`

Zarobki szefa BBN ujawnione, w sieci burza. „To jakaś kpina", „o co ta inba"

3 min. czytania
17.10.2025 11:34
Obserwuj nas na Google

Ujawnienie pensji szefa BBN wywołało prawdziwą polityczną burzę. Kwota, która wpłynęła na konto Sławomira Cenckiewicza, stała się pretekstem do gorącej dyskusji o wynagrodzeniach urzędników państwowych i przejrzystości administracji.

Sławomir Cenckiewicz
fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były okoliczności ujawnienia pensji Sławomira Cenckiewicza.
  • Jak zareagowali politycy i media na publikację kwoty.
  • Jak Kancelaria Prezydenta RP tłumaczy zasady wynagradzania urzędników.

Zarobki szefa BBN ujawnione. W sieci rozpętała się burza

Temat zarobków najważniejszych urzędników państwowych ponownie wrócił do publicznej debaty. Wszystko zaczęło się od decyzji Sławomira Cenckiewicza, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który w mediach społecznościowych ujawnił wysokość swojej pensji za wrzesień 2025 roku. 

„Mimo, że wszystko jest dostępne i pisał o tym min. Rafał Leśkiewicz, to moja ostatnia pensja za wrzesień to 9856,75 zł :) Jak się zwiększy lub zmniejszy, to dam znać!” – napisał Cenckiewicz, odnosząc się do publikacji rzecznika prasowego prezydenta Karola Nawrockiego.

Powodem zamieszania był artykuł „Dziennika Gazety Prawnej”, który sugerował, że Kancelaria Prezydenta RP niechętnie ujawnia informacje o wynagrodzeniach kluczowych pracowników prezydenta. W odpowiedzi KPRP opublikowała szczegółowe dane, w których podano m.in., że wynagrodzenie szefa kancelarii wynosi 18 676,15 zł brutto, czyli jest zbliżone do pensji ministrów rządowych.

Budżet Kancelarii na 2026 rok został zaplanowany na 325,5 mln zł, co oznacza wzrost o 8,9 proc. w stosunku do roku bieżącego. Jednocześnie wydatki na wynagrodzenia rosną w tempie niższym niż ogólny budżet. Kancelaria podkreśla, że zasady wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe są analogiczne jak w Kancelarii Premiera i ministerstwach, a pensje szefów kancelarii są porównywalne z zarobkami szefów kancelarii Sejmu czy Senatu.

W tym kontekście wpis Cenckiewicza miał przede wszystkim ułatwić przejrzystość i zdystansować się od medialnych spekulacji. Szef BBN po prostu podał kwotę, na którą faktycznie wpłynęło jego konto we wrześniu, a cała sprawa stała się katalizatorem do szerszej dyskusji o wynagrodzeniach w administracji państwowej.

Redakcja poleca

Reakcje polityków i pierwsze komentarze

Nie trzeba było długo czekać na reakcje polityków i publicystów. Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, w wywiadzie dla Polsat News stwierdził, że „wszystko jest jasne, nie ma tutaj żadnej tajemnicy”. 

 – Dziwię się, że prokurator, teoretycznie osoba w miarę wykształcona i obyta w przepisach prawa, nie zna przepisów rozporządzenia. Nie rozumiem, o co jest cała ta wielka inba. A tym bardziej nie rozumiem, że dziennikarze i prokuratorzy nieprzychylni tej władzy zadają pytania o rzeczy oczywiste  – stwierdził.

Z kolei bardziej krytycznie do sprawy odniósł się Sławomir Mentzen. „To jest kpina, to nie ma żadnego sensu i szkodzi naszemu państwu. Przelewy w okolicach 10 tysięcy zł dla szefa BBN czy MSZ to obraza naszego państwa”  – napisał w mediach społecznościowych. „Urzędników powinno być mniej, ale powinni lepiej zarabiać" – dodał.

Dyskusja wokół wynagrodzeń urzędników to nie tylko emocje, ale też pytanie o to, jak społeczeństwo postrzega finansowanie kluczowych stanowisk w państwie. Z jednej strony mamy jasne przepisy i porównywalne stawki z innymi instytucjami państwowymi, z drugiej – oczekiwania, że każda kwota powinna być jawna i możliwa do społecznej kontroli.

Ujawnienie pensji przez Sławomira Cenckiewicza pokazało, że nawet w dobie pełnej transparentności, temat wynagrodzeń może wywołać polityczną burzę i rozbudzić spory komentarzowe. Dla wielu obserwatorów sprawa stała się symbolem napięć między administracyjną jawnością a medialnym i politycznym oczekiwaniem „sensacji”.

Źródło: Radio ZET/DGP/Polsat News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET