnym mechanizmom i rozbijaniu przesyłek na mniejsze już obecnie skutecznie unikają części kosztów celnych i podatkowych. - W obecnym kształcie systemu podatkowego to one będą prawdziwymi wygranymi – polskie sklepy dostaną dodatkowe obciążenie, a chińskie dalej będą sprzedawać tanio, wykorzystując przewagi systemowe i proceduralne - ocenił.

Redakcja poleca

O możliwym wzbogaceniu się azjatyckich platform pisze także Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, choć to rzecz jasna niejedyny efekt ewentualnego rozszerzenia listy podmiotów objętych podatkiem handlowym.

ZPP negatywnie ocenia plany resortu finansów. „W trosce o rozwój i innowacyjność polskich przedsiębiorców z branży handlu elektronicznego wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tego pomysłu. Wdrożenie go ograniczy bowiem inwestycje rodzimych sprzedawców i platform oraz pogorszy ich pozycję względem konkurencji spoza Unii Europejskiej” – czytamy w komunikacie.

ZPP dodał, że celem podatku handlowego była pierwotnie ochrona małych firm przed wielkim kapitałem. Przy daninie tej obowiązuje bowiem kwota wolna na poziomie 17 mln zł miesięcznie. „Uznano przy tym, że ustawodawcy przyświecała także intencja ochrony małych polskich sklepów i wzmocnienia ich konkurencyjności zwłaszcza w odniesieniu do dużych graczy o kapitale zagranicznym. Jak pokazały ostatnie lata, podobny efekt nie wystąpił” – czytamy w komunikacie.

Z rynku regularnie znikają bowiem małe sklepy (o powierzchni poniżej 300 mkw). Rynek najmniejszych sprzedawców kurczy się, co rodzi pytania o skuteczność nakładania na duży biznes nowych obciążeń. Co więcej, rynek e-commerce w 50 proc. składa się z sektora MŚP.

Opowiadamy się jednoznacznie przeciwko nakładaniu na biznesy działające na taką skalę nowych obciążeń. W naszej ocenie branża e-commerce zmaga się dziś z tak wieloma trudnościami, że nieuzasadnionym wydaje się nakładanie na nią kolejnych barier.  - ZPP

„Zastosowanie tego narzędzia uderzyłoby w rozwój małych i średnich firm sprzedających online oraz zwiększyłoby nieuczciwe przewagi konkurencyjne, jakie mają nad europejskimi podmiotami azjatyckie platformy. W związku z tym wzywamy do zaprzestania prac nad projektem i położenie przez państwo polskie większego nacisku na współpracę europejską na rzecz wyrównania ram konkurencji w segmencie e-commerce” – podsumowano w komunikacie ZPP.

Źródło: RadioZET.pl/"Rzeczpospolita"/ZPP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET